Ave!
Tak sobie siedzę i rozmyślam, koniec roku stal się praktycznie faktem, wakacje to nie odlegle marzenie
przeszłości a teraźniejszość ... Wydawało by się ze życie jest piękne, mylicie
się :) Życie wcale nie jest piękne ;-<, szczególnie jeśli jestes jednym z tych "szczesliwcow" ktorzy ida "nowym" tokiem nauczanie i za ok. 2,5 miesiaca wkraczasz do liceum w ktorym teoretycznie powinienem byc od roku. Ktos zada pytanie co w tym zlego, juz odpowiadam. Obecnie moja nauka w gimnazjum wygladala mniej wiecej tak, siedze sobie w szkole, slucham tylko na tych lekcjach ktore mnie interesuja (czyt informatyka, angielski itp.) pozostale sluza do odsypiania imprez/nocnych sesji z kompem/spotkan z dziewczyna (to ostatnie rulez!;). Wracam do domu, teczka laduje w kacie odpowiedz na kilka standardowych pytan z serii jak bylo w szkole, siadam sobie i jem pozywny i zdrowy obiadek przygotowany przez moja kochana mame (gdy to pisze to patrzy mi przez ramie wiec jak tylko napisalbym ze niesma....). Po obiadku ogolnie czas do zagospodarowania wedlug wlasnego gustu aaz do 17, wtedy spaceruje sobie na trening, wracam o 20 wiec akurat lacze jest w miare szybkie ^_^. Jak widac brakuje w tym ambitnym planie zajec takich jak np. odrabianie lekcji tudziez nauka. Nie wcale nie zapomnialem ich umiescic, ja po prostu nie wykonuje ww czynnosci. Dlaczego? Po prostu gimnazjum jest takim fajnym miejscem gdzie wystarczy przyjac odpowiednia strategie i mozna zyc praktycznie bez stresow. Strategia jest bardzo prosta, a wyglada mniej wiecej tak....
1 roka "nauki"- ogolnie staramy sie robic dobre wrazenie, niby angazujemy sie w zycie szkoly itp. Po drodze wygrywamy jakis konkurs albo olimpiade :), obserwujemy czego dany naucZyciel nie lubi, jak sprawdza prace domowa, czy mozna nim manipulowac. Dla przykladau, moja chemiczka nigdy nie robi niezapowiedzianych kartowek, tzn. wedlug niej one sa niezapowiedziane ale robione zawsze sa po opracowaniu ostatniego tematu z danego dzialu, pyta tylko wtedy jesli ma sie niezaliczona kartkowke, wniosek prosty ma sie spokoj az do nastepnej kartkowki. mozemy zaangazowac sie w robiewnie jakiejs gazetki szkolnej albo przunajmniej wystartowac w jakis wyborach samorzadowych czy co tam macie, ogolnie trzeba wyrobic sobie opinie "dobrego" ucznia. Wiem ze nie wszyscy sa na tyle zdolni (jak ja :P) by cos tam osiagnac w jakims konkursie ale uwiezcie mi WARTO SPROBOWAC, mam w klasie goscia ktory jedzie na 3 a mimo to startowal w b. duzej ilosci konkursow. Co prawda zawsze konczyl wystep w nich na I etapie ale raz zabraklo mu1 (!) punktu zeby awansowac, reakkcja nauczycieli? Przy wystawianiu podwyzszali mu oceny bo "on tak sie stara ale jest troszke niedokladany, moze w przyszlym roku bedzie lepiej..." i zamiast 3 dostwal 4! Tak dociagna do konca gimnazjum, a trzeba dodac ze przed zadnym konkursem nie zajzal nawet do podrecznikow, wychodzil z zalozenia ze cos tam umie, cos sie sciagnie zreszrta i tak nie awansuje a udzial sie liczy. Dalej myslicie ze konkursy to glupota???
