Queen - "Innuendo"
okładka Innuendo

Moją pierwszą kasetę zespołu Queen otrzymałem mniej więcej rok temu. Nazywała się "Greatest Hits I". Od tego czasu stałem się wielkim fanem Freddiego , Briana, Johna i Rogera. Słuchałem tej jednej kasety prawie bez przerwy. Jednak po pewnym czasie te 17 piosenek zaczęło mi nie wystarczać i chciałem kupić coś nowego. Przeglądam więc dyskografię Queenu w necie i zwróciłem uwagę na ostatni album wydany przed śmiercią Freddiego: "Innuendo" (tak naprawdę ostatnim albumem było "Greatest Hits II", ale to tylko składanka). Poszedłem więc sobie do najbliższego hipermarketu, szybko znalazłem stoisko z muzyką, spojrzałem na półkę i jest!!!!!! Już po chwili znalazłem się w domu z nowym zakupem. Włączyłem wieżę, włożyłem płytkę (bardzo delikatnie, aby nie zrobic ani jednej malutkiej ryski) i... chyba już wystarczy wstępu i muszę zacząć pisać właściwą recenzję :))).

Album zaczyna się od tytułowej piosenki "Innuendo". Utwór bardzo dobry, ciekawa kompozycja. Na uwagę zasługuje takie hiszpańsko-gitarowe coś w środku piosenki. W chwilę później słychac tą sama melodię graną na gitarze elektrycznej poprzedzoną czymś w stylu opery. Po prosto cudo. Świetny jest także tekst utworu:
"Dopóki słońce świeci na niebie i pustynia jest pełna piasku
Dopóki fale morskie biegną by rozbić się o brzeg
Dopóki wieje wiatr, świecą gwiazdy i mieni się tęcza
Dopoki góry rozkruszają się w równinę
Będziemy próbować
Iść dalej tą wąską ścieżką (tłumaczenie - Magdalena Posadzy)".
Czyż nie piękne? Moim zdaniem bardzo. Pora na następny utwór "I'm Going Slighty Mad". Jest równie dobry jak "Innuendo". Ma do tego taką niezwykłą, tajemniczą atmosferę, świetnie pasującą do abstrakcyjnej okładki albumu (jeśli nikt jej nie wyciął [HEX2000: Jakaś aluzja? ;)] to możecie ją podziwiać poniżej nagłówka tekstu). Doskonale dopasowany jest także tytuł ("Staję się trochę szalony") i tekst utworu. Tego po prostu trzeba posłuchać, choćby ze względu na ten niepowtarzalny klimat. Next song - "Headlong" (niezły rym :))). Chyba najlepszy utwór na płycie (oprócz "Show must go on", ale o tym później). Przez cały czas towarzyszy nam mocne, rytmiczne uderzanie w perkusję, gdzieniegdzie riffy i świetne solówki. I oczywiscie wspaniały wokal Freddiego. Tego po prostu nie da się opisać, to trzeba posłuchać. Następna czwarta piosenka - "I can't live with you". Wesoły utwór opowiadający, jak wskazuje tytuł, o miłości. Przez cały czas w tle słychać spokojną, ładną melodię na gitarze elektrycznej. W połączeniu z całkiem fajnym wokalem daje to świetny efekt. Pora na następny utwór "Don't Try So Hard". Piosenka ta jest strasznie smutna, aż się chce płakać. Jest także genialnie skomponowana, wystarczy posłuchać refrenu. Na szczególną uwagę zasługuje także gitarowa solówka pod koniec. Polecam ten utwór każdemu. O "Don't Try So Hard" tyle. Następny - numer szósty - "Ride the wild wind". Piosenka podobna trochę do "Headlong". Na początku słychać jakiś wiatr, odległe głosy, a za chwilę zaczyna się bardzo szybkie uderzanie w perkusję. I tak już jest przez cały czas. Prawie nawet na chwilę utwór nie traci tej dynamiki. Wspaniała jest także gra na gitarze. To kolejny utwór, którego każdy powinien posłuchać. Następny "All God's People" nie przypadł mi zbytnio do gustu. Prawie ciągle słychać krzyki i dziwną muzykę. Piosenka posiada oczywiście swoje zalety, np. miejscami normalny wokal, ale jest ich zbyt mało. Następny utwór "These Are The Days Of Our Lives" to przepiękna ballada (chyba, nie znam sie za bardzo na gatunkach muzyki), która opowiada oczywiście o życiu. Wystarczy posłuchać refrenu, aby ją pokochać. A solówka w środku utworu jest po prostu doskonała, lepszej chyba nigdy nie słyszałem. Następna piosenka "Delilah" jest trochę w stylu "I'm Going Slighty Mad". Podejrzewam, że Freddie napisał ją dla jedengo za swoich kotów, których miał całkiem sporo. Dowcipny tekst i ciekawy pomysł z odgłosami miauczenia czyni tą piosenkę bardzo dobrą. W następnym utworze "The Hitman" Freddie z resztą dają czadu na całego. Przez cały czas mocne granie na gitarach i walenie z całej siły w perkusję. niezbyt mi odpowiadaja takie klimaty, ale co kto lubi. W następnym utworze "Bijou" prawie przez cały czas słychać spokojną, smutną i przepiękną grę na gitarze, jedynie w tle jakieś organy lub coś takiego. I ostatnia piosenka "Show must go on" o której już wcześniej wspominałem. Genialna kompozycja, doskonały tekst. A kiedy pierwszy raz zaczyna się refren... po prostu coś wspaniałego. Bez zwątpienia najlepszy utwór na płycie. Każdy powinien go posłuchać i pokochać. Chyba na całym świecie nie ma drugiej tak dobrej piosenki. Teraz postaram się wystawić sprawiedliwą ocenę każdej piosence:

Innuendo - 9/10
I'm Going Slighty Mad - 9/10
Headlong - 9+/10
I Can't Live With You - 8+/10
Don't Try So Hard - 8+/10
Ride The Wild Wind - 9+/10
All God's People - 4/10
These Are The Days Of Our Lives - 9+/10
Delilah - 8+/10
The Hitman - 6+/10
Bijou - 9+/10
The Show Must Go On - 10/10

Podsumowując cały album 10-/10. Nie dam 10 głównie przez "All God's People", ale to i tak nie zmienia faktu, że tą płytę po prostu trzeba mieć w swojej kolekcji. I tu kończy się ta recenzja. Podaję jeszcze mój mail: frodok@wp.p. Aha, podczas pisania tego tekstu słuchałem oczywiście Innuendo, bo niby czego? Żegnam wszystkich i pozdrawiam!

© Frodo^^