:::ANIOŁ STRÓŻ::: UTOPIA::: CZUJĘ::: WALKA::: CZAS::: ABSURD::: NEKTAR::: ZŁO-NOWY KRÓL::: BLAIR WITH PROJECT::: PŁACZ W NIEZNANYM::: KRÓLOWO::: DNO::: ONA I ON::: ZAPRASZAM DO MOJEGO DOMU::: WYBAWIENIE W ŚNIE::: W ŚWIECIE ZABAWEK::: ZAMYKASZ SIĘ::: JAK FARBA NA OBRAZIE::: W SZEŚCIU DESKACH:::

ANIOŁ STRÓŻ

Twój dom - twoje marzenia, Nic innego nie ma znaczenia. Twój dom- twoje słowa, Modlitwą dla Ciebie rozmowa. Gdy noc jest twoją ostoją, Gdy czerń jest twoją zbroją. Gdy melodia serca biciem, A liryki złości twej zabiciem. Bierzesz do swej ręki nóż I ucieka twój anioł stróż. Ty żyjesz, ale jego nie ma, Fałszywe jest niebo i ziemia. To twój czas, twoja melodia! To twój czas, śpiewaj więc! To twój czas, niczym ostoja! To twój czas, nie musisz biec! Odchodzi on, przyjdzie ona! Spadnie z głowy Ci korona! Słyszysz jeszcze go w oddali, Pędzi szybko, aż się pali. Skrzydła głośno trzepoczące, Robią już się po woli gorące. Pędzi do swojego pana, nie doleci, Patrzcie nań zbłąkane dzieci. Płonie szata, szata już anioła, Jak ogień z paszczy potwora. Wypalają się jego cnoty, Patrzcie, zagubione istoty. Zagubione w bezsensie świata, Przyjdzie śmierć - za życie zapłata. To twój czas, twoja melodia! To twój czas, śpiewaj więc! To twój czas, niczym ostoja! To twój czas, nie musisz biec! Odchodzi on, przyjdzie ona! Spadnie z głowy Ci korona!

UTOPIA

W krainie odległej Cudownie czas płynie. Tutaj śmierci kosa Nas, nas ominie. Piękne świty, piękne zachody, Jak w upale łyk zimnej wody. Gwiazdy błyszczą na niebie, Świecą dla mnie i dla ciebie. I chociaż w czerni tylko żyjemy, Nigdy się nie, nie poddajemy. On, on już bardzo daleko stąd, Uciekł na daleki od nas ląd. A to co się z innymi stało, to inna historia, inne rymy. Czyjeś oko, oko zapłakało, lecz my z tego nie drwimy. To był nasz czas, wiemy to, Czas, gdy pokonaliśmy zło. Dotyk warg, cichy śpiew I latanie, niczym to mew. To czas miłości, czas swobody, Czas piękny, czas przygody. Zaśpiewaj teraz więc ze mną, Melodię naszą, wolną, piękną. I światło w naszych oczach tylko, Płonie niepokonane. Z wszystkiego okrutnego i.... Złego porozbierane. Możemy wszystko co chcemy, Wszystko czego pragniemy. Niczym róża czarna miłość, Lecz bez kolców- to wolność. Kiedy wszystkie światła zgasną, Kule świata nas, nas nie drasną. Nie ma ludzi innych na ziemi, Jesteśmy my i to się nie zmieni. A to co się z innymi stało, to inna historia, inne rymy. Czyjeś oko, oko zapłakało, lecz my z tego nie drwimy. I światło w naszych oczach tylko, Płonie niepokonane. Z wszystkiego okrutnego i.... Złego porozbierane. W krainie odległej Cudownie czas płynie. Tutaj śmierci kosa Nas, nas ominie.

