*** Wojna coraz głupszych ludzi ***
Mój tekst będzie kolejnym dotyczącym wojny hip-hopowo - metalowej.
Ekhm. Tak więc: na początku pojawiło się kilka tekstów nie do końca przemyślanych ze strony ludzi słuchających ciężkiej muzyki, to znaczy te arty łatwo było podważyć nieznajomością tematu ich autorów, przynajmniej tak udało się zrobić broniącym Hip-Hop. Kolejno przychodziły coraz ostrzejsze bluzgi dotyczące tych samych tekstów (nie wiem, kretyni mają spóźniony zapłon?), aż w końcu w numerze 25 Action Maga nadeszła plaga tekstów, w mniejszym lub w większym stopniu będących debilnymi. Może sobie po kolei przez nie "przelecimy".
Uczepmy się najpierw tekstu "Co wiesz, czopie, o hip-hopie" skierowanego głównie do Księcia (Palownika). Przede wszystkim aluzje i metafory w tekstach metalowych nie są robione dla wrażenia "inteligentności" ale dlatego właśnie, że piszą je ludzie lubiący w zawiły sposób wyrażać się w swoich utworach. Nikt tu niczego nie robi dla żadnego wrażenia. Chcecie zobaczyć człowieka robiącego coś "dla wrażenia", to spójrzcie na imaż Marylina Mansona.
Dalej pobronie sobie Palownika. Nie wydaje mi się przede wszystkim, aby on się jakoś specjalnie "podniecał" ludźmi, którzy w Skandynawii palili kościoły itp. Treść tekstu o tym była bardzo, że tak powiem, "neutralna" i miała charakter informacyjny. Nikt raczej nie wyczyta z kilku słów prawdziwego charakteru autora, ale niektórzy za bardzo się zagalopowali w interpretacji jego tekstów.
To samo tyczy się wzmianki o pogaństwie w ww. tekscie. Nie byłbym taki pewnien, czy Książę nie potrafiłby wymienić żadnego pogańskiego bożka. Co zaś tyczy się terminologii, to za "pogańskie" przywykło się uważać religie wyznawane przed nadejściem religii monoteistycznych, w naszym przypadku chrześcijaństwa.
W tym samym akapicie niebezpiecznie często pada również słowo "pozer" i "szpaner". Kiedyś widziałem pozera-szpanera w telewizji, z okazji "transmisji" z lanego poniedziałku - pewnien gościu w wieku na oko 13-14 lat, łysy, w "luzackich" (choć chyba nie szerokich) spodniach i jakiejś koszulce, niosący w jednej ręce wiadro, a drugą wykonujący pewien popularny w pewnych kręgach gest, polegający na zaciśnięciu pięści, wysunięciu palca małego i wskazującego, oraz wystawienia dłoni w takiej pozycji zewnętrzną stroną do patrzącego. I to był właśnie "prawdziwy" (o ile w tym specyficznym wypadku takie określenie jest na miejscu) pozer.
Test "Hip Hop 4ever" powinienem zostawić bez komentarza, ale w
takim wypadku o następnym, "Hip Hop - wspólnota" nie powinienem wspominać już
wogule. :) Obydwa są po prostu idiotyczne. Autor pierwszego próbuje jakoś
wytłumaczyć, co to jest hip-hop, a kończy jak na idiote przystało swoim
"buuuee", które ma rzekomo wystarczyć za wszelką charakterystykę metalu. Tym
samym obniża się jeszcze bardziej niż jakikolwiek krytyk hiphopu, który
wypisywał bzdury o tej muzyce, więc określenie "idiota" użyte przeze mnie jest
chyba usprawiedliwione i uzasadnione. Podobnie ma się sprawa z drugim tekstem,
chociaż tu może być nieco gorzej z jego zrozumieniem. Całość nie jest długa,
więc go chyba zacytuję:
Dla metalowców:
Myslicie, ze wasza p***
muzyka cos w swoim krótkim zywocie cos zdziala? Nic badziej mylnego! Rozchodzi
mi sie o to, ze w waszej zajawce nie ma nic co mogloby sklonic do zrobienia
dobrego bliznim. My jestesmy jedna kultura, a naszym wspólnym celem jest
podbijanie swiata HIP-HOP!!!
