*** Rammstein - "Live aus Berlin" ***


Jak wiadomo większość zaspołów pozwala ludziom zapamiętać nie tylko swoje utwory, ale także specyficzny scenowy image. I tak np. Kiss malowali twrze, pluli na scenie krwią, u Alice'a Coopera na scenę wjeżdżała gilotyna, Marilyn Manson zabiera na scenę kurczaki(:-)) i obraża wszelkie moralności, Slipknot zakładają maski, a Brytnej przywiązuje się do wielkiej tarczy i kręci w kółko :-). Tak, to wizerunki, które długo jeszcze każdy będzie pamiętać
(no, może poza tym ostatnim...)

Dziś panowie i panie zajmiemy się ognistym show Ramsteina. Jak nie od dziś wiadomo, koncerty tej grupy przypominają czeluście piekielne. Dla tych, którzy nigdy nie mieli okazji zobaczyć jakiegokolwiek koncertu R+, przygotowałam ten właśnie "mały przegląd efektów specjalnych". Za "materiał badawczy" posłużył mi wydany na VHS koncert "Live aus Berlin 1998".

[WAŻNE! - Wybrałam te piosenki, w których są IMHO najciekawsze efekty]

01. "Spiel mit mir" (Zagraj ze mną)
Rozpoczyna cały koncert; anonsowani kolejnymi eksplozjami na scenie pojawiają się członkowie zespołu. Jako ostatni pojawia się wokalista Till Lindemann, który zjeżdża spod dachu (z wysokości kilku metrów) na metalowej, tryskającej iskrami huśtawce (dla bezpieczeństwa mikrofon ma przyczepiony do nadgarstka) Najciekawsze są zbliżenia twarzy pojawiających się na scenie muzyków. Srebrne włosy, ciemne usta, soczewki...piorunujące wrażenie!

04. "Weisses Fleisch" (Białe ciało)
Wspaniały pokaz płonących butów :-). Tak, to prawda. Oni potrafią podpalić niemal wszystko!

05. "Sehnsucht" (Tęsknota)
Standard - wybuchy zgrane z perkusją, zielone dymy... i niezłomny Till, który roz...wala sobie
głowę mikrofonem.

06. "Asche zu Asche" (Z prochu w proch)
"Asche zu Asche und Staub zu Staub" - Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz - zgodnie z tym hasłem płoną statywy i tył stelażu sceny (nie potrafię tego inaczej nazwać, wiecie, o co mi chodzi:-)),a z twarzy Tilla ścieka krew - pozostałość po "Sehnsucht". [BTW, zauważcie, w jakim tempie pocą się gitarzyści śpiewający do płonących mikrofonów ;-DDD]

09. "Heirate mich" (Wyjdź za mnie)
Koniec sielanki:-) Znów widzimy podpaloną scenę, (właściwie czerwony dym unoszący się
z tyłu) Jazda jest naprawdę ostra, Tillowi zdarza się
nie trafić w mikrofon podczas śpiewania, a Richard wspaniale chrzani solówkę:-). Krótko mówiąc -
konkretna naparzanka!

10. "Du Riechst so Gut" (Pachniesz tak wspaniale)
Prawdziwa perełka :-). Znajdziemy tu wszystko- wystrzelone nad publiczność rakiety, płonacy łuk (jego odpalenie jest dokładnie zgrane z muzyką)i wspaniałą solówkę na dwie gitary, która co prawda nie należy do efektów specjalnych, ale jest cudowna :-)

11. "Du hast"
W pewnym momencie Till zaczyna śpiewać do dziwnie wyglądajacego "telefonu"( dziwnie wyglądającego, bo z wmontowanym mikrofonem i doczepionym ładunkiem wybuchowym :-),
który następnie podrzuca do góry. Słuchawka eksploduje, a spod sufitu zaczyna sypać się
tona konfetti. W płatkach konfetti odbijaja się światła, całość wygląda po prostu wspaniale!

12. "Buck dich!" (Pochyl sie!)
Co prawda nie widziałam tego na kasecie (widziałam wersję cenzurowaną na której nie ma _tylko tego_ utworu!), ale każdy fan R+ wie, że jest to jedna ze sztandarowych piosenek, której towarzyszy najbardziej kontrowersyjne (i perwersyjne ;-)) show. W skrócie, Till wyjmuje ze spodni swojego wielkiego, gumowo-hydraulicznego mercedesa klasy A (;-DDDD) i przez cały utwór demonstruje jego moc i wytrzymałość na klawiszowcu Flake'u i publiczności. (Ta ostatnia jest zachwycona, kiedy "obrywa" od Tilla pewną lepką mazią, której Till ma "w zanadrzu" hektolitry:-))))

13. "Engel" (Anioł)
Po pierwsze - brawa dla gitarzystów, którzy motyw przewodni utworu gwiżdżą na żywo!
W tym utworze pojawia sie pierwszy żeński gość specjalny - to Bobo - wokalistka, która śpiewa w "Engel" refren. Zazwyczaj nie występuje z chłopakami na koncertach, Ale na LaB nie mogło jej zabraknąć! Bobo stoi w klatce, której pręty także zostają podpalone. Dzielna kobitka:-) Oprócz Bobo możemy podziwiać pionowe słupy ognia buchajace z rozmieszczonych wzdłuż sceny miotaczy. Gwoździem (i bynajmniej nie takim do trumny:-)) jest solówka perkusisty.