CZUJĘ

Czuję co widzę, Widzę co czuje. A jednak tym wszystkim, Złym się nie przejmuję. To jest pieśń o wolności, To jest pieśń o samotności. Gwiazdy dają energię, Pokazują swą potęgę. Ich światło przenika, Złość przezeń zanika. Bierzmy więc w ręce, Jej jak, jak najwięcej. Uczyńmy co zakazane, Odkryjmy co ukrywane. Czuję, czuję że żyję! Czuje, czuję że śpiewam! Czuję, że kocham! Na świat się nie gniewam! Niczym przez czyste szkło, Widzę tamto, tamto zło. Wyraźnie bardzo, ale... Nie, może dotknąć wcale. Każdy dzień jest nowy, Każdy inny, cudowny. Zaufać trzeba sobie, Nie wylądować w grobie. Czuję, czuję że żyję! Czuje, czuję że śpiewam! Czuję, że kocham! Na świat się nie gniewam! Śpiewam co widzę, Widzę co śpiewam. A jednak tym wszystkim, Złym się nie przejmuję. To jest pieśń o wolności, To jest pieśń o samotności.

CZAS

jestem tu, blisko Ciebie, przyjdzie król, a póki co masz tylko mnie. niech twoja czujność zaśnie, proszę, spij, czuje głód, wiec pod pościelą się nie kryj. obok ciebie, jestem blisko, pan jest w niebie, a ja słyszę wszystko. niech twoja czujność zaśnie, proszę, spij, czuje głód, wiec pod pościelą się nie kryj. jestem z tobą, zawsze i wszędzie, jestem złem, choroba, okropnie Ci ze mną będzie. niech twoja czujność zaśnie, proszę, spij, czuje głód, wiec pod pościelą się nie kryj. jestem tu, nie ma korony, potężny król, a twój czas już policzony. niech twoja czujność zaśnie, proszę, spij, czuje głód, wiec pod pościelą się nie kryj.

ABSURD

Nie widzę lasu, Są same drzewa. Nie trzeba mi wcale Tego co mi trzeba. Nie widzę łąki, Tylko kwiaty i trawa. Nie do jedzenia Ta z kuchni potrawa. Absurd, absurd. Szczęście, śmierć i głód. Absurd, absurd. Radość, ciepło, lód. Witaj, żegnaj, witaj, żegnaj, Wygraj, przegraj, schowaj się. Ryby się topią W czystej wodzie, Tylko beton, Jest w ogrodzie. Ptak swobodnie lata W podziemnej norze, Ponad ziemią Wyrósł korzeń. Absurd, absurd. Szczęście, śmierć i głód. Absurd, absurd. Radość, ciepło, lód. Witaj, żegnaj, witaj, żegnaj, Wygraj, przegraj, schowaj się.

NEKTAR

Czujesz to co dzień, Może już kochasz to, Okrutny prawdy cień, Iście jest to samo zło. Krzyczysz w rozpaczy, Sam w sobie zamknięty, Nikt już nie wybaczy, Cały świat przeklęty. Ma dusza w oddali nirwaną się rozkoszuje, Kiedy tylko chce nektaru i ambrozji kosztuje. Ma dusza daleko, sam nie wiesz gdzie, Uciekła tam daleko, gdzieś tam jest w niebie. Na pewno nie kochasz, Tego złego uczucia , Przez nie tylko szlochasz, Z tego winy poczucia. I nic sam nie poradzisz, Nie poradzę też Tobie ja, Nic sam nie zaradzisz, Albo zabijesz te uczucia. Ma dusza w oddali nirwaną się rozkoszuje, Kiedy tylko chce nektaru i ambrozji kosztuje. Ma dusza daleko, sam nie wiesz gdzie, Uciekła tam daleko, gdzieś tam jest w niebie. U mnie już ich nie ma, Pokonana nienawiść I teraz jest nirwana, Pokonała tą zawiść. Teraz twoja jest kolej, Teraz twój jest ruch. Wolny? Nektaru polej, Bo z moim już Twój duch. Nasze dusze w oddali nirwaną się rozkoszują, Kiedy tylko chcą nektaru i ambrozji kosztują. Nasze dusze daleko, sam nie wiesz gdzie, Uciekły tam daleko, gdzieś tam są w niebie.