Wyobrazcie sobie sytuacje. Idzie skeyt a
naprzeciw jego metal. Co zrobi metal... Zejdzie z drogi skeytowi. A dlaczego? Bo
on ma kumpli w calym miescie, a on na swoim osiedlu. My nie bijemy sie na
wzajem. Ale sa wyjaki! Wojny pomiedzy osiedlami. Ale to szczegól. U was jest
mniej wiecej tak: rozmowa Zdzisia i juzia: juzek chcesz wyp 3 kaset....?!-Co
zaraz ci dam w ryj (Bum bam rahtahtah) i jednego metala mniej.
Dla
Hip-Hopowców:
To co napisalem wyzej ma was popchnac do pisania listów
broniacych napasci metalów na hip-hop. Tylko bez przeklenstw!!!
Tak, myślimy, ze nasza muzyka coś dobrego zdziała. A co zdziała wasza? Pomoże czynić dobro bliźnim? Na pewno nie bardziej niż metal. O tym, dlaczego, jeszcze napiszę. Nie widzę również sensu w opowiadaniu o skejcie i metalu. Chyba nie wyglądasz najlepiej i chcesz się dowratościować "kumplami" i schodzeniem z drogi. Dobrze byłoby też, żeby skejci ci jednak nie uwierzyli, bo jeszcze wpadną na metala. :) A tak serio to mi tu pachnie smarkactwem - schodzenie z drogi powodem do hańby? Albo oznaką strachu? W takim razie chyba powinenem przestać schodzić z drogi staruszkom niosącym zakupy do domu...
Bardzo za to ubolewam nad ostatnią, przytoczoną rozmową.
Niesamowite, że tak szybko poznałeś prawdę "jak jest u nas". Szok jest tym
większy, iż najlepsi z nas starali się tą prawdę ukryć przed światem. A tu taki
zwykły, szary przedstawiciel braci hiphopowej rozgryza wszystko w kilka chwil,
uzupełniając sugestywnym przykładem! To najlepiej świadczy o wielkiej
inteligencji hiphopowców!
A dlaczego wasza muzyka na pewno nie uczyni więcej dobrego niż metal? Bo macie bardzo specyficzne podejście do życia. Ileż razy słuchałem pierdolenia hiphopowców i innych idiotów, dotyczących jakiś nielegalnych procederów, "wyruchiwania" naiwnych itp. "Trzeba sobie jakoś radzić", to samo tyczyło się usprawiedliwiania jakiś przemytników itp. To teraz ja kurwa mówię do tych, którzy tak gadają, twierdzą itd.: Za 2000$ spalę wam chatę. Albo nie - za skrzynię piwa, bo robie impreze, dużo kumpli, wiecie, dupy, trzeba coś pić, żeby się rozkręcić. Zrozumiecie chyba? Musze se jakoś radzić, a kieszonkowe już się skończyło. A wy potem zadzwonicie na policje, zgłosicie podpalenie, a na koniec, wierni swej ideologii, wrzaśniecie w słuchawkę "CHuj W Dupe Policji!!!". Choć właściwie nie powinniście telefonować wcale, bo przecież "ja se tylko musiałem poradzić". Przypomina mi to popierdoloną jak nie wiem już co filozofię Kaliego: "Kali ukraść komuś krowa - dobrze. Ktoś Kaliemu ukraść krowa - źle".
