Korupcja w szkołach


Tytuł, zapewne, wiele mówiący niektórym uczniom gimnazjów, szkół średnich a nawet podstawowych, choć nie zawsze jest to uczeń bogaty. Zdefiniujmy zatem termin korupcja- często takie wywyższanie wynika z braku obiektywizmu u nauczycieli, ale o tym później. Na początek zajmę się analizą przykładu miska(lub jak kto woli- miśka). Zastanawiam się dlaczego nauczyciel w tak agresywny sposób odradzał czytania tek książki. Właściwie są dwie tezy- możliwe że ze względu na pewne "niewłaściwe" treści(tłumaczyć nie musze, bo jak sądzę każdy wie o co chodzi). Drugą możliwość jest- mniej prawdopodobna. Mianowicie nauczyciel sam miał problemy ze zrozumieniem książki, zmyślając przed uczniami co się da, i próbując odstraszyć ich od lektury. Najprawdopodobniej "pupilek" nie przeczytał książki, nie rozumiejąc zatem karygodnych głupot wygadywanych przez nauczyciela, na co pani profesor liczyła. W przypadku tego pierwszego- można to uznać za nadopiekuńczość(przecież ja sam czytałem Sapkowskiego jak miałem 10 lat i jakoś mi się nic nie stało), w drugim wyżej wymieniona nauczycielka zasługuje tylko na potępienie. Pójdźmy jednak dalej- nauczyciel wypominał w bardzo przesadny sposób uczniowi przeczytanie książki, czego nie zrobił z pupilem. Być może bardzo subiektywna wielce szanowna pani nauczycielka(ach, jak to brzmi...) stwierdziła że zwykły uczeń zupełnie nie zrozumie sensu wyższej literatury, bo to przecież to zwykła hołota! Co innego pupilek- ten to nie tylko zrozumie! Toż on tą książkę ulepszy! Może troche przesadziłem, ale tak to niestety czasami się dzieje w Polskich szkołach...w innych zresztą także. Przykład Miska(miśka) związany jest głównie z ignorancją i subiektywnością nauczyciel(k)i. A teraz, skoro już wypływamy na szerokie wody(chyba Żółtej Rzeki...) ja sam podam pewien przykład z mojego rodzimego podwórka, mianowicie- jest pewien uczeń podlizujący się wszystkim nauczyciel(k)om. Uczy się tylko na sprawdziany, zero aktywności na lekcji. Ma (bardzo)dobre oceny, ale nic nie przynosi do klasy. I dostaje wzorowe zachowani! Tylko za ocen, nic więcej! Sami nauczyciele to przyznali. Denerwujące są też czasami wycieczki szkolne. Na ostatnią mogli jechać(teoretycznie) wszyscy uczniowie naszej klasy. Jeden z uczniów, niezbyt lubiany przez nauczycielkę- organizatorkę, przyniósł zgłoszenie(zgodę) jako pierwszy z klasy. Tymczasem ona(już po oddaniu wszystkich zgłoszeń) powiedziała że jego zgoda dotarła za późno, na samym końcu, i że nie zmieścił się w gronie szczęśliwców wyjeżdżających 10 czerwca 2002 na wycieczkę! I gdzie tu sprawiedliwość! Co ciekawe, tak naprawdę, jako ostatni podanie złożył... kto? Jak myślicie? Tak zgadza się! Pupilek! Kończę zatem tym stwierdzeniem:
"Szkoła jest ostatnim miejscem w którym może się poić spragniony sprawiedliwości"
(sam to wymyśliłem)

Mithrandir
©® Mithrandir.