*** "Wanderlust" vs. "Wanderlust" ***
Kontynuując, zapoczątkowany przez Mikiego, sposób recenzowania, chciałem też, nie tyle porównać (bo to czasem nie możliwe)
ale przedstawić dwa utwory, które łaczy ten sam tytuł - "Wanderlust". Utwory te pochodzą z repertuaru zespołów: Megadeth [album "Risk"]
i Nightwish [album "Wishmaster"]. O ile ten pierwszy zespół jest Wam dobrze znany, to już Nighwish raczej mniejszemu gronu.
Spowodowane jest to chyba odważnemu połączeniu operowych wokali z power metalem + magiczna otoczka, której nie da się za bardzo opisać
w dwóch słowach.
Tytuł, po naszemu, można opisać jako "błądzace pożądanie", przynajmniej ja tak sobie go tłumaczę. W przypadku tekstów tytuł świetnie
odzwierciedla utwór Nighwish, ale co do Megadeth, to nie jestem pewny, bo nie zagłębiałem się zbytnio w liryki.
Na pierwszy ogień "idzie" Megadeth i od razu muszę powiedzieć, że nie jestem zbytnio obeznany z ich twórczością i często ich nie słucham,
jednak wiem, że dla sporej liczby osób, jest to zespół, w jakimś sensie, kultowy (zwłaszcza, że od jakiegoś czasu już nie istniejący).
Jaki to utwór? Jak dla mnie, to znalazł by się w szufladce pomiędzy hard rockiem a heavy metalem. Rozpoczyna się odgłosem perkusji wystukującej rytm. Potem dołącza głos
Mustaina "recytujący" kolejne linijki tekstu, następnie refren, bardzo fajny zresztą, a potem na nowo "recytacja", poprzedzona zabawnym "pam-pa-pam"
wydobywającym się z ust wokalisty. Dochodzimy do momentu kulminacyjnego - tempo wyraźnie wzrasta, utwór się ożywia, a smaczku dodaje niebanalna
solówka. Generalnie utwór wypada dobrze, choć to nie moje, że tak powiem, klimaty, ale od czasu do czasu lubię sobie posłuchać czegoś "lekkiego".
Przejdźmy teraz do mojego faworyta tego, jeśli się tak mogę wyraźić, "pojedynku". Nightwish... tak, ta nazwa zawsze kojarzyła mi się
z niesamowitym feelingiem, z pozytywną energią, ale również ze smutkiem, nostalgią. "Wanderlust" to w stosunku do "Wanderlust":-))
całkiem odmienny rodzaj muzyki. Na samym początku naszą uwagę z pewnością zwróci świetnie grający klawiszowiec, ale już po chwili możemy
udać sie wędrówkę po bezkresnych, baśniowych krainach, do których poprowadzi nas niezrównana wokalistka - Tarja Turunen. Jej głos jest po prostu boski.
Większośc z nas kojarzy operowe wokale z wzniosłą, majestyczną atmosferą i nikt by się nawet nie domyślał, że można śpiewać w taki sposób jak ona.
Owszem majestat występuje w niektórych fragmentach (np.w końcówce), ale "Wanderlust" jest utworem szybkim i na tym podłożu wokale prezentują się
wspaniale. Ale nie tylko Tarją Nightwish stoi, wyraźnie zauważalne jest również dobre wyszkolenie techniczne pozostałych członków zespołu. Świetne solówki
(chociaż w tym utworze takowych brak, bo główne skrzypce grają klawisze - hehe, nieźle to zabrzmiało:-). Atutem są również wpadające w ucho melodie.
Jak widać przewaga pochwalnych epitetów jest po stronie Nightwish, ale żeby całkiem nie przekreślać twórczości Megadeth powiem, że za ich najlepsze
płyty uważam "Cryptic Wings" oraz "Hidden Treasures", natomiast płyta, z której pochodzi kawałek "Wanderlust" jest po prostu inna, bardzo zróżnicowana,
co nie oznacza, że gorsza.
Kończąc, zachęcam do ruszenia mózgownicą i wyszukania utworów o tych samych tytułach różnych wykonawców i porównania ich ze sobą - fajna zabawa!
P.s. Uważam, że porównania takie należy traktować jako ciekawostkę, pamiętajmy, że to tylko ocena jednego utworu, a nie całej płyty.
Natomiast myślę, że więcej znalazło by się przykładów coverów i z pewnością jest to jeszcze bardziej ciekawe zajęcie - porównywać covery, chociaż
jak wiemy, covery powinny się różnić od oryginałów w taki sposób, aby uchwyciły wątek przewodni, ale i dorzuciły coś od siebie, więc możemy zapewnić sobie
jeszcze szersze pole do działania.