W tym momencie jego pałeczki zaczynają płonąć i strzelać ogniem (tak na ok. 2-3 metry)
Naprawdę robi wrażenie!

14. "Rammstein"
Ten utwór można śmiało nazwać "kulminacyjnym punktem programu na który wszyscy czekają". Na scenie pojawia się wielki wentylator, klawiszowa, mroczna przygrywka buduje nastrój napięcia i oczekiwania... Przez łopaty wirnika powoli przedziera się światło reflektora. Gitarzyści zaczynają grać, a spod sceny wyjeżdża płonący... Till! W srebrnym, azbestowym, PODPALONYM płaszczu i "hutniczych" goglach z zamontowanym czerwonym laserem. Wrzask fanów jest ogłuszający. Potem na widowni zalega cisza, wszyscy zahipnotyzowani patrzą na Tilla, który zaczyna śpiewać: "Rammstein - ein Mensch brennt", czyli "Rammstein - człowiek płonie". Piosenka opowiada o ofiarach katastrofy lotniczej... Till dzielnie odśpiewuje piosenkę i znika ze sceny. Gdy perkusista wybija ostatnie uderzenie, na widowni panuje cisza. Dopiero po sekundzie fani zaczynają obłąkańczo wrzeszczeć....

15. "Tier" (Zwierzę)
W tym utworze pojawia się drugi gość- Khira Li Lindemann- sześcioletnia córka gitarzysty
Richarda Kruspe. Jest tylko statystką, ale jej obecność przypomina o temacie piosenki (molestowanie dzieci). Mała jest ubrana na biało, jej widok wzmaga w widzach złość na tytułowe"zwierzęta" ("Co czynisz? Co czujesz? Czym jesteś? Tylko zwierzęciem!") Publiczność znów jest zahipnotyzowana.Dodatkowy efekt to biały dym (lub para pod dużym ciśnieniem, nie znam się ;-)))

16. "Laichzeit" (Tarło)
I znów czad! Na widownię z wielkiej wyrztni (przypominającej powiększoną dyszę gasnicy pianowej) lecą "tony" rybich łusek (lub raczej czegoś przypominająego rybie łuski, nie potrafię dokładnie tego zidentyfikować) Dla spostrzegawczych: przyjrzyjcie się gryfowi gitary Richa. Fajne czaszki, nie? ;-)))

17. "Wollt ihr das Bett in Flammen sehen?" (Czy chcecie łoże w płomieniach ujrzeć?) Jak na tak długą nazwę utworu efekty też są... porażające! Płonie niemal wszystko... Till zmienia się w wielką, ognistą kulę- na rękawiczkach ma zamontowane fontanny iskier. Słychać wystrzały, słowa giną w ogłuszającym syku pirotechniki. Na scenie pojawia się także miotacz ognia!

Ulubiona zabawka Tilla i wszystkich maniaków FPP :-) Na zakończenie członkowie zespołu
podchodzą do krawędzi sceny i wypuszczaja nad widownię zamontowane na nadgarstkach race.

18. "Seemann" (Marynarz)
Wielki finał! Na scenie igrają niebieskie światła, nastrojowo zaczyna grać Olliver- basista. Till zaczyna spokojnie śpiewać, na widowni zapalają się tysiące zapalniczek. Fani maja łzy w oczach. W pewnym momencie klawiszowiec wsiada w ponton i... pozwala się ponieść nad głowami szczęśliwych fanów! W finale Till pada na kolana: "und mir ist kalt...kalt...kalt..."

19. "Was hast du mit meinen Herz getan?" (Co zrobiłeś z moim sercem?)
Nie, nie przecierajcie oczu, to oczywiście nie jest utwór Rammsteina, ale piosenka grana
na zakończenie koncertu. Czysty kobiecy sopran uspokaja rozhisteryzowanych fanów, daje do zrozumienia, że to już koniec, żegna się z nimi...
Ale czar nocy z Rammsteinem będzie trwał jeszcze długo...

Uff,dużo tego, prawda? Chciałam jednak jak najlepiej oddać nastrój takiego koncertu. Rammstein - genialne efekty specjalne, super muzyka, super faceci. Po prostu ONI - jedyni i niepowtarzalni. no nie tak do końca tylko oni - LaB to także ludzie z obsługi, ponad siedemdziesięcioosobowy chór (jesli nie wierzycie, to obejrzyjcie napisy końcowe!),oraz... publiczność... wspaniała publiczność śpiewajaca z Tillem każde słowo. Każdy zespół pokazuje na koncertach to "coś", za co fani go kochają. Może to być po prostu dobra muzyka. A co, może nie mam racji? :-)

ps1. Np. Rammstein - cała płyta "Live aus Berlin" :-)))
ps2. I na zakończenie cytat (Jak zwykle:-):


"Rammstein - ich koncerty łączą w sobie siłę teutońskich bogów, bezwzględność obrabiarki i ogień Thorra." (źródło - XL)


© Caron_K-B