ZŁO - NOWY KRÓL

Rządził dobrze i mądrze, Ale nie oni chcieli tego. Byli wierni? Skądże, Spisku pragnęli złego. Na pokaz wierność, Na pokaz posłuszeństwo. Całkowita bierność, Prawdziwe człowieczeństwo. Korona z głowy spada, Jest wielki ból. Zło ludzkością włada, Zło- nowy król. Dobro ginie w otchłani, Dobro żegna nas. Wolność wszystkich drani. Zaginął i czas. Wbijali mu sztylet w plecy, Wszyscy jeden ogromny. Głos męski i kobiecy, Był na pokaz pokorny. Kłamali mu prosto w oczy, Kiedy on chciał szczerości. Życie dalej się toczy, A on w nicooości!!! Korona z głowy spada, Jest wielki ból. Zło ludzkością włada, Zło- nowy król. Dobro ginie w otchłani, Dobro żegna nas. Wolność wszystkich drani. Zaginął i czas. Myśleli, że był nikim, Myśleli, że był za szczery. Oni byli dla niego wszystkim. Piękne ich ogiery Były, gdy go odprowadzali, Prosto do jego kata. Głośno wiwatowali, Na śmierć króla brata. Korona z głowy spada, Jest wielki ból. Zło ludzkością włada, Zło- nowy król. Dobro ginie w otchłani, Dobro żegna nas. Wolność wszystkich drani. Zaginął i czas. Wszystko przez pieniądze, Wszystko przez chciwość. Niby normalne żądze, A taka obrzydliwość. I zawisł przez to król, Wielki i sprawiedliwy. Tylko on poczuł ból. I nikt nie zapłakał- żadne dziwy. Korona z głowy spada, Jest wielki ból. Zło ludzkością włada, Zło- nowy król. Dobro ginie w otchłani, Dobro żegna nas. Wolność wszystkich drani. Zaginął i czas.

BLAIR WITCH PROJECT

Jesteś sam w domu, Dziwnym i przerażającym. Nie chcesz nic powiedzieć nikomu. Chcesz krzyczeć przeraźliwie. Ze ścian farby poździerane I tylko to widzisz, poniżej. I tylko ślady krwi poodciskane, Małymi, dziecięcymi rączkami. Myślisz, że to kolejny twój Świadomy sen się spełnia? Płacz słyszysz, bój się bój, Koszmar dom przepełnia. Projekt z ciemnego lasu? Wiedźmy ci się zachciało, Nie ma już żadnego hałasu. Teraz tylko twój szloch. A potem do piasku. Nie. To nie był sen. To nie twoje wyobrażenia. To nie wyśniony tren. To z prawdziwego zdarzenia.

PŁACZ W NIEZNANYM

Gdzie ostatnia rzeka się kończy, Wśród czasu dzikich pnączy. W ciemności czy w jasności. Gdzie nie ma już szczerości. Daleko tam, w odległej krainie. Wspomnienie ostatnie nie zginie. Za siódmym kręgiem daleko, W krainie gdzie nie płynie mleko, Ani miód też strumykami Nie płynie, nawet ani ścieżkami. Gdzie gwiazdy wśród nocy. Pomagają mi wołać: pomocy! Wśród drzew tysiąca. Wśród tysiąca wzgórz. Wśród tysięcy lądów. Wśród tysięcy mórz. Wśród tysięcy miast. Wśród tysięcy ludzi. Znajdź mnie proszę, bo samotność nudzi. Gdzie nie ma dźwięków gitary, Gdzie świat jest bardziej stary, Pośród wszystkiego nieznanego. Czekam tylko wyjścia prawdziwego. Wszystkie drogi tu pozamykane, Tylko z zewnątrz czasem otwierane. Miejsce to jest jak więzienie. Męka, strach, płacz i utrapienie. Gdzie ptaki dzikie i szare, Zakładam straconego czasu korale. Gdy wilki wyją o północy Pomagają mi wołać: pomocy! Wśród drzew tysiąca. Wśród tysiąca wzgórz. Wśród tysięcy lądów. Wśród tysięcy mórz. Wśród tysięcy miast. Wśród tysięcy ludzi. Znajdź mnie proszę, bo samotność nudzi. Gdzie nie dochodzą żadne głosy, Gdzie tak wolno falują moje włosy. Gdzie nic jest wśród wszystkiego. Gdzie nie ma dobrego ani złego. Wśród trudnych zagadek i tajemnic, Odpowiedzi nie, nie mówi mi nic. Wśród dzikich fal może morza. Zamknięte przede mną przestworza Gdzie kolejna już łza ma spływa, Z policzka poprzednią zmywa. Gdzie z księżycem moi zdrajcy drodzy, Pomagają mi wołać: pomocy! Wśród drzew tysiąca. Wśród tysiąca wzgórz. Wśród tysięcy lądów. Wśród tysięcy mórz. Wśród tysięcy miast. Wśród tysięcy ludzi. Znajdź mnie proszę, bo samotność nudzi.

