*** Iron Maiden - "Brave New World" ***
BNW to ostatnia płyta studyjna Iron Maiden, nagrywana w składzie Dickinson / Harris / Smith / Murray / Gers / McBrain. Na tej płycie znalazło się 10 utworów o łącznej długości 66 min 57 sec. Nietrudno zgadnąć, że dominują tu utwory długie - rzeczywiście, tylko 3 mają po ok. 4min. Reszta od 6 do 9min. Utwory na BNW można podzielić na krótkie, szybkie, czadowe i długie, rozbudowane, progresywne. Dobra, nie będę się więcej rozpisywał. Teraz obrobimy każdy utwór z osobna:
1. Wicker Man - pierwszy singiel z płyty, szybki, czadowy i krótki, niezła solówka, chwytliwy refren i na końcu takie zawodzenie - w sam raz na koncert.
2. Ghost of the Navigator - coraz ciekawiej, ten sześciominutowy utwór zaczyna się spokojnie, a potem jazda - świetna perkusja, dobry tekst, świetny wokal, zmiany tempa, solówki i takie wgniatające w fotel prtzyspieszenie w dalszej części utworu.
3. Brave New World - utwór tytułowy - właściwie to jest ballada z niezłym tekstem i fantastycznym śpiewem Dickinsona oraz wyśmienitą solówką - znowu długi i rozbudowany utwór.
4. Blood Brothers - chyba najbardziej kontrowersyjny utwór na płycie - ludzie w necie strasznie się go czepiają. Nie wiem dlaczego. Przecież to jest przepiękna ballada, spokojna, ciepła, a nawet wyciskająca łzy. Wyśmienity tekst, zmiany tempa, udział sekcji smyczkowej i ten niesamowity nastrój - to wszystko sprawia, że slucha się go z przyjemnością.
5. The Mercenary - chyba najgorszy utwór na płycie - krótki, nieco chaotyczny, na tle pozostałych wypada żle - sam z siebie nie jest zły, ale odstaje od reszty.
6. Dream of Mirrors - czyli Deja Vu w wykonaniu Iron Maiden - najdłuższy utwór na płycie, charakterystycznie się rozkręca - zaczyna się balladowo, potem jazda. Dlaczego Deja Vu? O tym jest tekst tego utworu...
7. The Fallen Angel. A teraz dla odmiany najkrótszy utwór na płycie. Jest chyba nawet lepszy od WM - szybszy, ma lepszy wstęp i bardziej chwytliwy refren - to taka rozgrzewka przed następnymi trzema utworami.
8. The Nomad. Uwaga, uwaga!!! Oto nadchodzi Nomad - najlepszy utwór na płycie - najbardziej rozbudowany, niewiele krótszy od Dream of Mirrors. Świetne słowa, super wokal, orientalne motywy na gitarze, orientalne solówki, orientalna perkusja, cudowne zwolnienie w środku, udział sekcji smyczkowej. Wszystko to sprawia, że ten utwór jest po prostu genialny, niesamowicie piękny, cudownie progresywny. Tego się po prostu nie da opisać - trzeba posłuchać. Polecam ten utwór wszytkim malkontentom i ignorantom - nie będą już twierdzić, że metal jest głupi, bez sensu, drą się tam i głośno jest i nie da się słuchać.
9. Out of the Silent Planet - kolejne arcydzieło - zaczyna się takim dziwnym riffem, potem dźwiękami gitary akustycznej i szepczącym wokalem wprowadza w błogi nastrój. I nagle BUM! - łomocząca perkusja rozbudza słuchacza i zaczyna się jazda - co tu dużo mówić - klasyka. Świetny tekst - sugestywny i sprawiający, że włosy dęba stają. Potem następują dwie solówki - jedna mroczna, tajemnicza, a druga optymistyczna, pełna nadziei. Jednym słowem - CUDO.
10. The Thin Line Between Love & Hate. No nie - znowu arcydzieło - mroczny początek, potem przypieszenie, świetny tekst, fenomenalny śpiew Dickinsona w refrenie, mnóstwo świetnych solówek - idealnie nadaje się na zakończenie płyty.
Podsumowując, to świetna płyta i polecam ją każdemu.
Ocena: 10-