|
"Lolita - czyli spowiedź pedofila" |
|
Wśród ludzi którzy czytali "Lolitę" Nabokova, istnieje pogląd, że aby książkę tę w pełni zrozumieć, należy mieć więcej niż osiemnaście lat. Chociaż zdarzają się wyjątki, są to jednak "wyjątki". Także moja przygoda na poważne z tą książką zaczęła się, gdy osiągnąłem pełnoletność. Przed tym czasem, parokrotnie próbowałem swoich sil z tą książką, ale na próżno. A że od tamtego czasu, wiele wody w rzece upłynęło. Cóż ... teraz mogę ja jeszcze lepiej zrozumieć. Powieść ta, kiedy się ukazała, wywołała niemała burzę, żeby nie rzec dość potężny huragan, wśród czytelników, krytyki, tudzież zwykłych zjadaczy chleba. Opowiada ona o historii pewnego starszego już mężczyzny, który poznaje kobietę, a przez nią jej córkę. Niby banalne , by nie powiedzieć trywialne. Lecz Nabokov nie byłby sobą. gdyby ... Właśnie to jego gdybanie. W każdej jego książce jest coś, co zmusza czytelnika, aby zastanowił się dokładnie nad tym, co też bohater książki autora wyprawia. Cała powieść utrzymana jest w konwencji moralizatorsko - spowiedniczo - usprawiedliwiającej, to gdybanie autora do czego doprowadzić może postępowanie bohatera. Pamiętajmy, że Humbert - Humbert, bo tak się nazywał nasz bohater, aby "zdobyć" córkę, poślubia jej matkę. W międzyczasie, kiedy się zachwyca urodą prześlicznej nimfetki, pisze także swój pamiętnik. W nim to właśnie opisuje swoją przypadłość. Kiedy jego córka, po ślubie z matką, wyjeżdża, matka przypadkowo odkrywa jego pamiętnik, gdzie jest napisane, ... Dochodzi do tragedii, kiedy to zrozpaczona żona wybiega wprost pod koła samochodu. Od tej chwili Dolores, bo tak ma na imię przybrana córka bohatera, jest cała "do jego dyspozycji" . A dziać się będzie i to... W tej chwili zamilknę, żeby nikt mi nie zarzucał propagowania pedofilii, bo choć jestem człowiekiem liberalnym, to tak jak wszyscy pedofilów najchętniej bym w "przepaść ich" . A tak na marginesie, to czy wiecie że to właśnie Spartanie wymyślili technologię "drap nad drop" - przeciągnij i upuść? Ale powracając do książki. Od niej po prostu nie sposób się oderwać. Oczywiście zważywszy na to, czy ktoś ma wytrzymały układ trawienny, a dokładniej żołądek. Tutaj mała dygresja. Jeśli ktokolwiek, po przeczytaniu tej książki uzna, że autor tak naprawdę stara się uniewinnić postępowanie wszelakiego rodzaju pedofilii, będzie w wielkim błędzie. Nic bardziej mylnego. Po prostu książka pokroju "Lolity" Nabokova, prędzej czy później siłą rzeczy ukazać się musiała. A że to właśnie Nabokov ja napisał... Książka ta ukazuje doskonale, na przykładzie Dolores, rozwój pedologii dziecięcej. A może rzec bym musiał jej brak. Ukazuje także, skrajne przypadki patologii nie tylko jej ojczyma, ale także i całego społeczeństwa. Bo chociaż wina stoi po stronie naszego bohatera, to czy jest tak do samego końca?... Czy może... I znowu to gdybanie... Cała książka prowadzi do tego właśnie, aby zmusić czytelnika do głębszej refleksji... Jako że zaczynam się powoli powtarzać, zakończę już opowiadanie o tejże książce. A jak sami stwierdzicie, naturalnie po jej przeczytaniu, opowiadać tudzież rozmyślać jest o czym. Tak czy inaczej, książka ta znalazła się w mojej małej biblioteczce. Powodów Wam jej nie będę wyjawiał - to nie to co myślicie świntuchy. Życzę Wam miłej - czy ta książka jest miła? - ciekawej - to z całą pewnością - a przede wszystkim pouczającej lektury. szametu@wp.pl
|
|