Ostatnio czytałem AM Szkoła i natrafiłem na tekst Rikii'ego o tym jak w szkole jest ciężko. Chcę się podzielić swoimi refleksjami na ten temat.
Zgadzam się z tobą, że nowe roczniki mają coraz bardziej ciężko. Dla porównania np. ja w podstawówce miałem informatykę od 7 klasy, a teraz dzieci maja infe od 5 klasy (chyba), angol ja miałem od 5 klasy, a teraz dzieci zmuszają do nauki angola od 1 klasy. To jest absurd. Dzieci nie umieją nawet dobrze pisać po polsku, nie znają gramatyki, a co dopiero maja rozumieć obcy język. Poza tym coraz więcej nauki spada na nas. Dla mnie to jest paranoja. Nasi rodzice, dziadkowie uczyli się o wiele mniej. Gdy mój dziadek uczył się w podstawówce chemii, było tylko 30-kilka pierwiastków, a teraz jest ponad 100. I jeśli chce się mieć piątkę trzeba znać wszystkie. Natomiast jeśli chodzi o reformę to wydaje mi się, że patrząc pod względem ocen skrzywdzono gimnazjalistów. Dlaczego? Już tłumaczę. Przez 8 lat nauki nauczyciel zdąży Cię bardzo dokładnie poznać. Jeśli poznał się na tobie, ze jesteś dobrym lub średnim uczniem to nawet jeśli napiszesz na 2 on ci da 3 lub -4, no chyba ze uważają cię za klasowego zakale wtedy masz przerąbane przez 8 klas ( NAUCZYCIELKI SĄ WREDNE !!! (dop. Sekim brat Albina)). A wy przez 3 lata musicie się zapoznać z nowymi nauczycielami (czasem wiele czasu trzeba poświęcić aby rozszyfrować nauczyciela np. jaki ma system pytania czy jaki typ zachowania lubi u uczniów). Musicie się także zapoznać z nowymi kolegami itd. Według mnie to jest porąbane. Tyle kasy wydać na reformę która robi więcej zamieszania niż pożytku. Ale to jest tak jak do poważnych zadań zabierają się matoły, które dawno zapomniały, albo ich nie nauczono co to jest rozsądne i przyszłościowe myślenie, a także jak zarządzać budżetem, aby nie było dziury. Pacany jedne. A najgorsze jest to, że my musimy za to cierpieć. Ale kończę już z tym naskakiwaniem na nich. Takich ludzi się nie zabija, takich się leczy... Muszę was jednak pocieszyć. Mimo że jest ciężko, to da się żyć. Trzeba się jednak zaprzeć i być wytrwałym. U mnie w liceum jest ciężko, jednak praktycznie w 1 i 2 klasie nic nie robiłem, pakowałem się rano, zadania spisywałem na przerwie, chodziłem na waksy i jakoś wyszedłem bez dopa na koniec roku. Trzeba jednak do sprawdzianów się przygotowywać pod względem ściąg. Trzeba umieć ściągać i umieć pisać ściągi. Dobrze jest tez jeśli klasa jest zgrana i pomaga sobie na sprawdzianach wymienialac się wiadomościami i ściągami. Nawet jeśli odpowiada się przy tablicy, to nawet gościu, który nic nie umie (np. ja) może liczyć na pomoc klasy i dostać dobra ocenę. Jeśli nauczyciel jest tępy i niczego nie zauważy, to można dostać nawet 5. Poza tym opracowania i ściągi można kupić wszędzie. Powiecie ze to jest oszustwo i daleko nie zajdzie się przez takie coś. A ja wam powiem, że życie jest ciężkie i trzeba sobie jakoś radzić. Nauki jest tyle, że po powrocie do domu musiałbym spędzić 3-4 h na dorabianiu lekcji, uczeniu się na sprawdzian. A co dopiero gdybym chciał mieć same piątki. Wtedy musiałbym jeszcze uczyć się na konkursy, pisać referaty itepe itede. Aż się żyć odechciewa. A gdzie życie towarzyskie? Gdzie czas na komputer, telewizje, kino czy inne zainteresowania np. sport? Cały czas się pocieszam, że jeszcze tylko 2 lata ogólniaka i 4 lata studiów i wreszcie koniec katuszy. Radzę wam nie martwcie się szkołą, bo życie jest za krótkie na to. Wyluzujcie się i używajcie dzieciństwa puki możecie. To tyle. Kończę już bo się za bardzo rozpisałem. 3majcie się.
Albin
albin4d@wp.pl
GG: 3105108