Command & Conquer: Red Alert - Grochal
The Neverhood - Grochal
Command & Conquer: Red Alert
Dam sobie rękę uciąć, że w dzieciństwie bawiliście się w "wojnę". Nie udawajcie, że nie wiecie o czym mówię. Pamiętam, że gdy miałem te 8-9 lat, prowadziłem takie wojenki. Ustawiało się na dywanie ew. na piasku dwie armie i jazda. Okrzyki towarzyszące zabawie pamiętam po dziś dzień. Ileż to człowiek potrafił z tego radości wyciągnąć. Prawdziwa zabawa zaczynała się, gdy do walki stawał kumpel z podwórka, który posiadał własną armię dzielnych żołnierzyków. Czas przy takiej zabawie mijał bardzo szybko i zanim się spostrzegłeś, na niebie pojawiał się księżyc. Ale to nie stało na przeszkodzie. Nocne misje, to dopiero była zabawa. Oj, trochę mi się wstęp wydłużył. Jednak gdy teraz wspominam sobie dzieciństwo, to aż się łezka w oku kręci.
Dobra, koniec trucia. Nie na darmo wspomniałem o swoich "zabawach wojennych". W końcu środowisko gry C&C: Red Alert przenosi nas w realia II Wojny Światowej. Czy aby na pewno? A co powiesz, drogi czytelniku, na umieszczenie tu i ówdzie przedziwnych futurystycznych maszyn? Wieżyczka miotająca wiązką prądu, która smaży ludzi niczym dobrej jakości grill albo maszyna, która przenosi nasze jednostki w czasie. I co ty na to? Musisz wiedzieć, że te aspekty zostały perfekcyjnie wplecione w różnego rodzaju filmiki i intro. Na przykład widzisz potężną flotę niszczycieli. Niby normalny widok w czasach II Wojny Światowej. Lecz nagle ku twojemu zdumieniu statki znikają, tak po prostu. Szczęka opada i ciareczki po plecach przechodzą.
W C&C: RA, strategii czasu rzeczywistego, wcielasz się w dwie strony konfliktu. Aliantów lub Sowietów. W skrócie mówiąc "Unkiel" Hitler {huh? - OldEnt} vs "Unkiel" Stalin. Każde mocarstwo posiada swoje unikatowe jednostki, których nie posiadają drudzy. Na przykład Alianci mają bardzo dobre jednostki wodne. Ogromne niszczyciele w trymiga zamieniają budynki przeciwnika w kupę zgliszczy. Natomiast Sowieci posiadają bardzo dobrze rozwinięte jednostki naziemne. Goście z miotaczami płomieni i ogromne czołgi to naprawdę solidne "argumenty". Tak więc każda rasa (?) się czymś wyróżnia. Musisz także wiedzieć, że jednostek, czy to powietrznych, czy lądowych, jest od groma. Do tego dochodzi jeszcze piechota, która podczas walki może zostać przejechana przez czołgi nieprzyjaciela. Dodatkową atrakcją są polecenia specjalne, takie jak wysyłanie samolotów szpiegowskich, czy zrzuty dzielnych żołnierzyków na spadochronach. A jak dodam, że mamy możliwość zrzucenia bomby atomowej na swojego wroga, to uśmiech sam ciśnie się na usta. Bitwy toczone są na specjalnie przygotowanych planszach, obfitych w surowce. A raczej w surowiec. Bo zbieramy tylko jakieś dziwne minerały, które rafinerie przerabiają na kasę. Musisz także dbać o zasoby energii, gdyż bez prądu niektóre budynki nie będą zdolne do pracy.
Jednym z wielu plusów jest edytor plansz dodany do gry. Gdy przejdziesz już wszystkie misje, będziesz mógł bez trudu stworzyć własny poligon doświadczalny. Musisz wiedzieć, że obsługa edytora map jest bardzo prosta i intuicyjna. Dobre i przejrzyste rozlokowanie ikonek sprawi, że od razu połapiesz o co chodzi. Przygotowaną przez siebie mapkę będziesz mógł podesłać kumplowi, żeby ocenił twoje umiejętności "architektoniczne".
Strona audio-wizualna przedstawia się bardzo dobrze. Grafika wykonana jest z wielką dbałością o szczegóły. Wybuchy wyglądają jak prawdziwe. Modelom jednostek także niczego nie brakuje. Wielkie czołgi, ogromne statki, a także małe lekkie jeepy bojowe prezentują się naprawdę wspaniale. Dodatkowo autorzy zaimplementowali możliwość niszczenia niektórych elementów otoczenia. I na przykład: pod solidnym ostrzałem artylerii pękają betonowe konstrukcje mostów. Także mniejsze drzewa ulegają zniszczeniu, ponadto można zrównać z ziemią chatki bezbronnych cywilów. Na medal zasługują różnego rodzaju wstawki filmowe, o których wcześniej wspomniałem. Są ciekawie zaprezentowane i potrafią wkręcić w klimat gry. O muzyce także nie da się powiedzieć złego słowa. Niektóre kawałki są szybkie i mocne, co bardzo potęguje klimat i sprawia, że adrenalinka aż skwierczy w naszych ciałach. Występują tu także spokojniejsze utworki, które utrzymują nas w niepewności. Także wszystkie odgłosy bitwy wykonane zostały z wielką dbałością. Wybuchy, jęki rannych i odgłosy latających rakiet sprawią, że poczujemy się jak na prawdziwej wojnie. I o to właśnie chodzi. Tak więc oprawa audio-video wykonana została na piątkę z plusem.
Jak już zdążyłeś się zorientować, podczas rozgrywki nie ma mowy o nudzie. Na monitorze naszego wysłużonego komputera cały czas coś się dzieje. Nieustanne ataki, obrona bazy, szybkie desanty i tym podobne akcje. Komputerowy przeciwnik nie jest może zbyt mądry, ale gdy ustawimy mu poziom HARD, to skurczybyk staje się maksymalnie zabójczy. Mamy tu także możliwość zagrania z kumplem po sieci. Możemy także popykać przez Internet z ludźmi z całego świata.
Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić wszystkim fanom strategii nabycie C&C: Red Alert. Możecie być pewni, że nie zawiedziecie się na tej grze. Ponadto poczujecie się jak za dawnych dobrych lat, kiedy to wasze armie plastikowych żołnierzyków panowały nad podwórkowymi piaskownicami. Hep.
GRAFIKA - 9
MUZYKA - 9
ZABAWA - 9
PLUSY: Grafika, KLIMAT, dźwięki & muzyka
MINUSY: Chyba żartujesz?
Producent: Westwood Studios
Rok produkcji: 1996
Strona WWW: ?
Jak dostać: W sklepie!? ;)
Wymagania:
Procesor: 133 MHz
System operacyjny: Win 95/98
Ram: 16 MB
Szybkość CD-ROM: 4x
Video: SVGA
Dźwięk: Karta muzyczna zgodna z Direct Sound
Miejsce na twardym dysku: 40 MB
© Piotr "Grochal" Grochowski <grochal5@wp.pl>
|
|
Wstępniak
Recenzje
Stare, ale jare
Małe Gierki
THPS2&3 Center
Heroes Corner
SiMs Corner
TNT
Stuff
Gadanie
Listy
Redakcja
Historia
Exit
|