Niedawno(tzn. teraz to już raczej jest dość dawno) przeczytałem tekst Kamila na temat technik nic nie robienia i z paroma rzeczami się nie zgadzam-mianowicie:

Znam wiele osób, które za nic w świecie nie chcą się uczyć. Mają różne powody np. leją na to ciepłym moczem, mają inne rzeczy do robienia lub po prostu mają typowego lenia. Zauważyłem, że mimo iż nic nie robią to nie mają aż takich złych ocen. Jak oni to robią?

No właśnie-jak? Ja osobiście uczę się(gimnazjum-nie powiem która klasa:)) około 4-6 godzin na cały rok szkolny w domu. Prawie ciągle uczę się na przerwach, przed lekcjami itd. I oczywiście trzeba być pewnym siebie:). Ja na przykład mam średnią 4,9(bez ściągania!) :). Fajnie, nie? I przy tym nie uważam abym miał słabą wiedze(książki rlz)

Osobnicy ci mają różnego typu wkręty. Znają większość szkolnych cwaniaków, którzy dysponują a to pytaniami na sprawdzian, a to gotowymi klasówkami i innymi badziewiami. Za drobną opłatą, lub bez, kolesie (ci co się nie uczą itp.) kupują sobie pytanka i dalej droga jest wolna. 

Teoretycznie- bowiem w mojej szkole nauczyciele wysprycili się do tego stopnia że dla każdej klasy robią zupełnie inne pytania-często z zupełnie innego materiału niż był wcześniej podawany.

Innym przykładem jest jechanie na reputacji rodzeństwa. Jeżeli ktoś z rodziny nieuka chodził do tej samej szkoły i dobrze się uczył to nieuk będzie w 7 niebie. Nauczyciele będą przy pytaniu tego człowieka nawiązywać do jego brata lub siostry, mówić rzeczy typu ,,powiem twojemu bratu/siostrze jak ty się uczysz i zobaczysz jak będzie się śmiała/śmiał" lub po prostu stawiają dobre oceny po znajomości. 

To może przejść- ale tylko w mniejszych szkołach. W mojej w ciągu kilku lat trafiłem tylko na 2 nauczycieli mojej siostry- którzy w dodatku wcale mnie nie popierali- mimo reputacji mojej siostry. Choć fakt- często mi o niej opowiadali.

Jest w mojej klasie inna dziewczyna, która wsławiła się pewnym sposobem odpowiedzi. Gdy jakiś nauczyciel weźmie ją do odpowiedzi (obojętnie z czego) to ona prosto z ławki mówi ,,nie jestem przygotowana" i gra skończona.

Ja mam inny sposób- na początek opowiadasz nauczycielowi jakiś dowcip, następnie wysyłasz jakiegoś kujona i prymusa- który ma już ocenę zapewnioną do dobrowolnej(hehe) odpowiedzi(musisz być w klasie osobą dość znaczącą). Kujon udaje że nic nie umie( jąkając się i mrucząc przez dłuższy czas), a następnie mówiąc że nauczyciel nie o tym nie mówił. Jeśli będziesz miał szczęście to nauczycielowi odechce się na dzisiaj pytania kogokolwiek.

Są jeszcze inne przykłady na nic nie robienie. Można tak jak mój qmpel liczyć na fuksa. Nie robi on notatek, rzadko kiedy skrobnie pracę domową i nikt go nie pyta. Jeżeli jednak poświęci się i coś zrobi to zaraz znajdują się chętni aby go pytać.

Czy ja przypadkiem nie jestem twoim kumplem:)? Ja ZAWSZE mam szczęście. Jeżeli belfer pyta wszystkich po kolei to zawsze dzwonek mnie ochroni(jestem ostatni w dzienniku- nauczyciele prawie mnie nie widzą). 
I na tym koniec:)

Mithrandir
©® 2002 Mithrandir.

>>> Kamil: jeżeli masz długie włosy, olewasz wszystko, jesteś obiobokiem i nie robisz notatek z lekcji to.. tak, jesteś moim kumplem. ;)