Przegląd ksiąg dobrych


Witajcie, fani dobrej literatury. Dziś w programie mam zaszczyt przedstawić wiekopomne dzieła literatury polskiej. Są to utwory ze wszech miar wybitne, traktujące o najważniejszych zdarzeniach historii naszej Ojczyzny, przy tym napisane z werwą i posiadające sporą dawkę energii. Przedstawione Wam niżej dzieła na stałe zapisały się na kartach historii - i to tłustym drukiem. Przegląd czas więc zacząć...

Tytuł: Pilot i ja
Autor: szkodzi się przytaczać jego imienia, gdyż obrażałoby to czytelnika, sugerując, że owego pisarza on nie zna

Oto, drodzy czytelnicy, macie do czynienia z historią nieprzemijającą, o charakterze krajoznawczym, połączoną ze wzruszającą historią dziecka ogarniętego nieuleczalną chorobą - marzeniami, nazywaną przez niektórych autyzmem. Bohaterem tej pięknej epopei jest, jak tytuł wskazuje, nieustraszony pilot pomagający niedorozwiniętemu dziecku wydobyć się z czeluści ogarniającego go własnego świata, świata idealnego, acz nieprawdziwego. Autor zaimplementował w owym dziele elementy zarówno typowe dla dzisiejszych tzw. bestsellerów, jak i znane z dzieł okresu romantyczności. Możemy wyszukać wiele aluzji do otaczającego nas świata, a co bardziej bystry czytelnik dostrzeże wiele nawiązań do okresu pozytywizmu. Nie zasmakujemy natomiast typowych dla Mickiewicza, i krytykowanych przez dzisiejszą młodzież, wezwań do walki narodowowyzwoleńczej. Elementy te, jak słusznie niektórzy zauważają, wraz z dokładnymi opisami przyrody są poważnym mankamentem utworów wyżej wymienionego wieszcza. To właśnie one dyskwalifikują go w oczach zdolnych i oczytanych krytyków młodego pokolenia, którzy doskonale wiedzą, że dwanaście ksiąg pisanych trzynastozgłoskowcem to obrzydliwa próba popisania się przed mniej wymagającą publicznością.

Opisywana książka jest przełomem - ustala nowe zasady konstrukcji powieści, które, jak dobrze wie każdy krytyk, powinny koncentrować się na oględnym tylko przedstawieniu miejsca akcji, a szczegółowym opisie ważnych dla rozwoju fabuły scen - aktów kopulacji, pozbawiania niegodnego żywota wszelkiej maści szumowin czy dokładnym wyrażaniem uczuć tkwiących w buntowniczym ciele. Te ostatnie dobrze ujmuje pewne angielskie słowo, tak ważne, a tak niedoceniane - "fuck". Sama esencja literatury. Tego jednak w "Pilocie" nie uświadczymy, ponieważ jest on pionierem, przeciera szlaki dla innych i to właśnie po nowych pozycjach, pisanych pod upodobania młodych, "fucka" oczekujmy. Cóż, nie pozostaje nic innego, jak czekać, więc oczekując przyjrzyjmy się innej interesującej pozycji.

Tytuł: Kubuś Puchatek (org. Wini dze Puh)
Autor: A.A.Milne

"Kubuś Puchatek", mimo, iż nie tak głęboki jak "Pilot i ja", również dostarcza wielu emocji rozwiniętym i wymagającym krytykom, publicznie przedstawiającym swe zdanie na temat książek. Ten tytuł porównać można jedynie z wybitnym "Władcą Pierścieni" J.R.R. Tolkiena. Zawarty został ten sam motyw wędrówki, wiodącej przez równie mroczne i tajemnicze miejsca. Więcej, gdyby nie nieobecność Prosiaczka, odważyłbym się nazwać "Władcę..." plagiatem! Dlaczego? - zakrzykną wielbiciele prozy Tolkiena. Spieszę z wyjaśnieniem. Otóż, jeśli dobrze się przyjrzeć, to przygody wiodą Froda, na dobrą sprawę, przez Stumilowy Las. Czyż nie mamy posępnych drzew przypominających boru Toma Bombadila? Czyż paskudne pszczoły, zaciekle broniące miodu, nie są inspiracją dla Orków strzegących Mordoru? Podobnie Gandalf jest nowym wcieleniem Krzysia - jest przewodnikiem, najstarszym, mędrcem. Mimo tych oczywistych podobieństw nie ośmielę się nazwać "Władcy..." plagiatem. Po pierwsze - Prosiaczek nie znalazł odpowiednika w Drużynie Pierścienia. Po drugie - rozumiem fanów Froda i reszty ekipy. Wszystkie te ciekawe, bogate opisy zawarte w dziele J.R.R.'a działają obficie na wyobraźnię, a jako że "Kubuś" jest powieścią starszą, ma prawo być nieznanym przez wiele osób. Sądzę, że to właśnie dla nich - niezaznajomionych - pisał Tolkien. W obawie przed przepadnięciem w niepamięć dzieła Milnego stworzył coś na jego podobieństwo. Jeśli więc nie masz, Czytelniku, dostępu do "Kubusia puchatka", śmiało czytaj "Drużynę Pierścienia" i resztę - idealnie go zastępują. Jestem z tego powodu pełen podziwu dla pana Tolkiena.

Tutaj zakończę pierwszą część Przeglądu Ksiąg Dobrych Lub Lepszych, usprawiedliwiając to chęcią dania szansy przeczytania opisanych dzieł krytykom. Kiedy ową lekturę zakończą, wyciągną wnioski, powstanie część druga, traktująca o równie ważnych powieściach, jak choćby "Saga o Ludziach Lodu" czy cykl "Tygrysek". Żegnam więc kolegów krytyków i resztę czytelników, życząc wszystkim dobrej nocy.

military police