*** Metallica - "Kill 'Em All" ***


W ostatnim czasie kumpel pożyczył mi trochę nagrań w formacie mp3, wśród których znalazły się cztery pierwsze albumy Metalliki. Nareszcie miałem okazje wszystkie je wysłuchać (wcześniej już słuchałem trochę "...And Justice For All"). Dziś na warsztat wezmę debiutancki album tej jakże zasłużonej kapeli. Już po pierwszym przesłuchaniu "Kill'Em All" nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że obcuję z jednym z najlepszych debiutanckich krążków jakie się ukazały. Plyta jest kapitalna, chłopaki grają tak witalnie, motorycznie i energicznie, aż trudno było mi uwierzyć, że to ten sam zespół, który w tej chwili nagrywa płytki z balladkami i orkiestrą symfoniczną. Hetfield w tych nagraniach właściwie nie śpiewa, a skanduje i krzyczy. Bas Burtona jest tu wyraśniej obecny niż na płytach z lat 90-tych (Newsted nie dorasta mu do pięt) i nie chodzi mi tu jedynie o wspaniałą "Anasthesię", ale cały album. Wszystkie utwory mi się podobają, wszystkie pędzą jak oszalała młockarnia. Nagrane jest to surowo, wręcz punkowo. Ale już po 5 pierwszych numerach, nie można wyzbyć się wrażenia, że jest to thrash i to thrash w najświetniejszej formie. Choćby "Jump in the Fire", "Metal Militia" czy "No Remorse" napędzane są porażającymi, metalowymi riffami i świetnymi solówkami. Jeśli miałbym wybrać opus magnum tego krązka to będzie to chyba "Phantom Lord" z fajnym akustycznym motywem w środku i obłąkańczą solówką. Całe "Kill 'Em All" bije razem wzięte "Load" i "Reload" na głowę. Proponowałbym idiotycznym fankom Metalliki przesłuchać to dzieło, a nie sugerować się ostatnimi nędznymi dokonaniami grupy. Ale tej kwestii nie chcę poruszać, bo jeszcze zadzwonią do nich i "skopią mi dupę, że aż mi spuchnie". "Kill 'Em All" w moim prywatnym rankingu płyt Metalliki plasuje się na 3 miejscu za Czarnym albumem i "Master of Puppets". Gorąco zachęcam do kupna tego dzieła tych, któży go jeszcze nie posiadają, bo to przecież kanon metalu.

Ocena: 8+/10


© Toolowiec85