No no, co tu się zaczęło dziać. Chyba będę musiał ograniczyć przekleństwa, bo mnie cenzura nie przepuści. No i na początku chciałem, żeby wyszedł wyrachowany tekst - nie udało się. :) To już wina mojego charakteru. Nosiłem się z zamiarem napisania czegoś już nawet od dłuższego czasu, ale tak jakoś mi się nie chciało ostatecznie wysilić. Jeszcze niedawno byłby to tekst właściwie ganiący niektórych metali za głupotę i w gruncie rzeczy przyznający rację mądrzejszym hiphopowcom, którzy bardzo mądre argumenty potrafili niekiedy wysunąć, wołając o tolerancję i sami będąc tolerancyjnymi wychodzili zwycięsko z tej całej batalii. Ale to, co wydarzyło się ostatnio (te trzy teksty) zmusiły mnie do innego spojrzenia na sprawę (stąd też tytuł arta). Zawsze w grunie rzeczy wydawało mi się, że hiphop niewiele pożytku niesie. Dorabianie na siłę jakiejś ideologii do sikania po murach (może trochę przesadzone sformuowanie, powiedzmy więc jeszcze raz:) do hiphopowego stylu życia, opartego na ruchaniu lasek, naiwniaków i policji, nie jest niczym wzniosłym. Hiphopowcy jako nieliczni szczycą się swoim ulicznym pochodzeniem, a chcąc, nie chcąc, w gruncie rzeczy, im hiphopowiec miał więcej przejść z policją, tym większa jego renoma. Przypomina to trochę wojowników Solidarności, tyle, ze oni wtedy walczyli w naprawdę słusznej sprawie, a nie robili rozpierdolu w mieście bez powodu. Pewnie, policja jaka jest, każdy widzi, ale gdyby nie ona, ciekawe, jak wyglądałaby dzisiaj Polska...
Następna moja uwaga jest do idiotów, którzy nie mają własnego zdania, a wybuchają opętańczym śmiechem radości podczas czytania tekstów typu "hiphop - wspólnota" nie zauważając debilizmów tam zawartych. Pamiętajcie, że to świadczy o waszym braku inteligencji, jak i o braku tolerancji. Jak już przy tolerancji jesteśmy - tyczy się to również nienawiści do Żydów i innych nacji nielubianych przez część społeczeństwa. Bardzo wielu hiphopowców żywi jakieś głębokie urazy do innych nacji, nie wiem, może komuś z was prababcię na Honolulu "ludojady upiekli, albo Żydy wepchnęli" do pieca w obozie koncentracyjnym, zamiast samemu wejść? Takie pierdolone (przepraszam) idiotyczne uogólnienia też nie świadczą najlepiej o poziomie inteligencji osobników je wyznających. Zapamiętajcie sobie wszyscy, że człowiek jest człowiekiem, a nie Żydem, Polakiem, czy "Czarnym". Każdy ma własne serce, umysł i coś, co można określić jako duszę. Uważajcie, jak spotkacie się z młodą Żydówką albo Żydem i okaże się, że to... o zgrozo! Normalny człowiek. Nie będzie miał ochoty was oszukać na 3 000 000$ ani udzielać lichwiarskich pożyczek. Prawda jest taka, że Żydzi to obrotni ludzie i wszyscy zawsze zazdrościli im bogactwa, nienawiść zaś była jeszcze podsycana przez Kościół. A już z pewnością nie wydaje mi się, aby procent "cwaniaczków" był wśród nich większy niż gdziekolwiek indziej (patrz: zdanie "człowiek jest człowiekiem, a nie..."). A jeśli jeszcze jakiś skejt powie "wszyscy Żydzi to złodzieje" to ja, na podstawie trzech tekstów, które powyżej omawiałem, oraz niektórych przykładów przeze mnie przytoczonych, powiem "wszyscy hiphopowcy to pojebani idioci".
Na koniec kilka uwag: jeśli przyznajesz rację autorowi tesktu "hiphop-wspólnota", jeśli drwisz sobie z moich poglądów o "cwaniactwie", jeśli uważasz za słuszną filozofię Kaliego, jeśli śmiałeś się ze stwierdzenia, że Solidarność walczyła w naprawdę słusznej sprawie (po to, żebyś kurwa miał wolność, i żebyś mógł swoje pierdoły bez przeszkód mamrotać do mikrofonu, jeśli nie wiesz czemu "naprawdę słusznej"!!!), jeśli śmiałeś się z określania tamtych ludzi wojownikami (nie chce mi się wyjaśniać, co dla mnie znaczy określenie "wojownik", ale z pewnością jest zaszczytne), jeśli po przeczytaniu zdania "... jak dzisiaj wyglądała by Polska" filozofowałeś w stylu "jak to jak?? można byłoby robić, co by się chciało, bez tych pierdolonych pał!!!", jeśli tak reagowałeś - po prostu idź się lecz.