KRÓLOWO

Witam panią, wielką panią. Stoisz przede mną, Myślisz, że się ukłonie. Jesteś przyszłą głową ściętą. Zanim zadmą w siódmy róg wielcy, wielcy anieli. Ujrzysz, jak czerń nadchodzi. Zanika co w bieli. Myślisz, że się nie poddasz, czerń nadchodzi, Ale nie stanie na twój rozkaz, ona sama dowodzi. Widzisz pustkę z twego światła pięknego, jasnego. W obronie światła stajesz, zginiesz pani dla niego. Pani jasności. Ustąp ciemności. Pani wszechświata, Strać z oczu brata Jasność, ciemność. Zdrada, wierność. Róża to kwiat, Ciemność twój kat. Masz co chciałaś, O swoje nie dbałaś. Ostatniej gwiazdy już dogasa blask ukochany, Patrzysz z żalem, jak przez czerń jest pochłaniany. Płaczesz, jedna, druga, trzecia łza niewinna, Lecz nie potrzebna to nie ustąpi , jesteś naiwna. Twoje ostatnie słońce już zgasło całkowicie, tak. W tej czerni śpiew piękny szybuje niczym ptak. Nie wstydź się, przegrałaś, królowo bez królestwa, Podnosisz się z ciemnej ziemi, wyschnęła ostatnia łza. Pani jasności. Ustąp ciemności. Pani wszechświata, Strać z oczu brata Jasność, ciemność. Zdrada, wierność. Róża to kwiat, Ciemność twój kat. Masz co chciałaś, O swoje nie dbałaś. Myślisz, że skoro już stoisz, stoisz to nie upadniesz. Że wytropisz cicho, cicho wroga i go dopadniesz. Nie kończ, śnij dalej swój piękny sen, piękna królowo. Marzycielko wieczna, optymistko- ucięta głowo. Rozejrzyj się dookoła i cóż widzisz moja kochana? Tak, twoja jasność piękna została mą ciemnością zalana. Krwawi twoja dusza, czysta niegdyś, teraz nienawidzi. Bo swojej pięknej, wiecznej krainy już niedowidzi. Pani jasności. Ustąp ciemności. Pani wszechświata, Strać z oczu brata Jasność, ciemność. Zdrada, wierność. Róża to kwiat, Ciemność twój kat. Masz co chciałaś, O swoje nie dbałaś. Przypominasz sobie Pani te dobre czasy, wspaniałe, Gdy twoje ziemie były pięknie, dokładnie oświetlone. Pamiętasz jeszcze to słońce, pamiętasz w oddali, Gdy rozgrzewało twą skórę gorącymi promieniami. Tak bardzo kochałaś, tak bardzo teraz to rozumiesz. Lecz odwrócić, odwrócić czasu już Pani nie umiesz. Nie dbałaś o lód, nie dbałaś o dusze ich, byłaś tylko ty. Zaczął się mój czas, ciemny, skończył twój dobry. Pani jasności. Ustąp ciemności. Pani wszechświata, Strać z oczu brata Jasność, ciemność. Zdrada, wierność. Róża to kwiat, Ciemność twój kat. Masz co chciałaś, O swoje nie dbałaś.

DNO

Przed czym? Przed niczym. Dla kogo? Dla nikogo. Po co? Nie mam pojęcia. Przez co? Przez te objęcia. Objęcia czego? Objęcia łez. Łzy, a to wszystko przez... Płacz, płacz to pomaga. Płacz, to pomaga. Płacz, gdy się wszystko z tobą wzmaga. Pytaj, pytaj, gdy nie wiesz, nie wiesz. A odpowie Ci smutny, smutny wiersz. Przed czym? Przed sobą. Dla kogo? Nie powiem bogom. Po co? Tylko dla siebie. Przez co? Przez to co w niebie. Jakie niebo? Moje niebo. Zaginęło gdzieś moje kredo... Płacz, płacz to pomaga. Płacz, to pomaga. Płacz, gdy się wszystko z tobą wzmaga. Pytaj, pytaj, gdy nie wiesz, nie wiesz. A odpowie Ci smutny, smutny wiersz. Przed czym? Przed światem. Dla kogo? Dla świata. Po co? Dla świętego spokoju. Przez co? Przez żądanie pokoju. Jakiego pokoju? pokoju dna. Nie ma innego niż świat dna. Płacz, płacz to pomaga. Płacz, to pomaga. Płacz, gdy się wszystko z tobą wzmaga. Pytaj, pytaj, gdy nie wiesz, nie wiesz. A odpowie Ci smutny, smutny wiersz.

