*** HollenthoN - "With Vilest Of Worms To Dwell" ***
Cze !
To znów ja
ten od recenzji :-). Dziś na tapecie HollenhoN i jego najnowsze
dzieło. Kapela to niezbyt znana w naszym kraju mlekiem i miodem płynącym,
więc należy przedstawić osoby dramatu:
Martin Schirenc - Vocals,
Guitar, Bass, Keyboards, Cover concept :-)
Mike Groeger - Drums,
Percussion
Elena Schirenc - Vocals
Rob Barret - drunken solo :-)
Może imiona brzmią trochę z
"angielska", ale band pochodzi prosto z kraju znanego ze skoczków
narciarskich i Wiednia czyli Austrii :-)))). Jest to już drugi krążek tej
formacji po "Domus mundi" (Niestety nie słyszałem :(() i coż można o
nim powiedzieć ? Że jest zajebisty ? To by była trywializacja. Że kopie
w ryj ? Lepiej nic nie mówić tylko przejść do opisu tego co zawarte na
płycie. A dzieje się dużo, mamy tu osiem kawałków o łącznej długości ok. 45
minut. Ale po kolei.
1. Y Draig Gorch - mocne wejście, duża symfonika i
tempa, no i ten growling - miód, miód i jeszcze raz miód.
Można słuchać na okrągło. Powala na kolana i przygotowuje
na ciąg dalszy.
2.Woe to the defeated - o żesz ty! Orientalny, mocny riff i
chóralne przyśpiewki a`la Therion, im dalej w utwór tym lepiej.
Growling miesza się z czystym śpiewem solówki wymiatają. Utwór z
lekka filozoficzny.
3.Lords of Bedlam - zaczyna się od klawiszowych
skrzypiec i głębokiego growlingu utwór spowalnia i może się
wydawać smętny, ale ma klimat, który powoduje zwiększanie ilości
adrenaliny.
4. TO KINGDOM COME - utwór roku!!!!! Przebija wszystko co do tej
pory słyszałem. Ma wszystko co potrzeba by stać się metalowym
hymnem undergroundu. No i ten głos Eleny, te
solówki. O ty utworze mogę myśleć tylko w superlatywach i
nie znudził mi się mimo, że słucham go pół roku.
5. The Calm Before the
Storm - mnie ten utwór kojarzy sie z brudnym średniowiecznym portem. Refren zwala z nóg. Emocje narastają co słabsi nerwowo powinni się zaopatrzyć w pampersy
:-P
6. Fire Upon the Blade - łan, tu, tri, i "Fire upon the blade, sabers
drawn" na. na na na. Bardzo epicki utwór to już szósty i
zaczynam wątpić czy jeszcze coś może mnie na tym
albumie zaskoczyć...
7. Conqest Demise - ...dopóki nie zaczyna lecieć
przedostatni utwór. Niech mi ktoś odpowie na te pytania:
Skąd oni mają tyle pomysłów? Czy Groeger ma cztery ręce? I
czy oni w ogóle są ludźmi???
8.Conspirator - ostatni utwór na płycie.
zaczyna się niespokojnymi dźwiękami i to narasta. Utwór ma
klimat rodem z sag o wampirach nie polecam go osobom o
słabszych nerwach, szczególnie nocą.
Dotarliśmy do końca płyty,
która na pewno przyniesie muzykom nieśmiertelną sławę i chwałę (miejmy
nadzieję). Mike jest świetnym perkusistą, dobrym technicznie i zabójczo
szybkim. Martin doskonale posługuje się zarówno basem jak i gitarą, ale
największe wrażenie robi jego gra na klawiszach. To przerasta moje pojmowanie
i trudno uwierzyć, że nie w nagraniu nie brała udziału
orkiestra.
Jeszcze dwa słowa o oprawie graficznej tego dzieła.
Jest ona znakomita, mroczna i wspaniale oddaje klimat płyty. Książeczka
pełna jest ludzko-zwierzęcych hybryd jak np. korpus człowieka (bez
skóry), głowa jaszczurki i skrzydło nietoperza.
Komu ją polecić? Nie jest to jakiś brutalny death metal, właściwie to deathu są tu tylko ślady (np. wokal :-)), zadowoleni powinni być fani wczesnego Theriona oraz osoby szukające nietuzinkowych albumów. Gorąco polecam!
Ocena: absolutne
10
BTW:
Zespól ma świetną stronę internetową (oprawa graficzna ścina z nóg!),
w Xsiędze gości jest nawet dwóch Polaków ( w tym ja:-)).
Odwiedźcie www.hollenthon.com !