::: Frustracja :::



Muszę się jakoś wyżyć, więc pisze coś w nowym dokumencie tekstowym.

Niewiem jak wam, ale mi zdarza się, że mam paskudny humor.

Objawy są wtedy nie tak widoczne, jak słyszalne, bo staję się wtedy zgryźliwy i nie do zniesienia. 
Teraz sobie tak myślę, co jest tego przyczyną, i dochodzę do pewnego wniosku. Zdarza się częst, że najpierw mamy bardzo dobry humor, dopisuje nam zdrowie, szkoła i wiele innych, potem pojawia się obojętnośc. Nie chodzi tutaj o jakąś zwykłą obojętnośc. Bo nie polega ona dosłownie na obojętności ;). A zależy ta ospałość od otoczenia. Kiedy otoczenie jest agresywne to i my tacy jesteśmy gdy mamy obojętny humor.

Oczywiście możemy być zadowoeni, smutni, dumni i itd. ;).

Jednak po tym przychodzi paskudny humor, a kiedy to się zdarza, to fiu fiu ;).

Napiszę o sobie, jak u mnie to wygląda.
Rano czuje się świetnie, ale pięć razy w tygodniu przypominam sobie o szkole (nie pytajcie w jakie ;). I wtedy mamy lekki zgrzyt :/. Jednak to nic w porównaniu z tym co czeka mnie dalej. Nie mam na myśli śniadania, bo nie mam mu nic do zarzucenia. Więc sobie wychodzę do szkoły, i tak sobie idę i idę przez pół godziny. Mało wiele, kiedy nie pada i jest sucho, ale kiedy już zacznie padać to mamy kolejny zgrzyt :/. Wiadomo, że wtedy każdy samochud to potencjalna szansa da zimny prysznic, zwłaszcza kiedy droga po boku ma głębokie koleiny ;).

Więc przemoczony czy suchy docieram do szkoły i?
I widzę moją klasę, zachowującą się zwykle jak zwykle :). Oczywiście głośno jak małpy w zoo. W tym całym rozwrzeszczanym towarzystwie szpanuje przewodniczący -Siwy. Nie wiem czemu, ale jak go widzę to mnie normalnie tylko wspaniały humor chroni przed komentarzem. A im humor gorszy tym komentarz głośniejszy :). Któś może powiedzieć, że się dorabiam szpady i kamienia (skojarz sam ;). 

Jednak ja tak nie sądzę, tylko uważam, że nic już nie pomoże głupiemu w przejściu na inny dział społeczny, że tak się wypiszę ;). Powinienem przedstawić tego pana w siwym kasku, jednak moim zdaniem nie zasługuje na to, zwłaszcza w tym magazynie. 

Nazwałem go głupkiem, ale nie z ninawiści do niego samego. Jest to szczera niechęć do jego zachowania. Jest ono dla mnie niezrozumiałe, co więcej nie do zniesienia. Na przykład -
jestem pacyfistą, i dlatego wkó... denerwują mnie jego zaczepki, po których następuje persfazja, oczywiście wszystkim znana
dalej, jego odzywki, nie wiem gdzie on je sobie wyrobił, a z częściej słyszanych podam "no toć" lub "no chyba". A już kór...cze jak to słyszę, kiedy rozmawia z nauczcielem to szału dostaję. Wyobraźcie sobie taką sytuację. Nasz poczcwy Siwy poszedł sobie gdzieś na jakiejś lekcji (założenie -polski):
-[nazwisko] gdzie byłeś wczoraj na lekcji? -pyta pani
-Ja byłem u dentysty -oczywiście z miejsca odpowiada
-Jakos ci niewierzę...
-No toć chyba pan Rozterki mi usprawiedliwił -wtrąca nieco przestraszony Siwy
-No jakoś ci nie wierzę -odpowiada z ironią pani
-No chyba jest w dzienniku no i...-unosząc głos
-Więc przeczytaj zadanie domowe - wtrąca tym razem pani, nieco zdenerwowana bezcelowością dyskusji.

Nie jest to jakiś szczyt, jednak przy intonacji Siwego brzmią te zdania jak groźby. A jak unosi głos... to chyba lepiej niż Pawarotti!

No chyba Siwy to skrajny przypadek. Chociaż jeszcze kilka osób siedzi w jego paczce. Oczywiście wszscy grzeszą "mondrością" i "zdolnościami".

To na razie tyle, z opisu mojej klasy. 
Czasami wydaje mi się, że nie trafiłem do szkoły średniej, jednak niestety kilka osób mi o tym przypomina. Więc chwała im za to, że są i przejdą dalej!

Splatch