2 rok "wpadamy w poslizg"- chodzi o to ze obcinamy om 50% srodki na dzialalnosc w zyciu szkoly itp., konkursy moga zostac bo prawdopodnie bedziemy wystawiani do nich przez nauczycieli ze wzgledu na opinie wyrobiona w 1 roku. Ogolnie lecimy "poslizgiem", sila rozpedu uzyskanego w 1 roku. nie mozna jednak odpuscic calkowicie gdyz czeka nas jeszcze 3 rok.... W tym czasie warto wykorzystywac wiedze zdobyta w 1 roku, teraz perfidnie wykorzystujemy nawyki nauczycieli ich wady/zalety.
3 rok "obijanie na kasa"- jeeee :) ta najfajniejszy czas w szkole (gdyby tak tego egzaminu nie bylo....). Bazujemy na tym co zrobilismy porzez pierwsze 1,5 roku gimnazjum. jesli w miare sluchalismy na lekcjach to bez ZADNEGO zagladania do ksiazek mozna sie polapac co jest grane i wyciagnac przynajmniej na 4. tu nie martwimy sie juz NICZYM, no chyba ze zamierzamy pozbierac jakies dodatkowe punkty na swiadectwo ale to zalezy tylko od waszej inwencji i jake wielkimi leniami jestescie ;). jako ciekawostke dodam ze ostatnia odrobiona przezemnie praca domowa (tzn sam ja napisalem nie przepisujac odf kogos czy zatrudniajac kolezanki :) to praca domowa z wrzesnia gdy zaczynalem 3 klase.
Niektorzy (zawsze tacy sie znajda) powiedza ze wymaga to durzo wysilku, a ja na to g*** prawda. Jak tak sobie podsumuje te 3 lata to wychodze ciekawe liczby, z takich "ciekawych" przedmiotow jak chemia czy fizyka (no fizyke akurat lubie ale ze wiekszosc nie przepada...) odpowiadalem 2 razy, nie w roku ale WOGOLE.
Z niektorych nigdy nie odpowiadalem ( ta sztuka udala mi sie z np. WOS-em, j. polskim). Calkiem niezly wynik :) Oszczedzam sobie mnostwo klopotow z ocenami na polrocza o kocowki po teacher zawsze wezmie poprawke ze sie staramy. Na lekcjach siedze spokojnie i rozmawiam albo slucham (jesli wypada mi akurat lekcja "potrzebna" w mojej opini). Jak rozmawiam z osobami ktore stosuja inna metode to zazdrzoszcza mi, ci ktorzy zdazyli jatrnac sie ze jest dobra i przezucili sie na nia w2 klasie teraz nie narzekaja i lezakuja obie.... A jak wypadlem na koniec? Srednia troszke wiecej niz 5 (dodam ze wiecej niz troszke :::)) Dlatego wlasnie szkoda opuszczac mi gimnazjum, tu juz mam wyrobiona opinie wiem jak i kiedy sie obijac i kompletnie NIC nie robie, a w liceum musze zaczynac wszystko od nowa :((((
A wlasnie probowal ktos taka metoda przetrwac liceum, jestem ciekaw waszych opinie piszcie maile, adres bedzie (chyba ;) nizej.
Mateusz
AliensShip@poczta.onet.pl
PS. w czasie pisanie txtu towarzyszyla mi "Nirvana" (Kurt, My zawsze bedziemy pamietac o Tobie)
PS.2 dlaczego ludzie pisza w ps jakiej muzyki sluchali?!
PS.3 i co ludzie widza w tej w "wspanialej" muzyce Pani B. "oh oj trala bumca ucma hopsa sa!!" i juz jest hicior :D
PS.4 BIG thx dla mojego kolegi ktory umorzliwil mi sluchanie "Nirvany"
>>> Kamil: Sorry, że nie zmieniłem pisowni - polisz literki :) Niestety ten tekst ,,przypinałem" do AMS na kilka godzin przed oddaniem do Qn'ika więc sami wiecie...