KimjestMarilynManson?

Dawno, dawno temu przeczytałem w Metal Hammerze arta o Marilyn Manson... Napisane w nim było, że to zła kapela... Wszyscy jednak jakoś ją lubią... I o co w tym chodzi?

Zacznijmy od początku MM powstał około (nie chcę się pomylić) roku 1993, z inicjatywy Briana Warnera, czyli samego Marilyna Mansona. Od samego początku zespół wyróżniał się swaim zachowaniem na scenie, ubiorem i kontrowersyjnymi tekstami. Czy jednak powstał on po to, aby przekazać coś ludizom, czy po to, aby zarobić "trochę" kasy? Każdy myśli inaczej, jednak moim zdaniem prawdziwy powód to powód nr 2. Nie chcę obrażać MM, że jego muzyka jest denna. Nic takiego nie powiedziałem. Chodzi mi tylko o to, że dosyć (a nawet bardzo) dobry zespół stał się kukiełką potrafiącą zarobić dużą kasę. Być może bajka o małym Brianie została całkowicie zmyślona. Może wcale nie interesował się deformacjami ciała ludzkiego. Może taki image został całkowicie zmyślony.

Gdy zespół stawał się popularny, ludzie chcieli w końcu być kimś, kto lubi słuchać/oglądać kogoś złego, kogoś kto przybrał nazwisko najsłynniejszego mordercy, kogoś kto jest ziemskim wcieleniem szatana. Właśnie to pomogło MM się wybić. To odróżniało go od innych. Jego płyty zaczęły się sprzedawać, a Manson przybierał to coraz różniejsze wcielenia. Jednym razem był szatańskim antychrystem, a innym przybyszem z kosmosu o nieokreślonej płci. Organizatorzy koncertów bali się tego, co można było o nim przeczytać w Internecie, dlatego odwaływali koncerty. Przyciągało to jeszcze bardziej uwagę innych. A w Internecie można było poczytać plotki, które wypuścił sam Marilyn. Nikt albo nie chce, albo nie może dostrzec, że fenomen MM żyje swoim życiem daleko poza rejonami muzycznymi. Jakieś trzy lata temu zaczęła się nagonka na Mansona. Pamiętacie jego koncert w Polsce? Ogólna panika, wszędobylskie zakazy (m.in. pisania o MM w prasie) itp. I co wyszło z tych wszystkich ostrzeżeń? Polska się tylko zbłaźniła, a MM zarobił większą kasę, niż przewidywał.

Marilyn przypomina niekiedy innych gwiazdorów szeroko pojętej muzyki rockowej. Niekiedy jest G.G. Allinem, który sieka swoje ciało na scenie, czasami Iggy Popem, który także nie strwonił od krwi, a innym razem Jimem Morrisonem - natchniętym przez narkotyki poetą. Kim jest naprawdę? Finansową marionetką, czy po prostu dobrym muzykiem? A może dziwnym stworzeniem, które ma głowę do kombinowania i wyrobiony instynkt samozachowawczy?

 

Tym artem wywołam chyba jakąś małą falę odezwu, więc jeśli ktoś ma jakieś sugestie, niech do mnie pisze.
the_chest_of_president