ONA I ON

Ona jest dla mnie jak zbawienie, Ona tylko ma dla mnie znaczenie, Jej tylko w sercu płoną płomienie, Jej mam w głowie głosu brzmienie. Dosięgną wszędzie jej promienie, Stanę do walki na, na jej skinienie, Do niej należy me przeznaczenie, Cisza.......... i nie liczy się nic. On i ona władają mą duszą, On i ona lód serca kruszą. Oboje bez siebie żyć mogą, Ale razem zawsze idą drogą. Ich tak pragniesz, chcesz, Kiedy nocą spać się kładziesz. On jest dla mnie jak, jak kochanie, Słuchanie go to, to moje zadanie, Nic mi bez niego już nie zostanie, Niemożliwe jest jego oszukanie, Niemożliwe jest jego pokonanie, Upragnione nim się rozkoszowanie, Wywołuje ust mych lekkie drganie, Spokój................mój pan. On i ona władają mą duszą, On i ona lód serca kruszą. Oboje bez siebie żyć mogą, Ale razem zawsze idą drogą. Ich tak pragniesz, chcesz, Kiedy nocą spać się kładziesz.

ZAPRASZAM DO MOJEGO DOMU

Bez okien, tylko ciemne ściany. Niczym sieć pająka firany. Czarny sufit, a na nim gwiazdy, Nadal je widzę, choć dawno zgasły. Wsłuchaj się w to co mówi Cisza, ktoś się na zawsze tu zgubi. Zamknięty w pokoju bez ścian, Gorzkie życie niczym tran.. Zapraszam do mojego domu, Do mojego ciemnego królestwa. Jak widzisz nie mam tu tronu. Przegrane same, nie zwycięstwa. Wszystkie lampy porozbijałam, Drzwi na strych kłódką pozamykałam. Nie możesz tam wejść, tam jest to, Przerażające, okropne samo zło. Na strychu pozamykałam wspomnienia. Teraz nie mają dla mnie znaczenia. Nie chcę pamiętać, ani wiedzieć, Nie chcę prawdy się dowiedzieć. Zapraszam do mojego domu, Do mojego ciemnego królestwa. Jak widzisz nie mam tu tronu. Przegrane same, nie zwycięstwa. Urządzimy tu pogrzeb dusz Zapomnianych niczym zapachy róż. Przybędą do ognia w kominku, Zapomnimy zaklęć kilku Z wielkiej księgi magii wypowiedzieć, Niczego nie możemy się dowiedzieć. Czego? Tajemnica moich gości, Nie pytaj czyje leżą z boku kości. Zapraszam do mojego domu, Do mojego ciemnego królestwa. Jak widzisz nie mam tu tronu. Przegrane same, nie zwycięstwa.

