Tak sobie pomyslałem że to wyslę bo takie fajne, bez sensu :) To połączenie moich i kumpla mejli tzn. pisalismy na zmianę kolejne części co zresztą widać:

a wiecie że gruszkowe pociągi z niebywałowa zgorzałkowanego nie przyfruwają na lotnisko w zachodniej namibii ze względów religijno-satanistycznych mających na celu degradację totalinihilacyjną pingwinów na wschodnim wybrzeżu szwajcarii będacej prawnie uwolnioną od masochistycznym truskawek z diamentami niezeskrobanymi z krzaków titanika nie mogącego z kolei jeździć konno na zmasakrowanych pszczółkach z nadbrzeża nosa hipopotamiego...
...ostatnio wyszedłem z domu i jak zwykle wytarłem buty o wycieraczke, gdy byłem już na zewnątrz o mało nie przejechał mnie lotniskowiec czeskiej marynarki wojennej ze strajkującymi robolami ze stoczni katowickiej na pokładzie. czym prędzej uczepiłęm się jego silników odrzutowych na węgiel z lekką nutką dekadencji i poleciałem do ambasady demokratycznej republiki konga w mozambiku, ale tam powiedzieli mi, że wszystkie pingwiny z sahary już dawno odleciały do nowej zelandii. wkurwiony wyszedłem na zewnątrz, kiedy zaczęli mnie gonić watykańscy kibole z szalikami swego klubu sportowego "KKS Wojtyła". na szczęście dogoniłem ruskiego mistrza w bierkach pod wodą przez telefon, który włączył swoje zajebiste wrotki bez cukru i odwiózł mnie do chaty...
...po powrocie do domu poczułem zapach świeżych odpadków po zdezynfekowanych kartonikach po guzikach od lodówki postanowiłem jak najszybciorem zjechał tyranozaurem z mojej gruszki na szczycie jasnej góry w zachodnio-wschodnim burundi lecz niestety po drodze zachaczyłem o wsteczne koło od skutera wodnego który akurat leciał w odwiedziny do dziadzi z mozambiku pomyślałem a czemu nie leciec z nim i poszedłem do sklepu wymienionego nie w tej opowieści ale gdziestam w innej która posmarowałem ołowiana kulka sedesową z kaszmirskiego butaprenu do choragiewek niestety to nic nie dało toteż poturlałem sie do sklepu na rogu ronda syberyjskiego a wtedy...
...a wtedy włączyłem radio dla ślepych, a do uszu wsadziłem se łokmena dla głuchych, oraz zajadałem chipsy dla kadłubków-cukrzyków popijając colą osłodzoną gorzkim cukrem. Nie minęły nawet 4 miesiące, nim zadzwonił dzwonek i w drzwiach ukazał się owłosiony ikarus 280 na wózlu inwalidzkim. w każdej ręce miał 63 żelazka a z jego rury wydechowej wydobywał się dźwięk przypominający szczanie szczerbatego. w te pędy zamknąłem mu drzwi przed nosem, ale zdążył już wsadzić felge między drzwi. zacząłem spierdalać po schodach na góre do piwnicy, ale on wyrwał wanne i za jej pomocą szybciej wchodził po schodach, które gupio sie na mnie świeciły i pierdoliły coś a dzisiejszym menu. w końcu wbiegłem na 77 piętro i zamknąłem się w piwnicy. zaryglowałem zamek i podparłem drzwi video-zamrażarką. niestety drzwi pękły a dośrodka wparował...
...wparował żółty pociąg ekspresowy do kawy drogi berno zachodnie-jokohama nad wołgą zagwizdał 48-krotnie swoim prawym reflektorem po czym chciał zaparkować w tej piwnicy nad strychem ale nie zauważył że nie widzi toteż skądinąd wiadomo że zakrecił zaraz za pralką do suszenia piasku i zaskrzypiał jak biały polonez, po chwili wyszedł z niego ciemno szczypiorkowy organ meski tak zwany macica mający na sobie śmietankowe lody wprost od brody , ja widząc ten przerażajacy piekny obraz do góry nogami i z pólnocnego południa pobiegłem czymwolniej na śliski przystanek dla zakompleksionych niekontradebilnych chatamorgan nie majacych certyfikatu na sprzedaż sprzedanych już po wyprzedaży gratisowej pończoch na 4 palec 2 nogi z 3 kolumny jakiegoś wiersza a więc trzeba było załozyć je na rękę bo były to lewo ręczne dżinsy do zamrażania zahibernowanych podkolanówek podpachastych a gdy zesrobywałem z pleców spermę czerwonego kangura z bużumbury nad przystankiem zawisnął........
...wielki różowy, owłosiony BABOL brunka bez moszny i napleta. tak sie zdziwiłem, że oczy wywineły mi sie na drugą strone i wpadły do musztardy, język zatańczył makarene do góry dnem, włosy staneły mi deba, ale w drugą strone, a nos zamienił się miejscami z uszami. stałem tak jakieś 5 lat i babol przemienił się w maćka zawała i powiedział, że pokaże mi gdzie raki zimują. natychmiast wyjąłem 765-tomową encyklopedię i otworzyłem tom P-B. Tam znalazłem hasło "Rak", ale niestety nie było napisane nic o ich zimowej hibernacji Było tylko coś o skorupiakach i nowotworach. Pokazałem zawałowi encyklopedie, ten podniósł okulary i udawał że czyta. Ja wtenczas pobiegłem do mojego pokoju i wyjąłem z szuflady "packe-maciejke", która przypominała wałek, ale z jednej strony była zakończona cholerą w bok, a z drugiej bukietem. Zawał dostał 3 ciosy z packi i dał drapaka z powrotem przekształcając się w...
...przekształcając się w olbrzymią na jakieś 2 metry i 3 kilometry rzodkiewkę z rodziny oskubanych kudłatych pierwotniaków które żyją tylko i nie wyłącznie w nosie brunonka po takiej startmorfozie jak to robią żaby arktyczne z mozambiku udał się on do lichenia aby pomodlić się w interwencji julka speatza od kleryków zwanego też wielkim fredem w środowisku młodych i niedoświadczonych księży w za krótkich sutannach , ja widząc że zawał spierdolił postanowiłem pójśc do bruncia i dowiedzieć się skądinąd on bierze te babole które tak nafałsz są rzodkiewkami w odcieniu kawy z herbatą bez cukru z lekką nutkę dekadencji bo trzeba być twardym a nie miętkim i trzeba iść do domu po zjedzeniu zupy z termosu przeciwkaszlowego, po podarciu do bruna dowiedziałem się od jego żółtego bruda że jest on na basenie i dmucha muminy w czekoladową rozetke o smaku gruszkowym bo wisniowych stracciatelli nie było już u tadzia na zakładzie , gdy znalazłem się przed bajawem ujrzałem dziwny choć w odcieniu lampy w pudełku gdzie nie ma kafki franza ani tylbardziej radzia w niebieskim kostiumie mistrza yody, mimo tych rozczarowań postanowiłem wejść do budynku w którym znajdował się bajawa i jakie było moje zdziwienie gdy moje szpinakowe uszy ujrzały...

I to juz koniec nie wiem po co ja to wysyłam do pana panie koniu:) ale dobra jestem usprawiedliwiony bo nudzi mi się...bardzo ! do widzonka, a wysłał to Małpa (szpieg z krainy deszczowców)