Dowcipy, kawały...
Stary Żyd dawał do gazety nekrolog po swojej żonie i spytał o cenę.
- Do pięciu wyrazów za darmo.
- Nooo... to niech będzie: Zmarła Zelda Goldman.
- Ma pan do dyspozycji jeszcze dwa wyrazy.
- To niech będzie - Zmarla Zelda Goldman, sprzedam Opla
Pewien mężczyzna kupił dojarkę do celów erotycznych. Wrócił do domu, zasiadł
w fotelu i podłączył się do ssaka od dojarki. Przeżywał orgazm za orgazmem,
nigdy jeszcze tak dobrze mu nie było. Po dwóch godzinach ma w końcu dość,
szuka wyłącznika - nie ma. Próbuje oderwać ssak od własnego interesu - nie
da rady. A dojarka cały czas ssie. Z wielkim trudem łapie za telefon i
dzwoni do producenta:
- Dzień dobry, ja u państwa kupiłem dzisiaj dojarkę, chciałbym się
dowiedzieć, jak się ją wyłącza.
- Przede wszystkim - odpowiada sprzedawca - chciałbym pogratulować panu
doskonałego wyboru, gdyż jest to produkt najwyższej marki...
- Dobra, dobra, ale gdzie się go wyłącza.
- Nasza dojarka wyłącza się automatycznie po uciągnięciu 25 litrów
Pewien Chińczyk nakrywa faceta romansującego z jego żoną i stawia mu
ultimatum:
- Jeśli nie zerwie tego związku, on, małżonek, ześle na niego klątwę trzech
chińskich tortur.
Facet tylko się uśmiechnął i jeszcze tej samej nocy odwiedził żonę
Chińczyka. Następnego dnia rano budzi go w jego sypialni na drugim piętrze
ból w piersiach. Otwiera oczy i widzi, że leży na nim wielki głaz. Coraz
trudniej mu oddychać. A na głazie widnieje napis: Chińska tortura nr1.
Uśmiecha się, a ponieważ jest silny podnosi kamień i wyrzuca przez okno. W
chwili gdy wypuszcza go z rąk, po drugiej stronie głazu dostrzega
informację: Chińska tortura nr 2 - prawe jądro jest uwiązane do kamienia.
Facet jest bystry, wiec żeby uniknąć spustoszeń w dolnych partiach ciała,
rusza za kamieniem, czyli wyskakuje przez okno. Kiedy mija futrynę, widzi
trzecią wiadomość: Chińska tortura nr 3 - lewe jądro jest przywiązane do
nogi łóżka.
Przychodzi murzyn do warzywniaka i pokazuje na banany.
- Co to jest? - pyta
- To są banany - odpowiada sprzedawca
- U nas to są taaaaaakie banany
Potem pokazuje na pomarańcze i tak samo pyta się. Sprzedawca odpowiada, a on
na to że u nas to są taaaaaakie pomarańcze. Sprzedawca lekko wkur*****
patrzy na murzyna, po czym znowu murzyn pyta się.
- Co to jest? I pokazuje na morele.
Sprzedawca już mocno wkurzony odpowiada, a murzyn wyśmiewa go i pokazuje, że
u niego są taaaaaakie morele. Po czym pokazuje na arbuza i pyta się.
- Co to jest?
A sprzedawca na to:
- A to jest polski, pierd...ny, zielony groszek!
Odnoszący sukcesy biznesmen przyleciał na weekend do Las Vegas na mały
hazardzik. Niestety przegrał wszystko - zostało mu tylko ćwierć dolara i
bilet powrotny na samolot. Gdyby tylko udało mu się dostać na lotnisko
miałby zapewniony powrót do domu. Poszedł więc przed kasyno gdzie czekała
taksówka. Wsiadł do niej i wyjaśnił swoją sytuację taksówkarzowi. Obiecał,
ze odeśle kierowcy pieniądze z domu. Zaproponował, że da mu numery karty
kredytowej, numer jego prawa jazdy, jego adres itd.
Taksówkarz odpowiedział: "jeśli nie masz piętnastu dolców to wynoś się z
mojej taksówki !"
Biznesmen musiał skorzystać z autostopu i ledwo udało mu się dotrzeć na
lotnisko przed odlotem samolotu. Gdy minął rok powrócił do Las Vegas i tym
razem wygrał fortunę. Zadowolony z wygranej wyszedł przed kasyno, żeby wziąć
taksówkę na lotnisko. Na końcu długiej kolejki taksówek zobaczył gościa,
który odmówił mu podwiezienia gdy opuściło go szczęście rok temu. Biznesmen
zastanowił się przez chwilę i obmyślił plan ukarania taksówkarza za jego
brak wyrozumiałości.
Wsiadł do pierwszej w kolejce taksówki i zapytał:
-"Ile kosztuje podwiezienie na lotnisko ?"
-"Piętnaście dolców" usłyszał w odpowiedzi.
-"A ile by kosztowało gdybym po drodze Cię przeleciał?"
-"Co?! Spadaj z mojej taksówki ty pedale jeden!"
Biznesmen obszedł wszystkie taksówki zadając te same pytania innym
taksówkarzom z takim samym skutkiem. Gdy doszedł do - stojącej na końcu
kolejki - taksówki znajomego sprzed roku, wsiadł i zapytał: -"Ile kosztuje
podwiezienie na lotnisko ?"
-"Piętnaście dolców"
- "OK" odpowiedział biznesmen i ruszyli. Gdy przejeżdżali powoli wzdłuż
długiej kolejki taksówek biznesmen SZEROKO UŚMIECHAŚ się do
kierowców........
|