WYBAWIENIE W ŚNIE

Świat jest piękny, kiedy... Cię na nim nie ma. Kiedy czyjś płacz Cię gdzieś dobiega. Gdy nic przed niczym nie ostrzega. Kiedy gubisz się we własnej baśni. Zamknij oczy i słodko ze mną zaśnij. Czy to ja tylko tak myślę? Czy to ja tylko tak śnię? Spójrz, tam, tam w oddali. Kolejna planeta się pali. Spójrz przyjacielu drogi, Jak zginają się twoje nogi. Patrz jak klękasz bez woli, Nie chcesz, nie, ale boli. Giną w pustce twoje myśli. Nic w nocy się nie przyśni. Świat jest piękny, kiedy... Cię na nim nie ma. Kiedy czyjś płacz Cię gdzieś dobiega. Gdy nic przed niczym nie ostrzega. Kiedy gubisz się we własnej baśni. Zamknij oczy i słodko ze mną zaśnij. Może to twoja wyobraźnia? Fantazja bujna i pokaźna. Nie ufaj oczom, źle widzą. Nie ufaj ustom, one szydzą. Nie ufaj uszom, źle słyszą, Ani ludziom, ich dusze wiszą W otchłani czasu zagubione, Bo ich myśli, już zdradzone. Lecz wiedz, że na końcu drogi, Czeka Cię koniec złej trwogi. Świat jest piękny, kiedy... Cię na nim nie ma. Kiedy czyjś płacz Cię gdzieś dobiega. Gdy nic przed niczym nie ostrzega. Kiedy gubisz się we własnej baśni. Zamknij oczy i słodko ze mną zaśnij. Na niebie chmury ponure, A ty patrzysz wciąż w górę. Oczy do góry, a z nich łzy, Dlaczego świat Ci okrutny? Spokojnie, wysłuchać umiem, Spokojnie, ja to rozumiem. Zapłaczmy więc razem, sami, Niech zły świat tan się oddali. Podaj rękę, idziemy ku lepszemu, Wsłuchaj się, snu swojemu. Świat jest piękny, kiedy... Cię na nim nie ma. Kiedy czyjś płacz Cię gdzieś dobiega. Gdy nic przed niczym nie ostrzega. Kiedy gubisz się we własnej baśni. Zamknij oczy i słodko ze mną zaśnij.

W ŚWIECIE ZABAWEK

Narodzona dla nikogo, Narodzona dla niczego. Czuję się tak, tak ubogo, Bohaterka teatru ulicznego. Gra marionetka co jej każą, Tańczy jak zagrają. Niczym jej nie urażą, Całą ją mają. Tańczy marionetka, Na sznureczkach cienkich. Niczym kwiat nagietka, Kolor w oczach obojętnych. Tak, ma pomarańczowe oczy, Czasem też żółtawe. Kolejny widz kroczy, By zjeść uciechy strawę. Dla nikogo się uśmiecha, A tak naprawdę płacze. I żadna to dla niej pociecha, Wiedzieć, że ludzie to partacze. Tańczy nasza laleczka, Tańczy w rytm muzyki. Niczym mała zabaweczka, Bawi puste, żywe ludziki.

ZAMYKASZ SIĘ

Nocą wskazuje Ci drogę. Nocą pokonuje trwogę. Nocą, gdy marzysz w oddali. Nocą, gdy nic się nie pali. Gdy słyszysz muzykę ukochaną, Jesteś kolejną duszą zakochaną. Zamykasz się we własnej... świadomości, nie przyjmujesz nieproszonych... gości. Trzymasz się swoich myśli, Czujesz jak twój refleks śpi. Jesteś już daleko stąd. Odpłynąłeś na odległy ląd. Nocą wskazuje Ci drogę. Nocą pokonuje trwogę. Nocą, gdy marzysz w oddali. Nocą, gdy nic się nie pali. Gdy słyszysz muzykę ukochaną, Jesteś kolejną duszą zakochaną. Tańczą twoje palce na ... Klawiaturze, A ty nadal chcesz pisać... Dłużej. Kochasz to, kochasz to, Wstukujesz literki kolejno. I patrzysz jak rymy się układają, Jak dzięki tobie wiersze powstają. Nocą wskazuje Ci drogę. Nocą pokonuje trwogę. Nocą, gdy marzysz w oddali. Nocą, gdy nic się nie pali. Gdy słyszysz muzykę ukochaną, Jesteś kolejną duszą zakochaną. I nie ma już tutaj ciebie... W ogóle, Zostawiłeś na ziemi swoje... Bóle. Orbitujesz w przestrzeni Swoich marzeń i to się nie zmieni. Śmiejesz się raz patrząc na ludzi, Ale potem to po woli się nudzi. Nocą wskazuje Ci drogę. Nocą pokonuje trwogę. Nocą, gdy marzysz w oddali. Nocą, gdy nic się nie pali. Gdy słyszysz muzykę ukochaną, Jesteś kolejną duszą zakochaną. A potem płaczesz, nad... Ich losem, Twoja świadomość jest dla... Ciebie ciosem. Płaczesz przez to, szlochasz. Ale tak bardzo zamykać się kochasz. Zamykać się teraz, tak jak ja. I cała reszta żadnej roli nie gra. Nocą wskazuje Ci drogę. Nocą pokonuje trwogę. Nocą, gdy marzysz w oddali. Nocą, gdy nic się nie pali. Gdy słyszysz muzykę ukochaną, Jesteś kolejną duszą zakochaną.

