*** KoRn - Untouchables ***
Kto nie słyszał o KoRnie? Nawet fani Limp Bizkit wiedzą, że to właśnie oni odkryli ich wspaniałą
kapelę, chociaż Fred D.(upa) twierdzi, że Jego band jest lepszy od ekipy Jonathana Davisa. Hmmm,
czyżby gościowi czerwona czapeczka uciskała mózg? No, ale to ma być recka nowej płyty KoRna, a nie
kolejna wojna w stylu hip hop vs metal.
Ostatni album kalifornijczyków "Issues" zbytnio
mnie nie przekonał, może trzy, cztery piosenki naprawdę były dobre. Po wydaniu trzeciego albumu
- "Follow the leader" (mojego ulubionego) nie potrafili stworzyć tak dobrego albumu.
Po usłyszniu singlowego "Here To Stay" myślałem, że ich piąta płyta będzie połączeniem
pierwszego i trzeciego albumu, ale się myliłem. W gruncie rzeczy dwie piosenki są ciężkawe
(Full Of Sorrow, Her To Stay), natomiast "All My Hate" jest industrialna i przywodzi na myśl
Roba Zombie, bądź Powermana 5000. Reszta zawiera sporo elekroniki, niektóre praktycznie
pozbawione są żywych instrumentów (Make It Go Away).
Jako całość płyta jest równa, bez
większych wzlotów i upadków. Myślę, że będzie to kolejny sukces
komercyjny KoRna, ale mam nadzieję, że nie odbije im jak Limp Bizkit
Ocena: 6/10 (mogło być lepiej, za spokojne jak dla mnie)