Zawsze lubiłem być dosadny, nazywać sprawy po imieniu i wzbudzać skrajne uczucia. To chyba wyszło z tekstu. :) Sorry za takiego tasiemca, ale w tej właśnie chwili skumulowały się moje uczucia i wulkan (nienawiści, złości, gniewu i wielu innych, mniej drastycznych rzeczy) eksplodował. Nienawidzę wysokiego mniemania o sobie hiphopowców. W tej chwili jestem nawet w stanie użyć słowa "hipshitowców", bo moja złość z biegiem pisania tego tekstu rosła wraz z tym, jak przypominałem sobie, czego to ja już nieraz od takich "ludzi" (tak, tak, w nawiasie) wysłuchiwałem. I nie mówię tu teraz o WSZYSTKICH hiphopowcach, żeby nie wyszło, że nie jestem lepszy od tych, których bluzgam. Wogule cały ten tekst nie dotyczy tych hiphopowców, którzy mają rozsądne, tolerancyjne i w miarę mądre podejście do życia, obojętnie czego by nie słuchali, jak się nie ubierali itp. Są również lepsi i gorsi metale, ale z pewnością żaden z nich tak nie "propaguje" swojej "filozofii" jak nawiedzony hiphopowiec, którego ogarnęła pasja "podbijania świata hip-hop" (cytat z "hiphop-wspólnota", jakby kto już zapomniał). Również z codziennego życia wiem, że hiphopowcy bardzo lubią np. nazywać kogoś "wieśniakiem", jeśli czegoś nie wie i "kujonem", jeśli wie coś, czego nie wie hipshitowiec (w tym momencie to właśnie HShitowiec). Część z nich bardzo się lubuje w wytykaniu jakiś małych błędów, o polemizowaniu ze wszystkim, czym się da, żeby tylko udowodnić swoją mądrość, nie wspomnę.
Przy okazji muszę poruszyć jeszcze tą kwestię "wysokiego mniemania". Otóż ciekawi mnie, że jedni hiphopowcy wprost mówią, że teksty hiphopowe są "proste, łatwe i niekiedy śmieszne", a niektórzy wynajdują jakieś metafory, aluzje i ogólnie uważają się za poetów. Ja wam proponuje zajrzeć do jakiegoś hiphopowego tekstu w dziale "teksty" w KM, albo sobie przepisać na kartkę dzieła MC's. Czy to przypomina poezję? To się tylko rymuje. Częstochowa, po prostu.
Nie mam zamiaru gadać o tekstach w metalu, ani o aluzjach i metaforach, które tam występują, albo i nie. Nie będę też gadał o stronie instrumentalnej, która niekiedy jest powalająca, ani o wokalnej, która potrafi wgnieść w ziemię (gdyż metal to nie tylko wrzaski), bo po prostu kto słucha metalu - ten to wie. Nie musze się dowartościowywać dowartościowywaniem muzyki, której słucham Jeśli mam ochotę na bluźnierczą, opętańczą muzykę - nazywam to po imieniu. Mogą sobie nawet rzygać przez cały utwór, napierdalać po garach i czym tam jeszcze, ja przyznam bez bicia, że tak jest i że filozofii w tym nie ma żadnej. Takiego szczerego podejścia do siebie i innych życzę wam wszystkim, obojętnie kim byście nie byli i czego nie słuchali.
Jeszcze raz sorry za tasiemca. :))) To już chyba naprawdę wszystko i kończę. Maila nie podaję, bo nie wiem, kiedy następny raz do kafejki czy czegoś podobnego zajrzę. Pa pa.