JAK FARBA NA OBRAZIE

Wesołe, dobre myśli giną, Gdy ty ze smutną miną Idziesz sam przez życie. Płaczesz czasem skrycie. Słyszysz innych śmiech, Ciebie prześladuje pech. Patrzysz z zazdrością. Dziwne myśli goszczą W twojej, twojej głowie, Nikt się o nich nie dowie. Masz w głowie mętlik, kościół nicości. Błądzisz człowieku bardzo aż do starości. Z życia nic nie otrzymujesz, nic nie dostajesz. I tylko ciągle sobie to pytanie zadajesz: Kim ja jestem? To cię prześladuje, Twoje serce i duszę igłami kłuje. Wesołe, dobre myśli giną, Gdy ty ze smutną miną Idziesz sam przez życie. Płaczesz czasem skrycie. Słyszysz innych śmiech, Ciebie prześladuje pech. Patrzysz z zazdrością. Dziwne myśli goszczą W twojej, twojej głowie, Nikt się o nich nie dowie. Jak kwiat pachniała kiedyś beztroska, Żyć, nie żyć, sprawa nie twoja, lecz boska. Kolejny mocny policzek życie Ci wymierzyło. Przyzwyczajony, to cię nie przestraszyło. I widzisz nienawiść na ich twarzach, Dokładnie, jak farby na obrazach. Wesołe, dobre myśli giną, Gdy ty ze smutną miną Idziesz sam przez życie. Płaczesz czasem skrycie. Słyszysz innych śmiech, Ciebie prześladuje pech. Patrzysz z zazdrością. Dziwne myśli goszczą W twojej, twojej głowie, Nikt się o nich nie dowie. Chcesz ostatni raz coś, coś powiedzieć, Chcesz, chcesz ludziom prawdę powiedzieć. Ale oni są głusi, nieświadomi tak bardzo.przyjacielu . Każdy sam, a samych przecież tak wielu. Dosyć już tych wszystkich zmagań. Wybawienie, owoc twoich błagań. Wesołe, dobre myśli giną, Gdy ty ze smutną miną Idziesz sam przez życie. Płaczesz czasem skrycie. Słyszysz innych śmiech, Ciebie prześladuje pech. Patrzysz z zazdrością. Dziwne myśli goszczą W twojej, twojej głowie, Nikt się o nich nie dowie.

W SZEŚCIU DESKACH

Me oczy poruszają się pod powiekami. Rozmyślam nad starymi obietnicami. Czy wszystkie słowa dotrzymane? Czy coś było przeze mnie kochane? Dłonie próbują otworzyć jeszcze wieko, Lecz dokonanie, dokonanie tego daleko. Pod marmurem nicości mej duszy, Me ciało dziwnie, powoli się suszy. Fenomen jasności ginie w tej ciemności, Nie myślę o tobie... Gdy leżę w mym grobie! Pamiętam jeszcze ich ciche szepty, Tak dobrze mi znane były te dialekty, Za ścianą w kolorze nieba nocą. Nikt, nikt nie służył mi pomocą. Ludzie nikczemni opamiętajcie się, Spójrzcie na mnie! Spójrzcie na mnie! Gdzie ja jestem? Co mi zrobiliście? W pudle z sześciu desek zamknęliście. Fenomen jasności ginie w tej ciemności, Nie myślę o tobie... Gdy leżę w mym grobie! Tak uwielbiane przeze mnie widoki, Na niebie niebieskim dziwne obłoki, Cicha, spokojna melodia pieszcząca Mą duszę, bóle wszystkie kojąca, Piękno, kwiaty, kolorowe kamienie, Wszystko to tylko wspomnienie. Oddychać już przestaje, umieram, Choć w trumnie, daleko się wybieram. Fenomen jasności ginie w tej ciemności, Nie myślę o tobie... Gdy leżę w mym grobie!
Valeska valesia@wp.pl