*** Jak powstaje metal? ***


Tak drogi Rapoholiku (czemu nie Gandzioholik, śmieszniej by było?) mam "wyrazny przerost mniemania o sobie, ktory trzeba ukrocic", a poza tym pełno kompleksów, które usiłuję wyleczyć poprzez te arty. Nie wiem jak jest u ciebie, ale u mnie sk8 wożą się po mieście, siedzą pod blokiem i chodzą na disco party zupełnie jak dresy, ale fakt są wyjątki. Jednak masz rację, że sk8 "zajmuje sie jazda na desce, rolkach, snakeboardzie" (może na wężu ogrodowym?) "snowboardzie - mylilem sie!" (wybaczam ci). Podobno Rapoholik czeka na kolejną dawkę absurdu, więc nie mogę go zawieść: boski Henryczek twierdzi, że nie jest pedałem tylko transseksualistą.

No dobra, teraz z innej beczki.
Otóż mój cudowny art ma traktować o szerokopojętym metalu (Tadammm!!!). Otóż jak każdy h-howiec wie metal to taki koleś, który słucha dźwięków szlifierki etc. w pełnym biegu. W skład tej szlifierki wchodzą zazwyczaj garnki i wiosła, które to obsługują odpowiednio przeszkoleni ludzie. Jednak do pełni szczęścia brakuje jakiegoś wokalu. Otóż stwarza się go poprzez nawoływanie ww. szlifierki do działania, gdy ta się zacina/psuje/wybucha. Zazwyczaj uruchumiający swój aparat mowy robotnik wydaje trudne do zrozumienia wrzaski spowodowane zawodowym piciem wszelikich napojów narodowych zwanych fachowo growlingiem. Tak właśnie powstaje muzyka zwana metalem.

Jeśli ktoś ma jakieś pytania dotyczące dokładniejszej budowy i metody działania szlifierek, to polecam encyklopedię techniczną.

ps. Macie pytania? Mailujcie.
ps2. O kurde to teraz oberwie mi się od metali


© Westa
westa@poczta.onet.pl