*** Rammstein: "Mutter" ***
interpretacja
Łzy tłumu dorosłych dzieci
Podnoszę biały włos
Wyrzucam w powietrze mokry łańcuch
Życzę sobie, bym miał matkę
Nie ma słońca, które mi świeci
Żadnej piersi karmiącej mlekiem
W moim gardle stoi rurka
Nie mam pępka
Matka
Nie pozwolono mi ssać piersi,
Nie miałem schronienia
Nikt nie dał mi imienia
Zrodzony w pośpiechu, bez nasienia
Matce, która mnie nigdy nie urodziła
Przysiegam dzisiaj
Życzę jej choroby
i potem utoneła w rzece
Matka
W jej płucach żyje węgorz
Na mojej ręce znamię
Usune je z pocałunkiem noża
Nawet gdybym miał się wykrwawić
Matko
Daj mi siłę!!
Tytuł utworu może sugeriwać wiele rzeczy, matka - matka, matka - ojczyzna itp. Tytuł nasuwa nam miłe skojarzenia. Tak też odbierana jest postać matki w tym utworze. Żeby dobrze zrozumieć ten utwór trzeba jeszcze wiedzieć, że wokalista Rammsteina dużo czasu poświęca opieką dzieci upośledzonych. Podmiot liryczny jest w tym utworze właśnie taką postacią. Prosi on odbiorcę o kogoś kto się nim zajmie. Rzadko ludzie (w utworze "dorosłe dzieci") poświęcają się tym którzy potrzebują pomocy. Zamiast wziąść pomóc uronią tylko łzę i później dalej zajmują się swoimi sprawami. Często na takie osoby nie zwracamy uwagi. Żyją one w domach - izolatkach. Doskonale jest to ukazane w teledysku. Ci którzy widzieli wiedzą o co chodzi. Gdzie do takiej "izolatki" przypływa co parę dni mężczyzna, który karmi naszego bohatera. Często chore dzieci są porzucane, a ich matki nie myślą o nich, chcą zapomnieć, że urodziły chore dziecko ("Matka, która mnie nigdy nie urodziła"). W głowach dzieci pozostaje tylko coś jakby instynkt - wspomnienie (w utworze "znamię"). To cos powoduje, że taka osoba nie chce więcej żyć.