Recenzje
Grand Theft Auto 3 - Devil
NHL 2002 - Devil
Return to Castle Wolfenstein - Devil
Max Payne - Caleb
Grand Theft Auto 3 - 7-MAŁY-7
Mafia - zapowiedź - Mariusz
Golden Sun - Reksio Dogi
Mall Tycoon & Stronghold - Wektor

Return to Castle Wolfenstein

Dawno, dawno temu była sobie gra. Zwała się Wolfenstein 3D. Ta właśnie gra pokazała światu nowe oblicze grafiki komputerowej - jej możliwości itp. Gra owa zdobyła uznanie na całym świecie. Chyba nie muszę opowiadać, jaka była w niej fabuła, prawda? Po kilku(nastu) latach czekania powstała kontynuacja Wolfa 3D. Tą grą jest Return to Castle Wolfenstein, o którym głośno było już od dawien dawna. No, ale po kolei.
W kwestii fabuły nie mamy tu nic odkrywczego. Ot, kiedyś (dokładnie w 943 roku) uwięziony został germański książę o sile Supermana i Batmana razem wziętych. Imię jego to Heinrich Fowler. Tysiąc lat później, "gruba ryba" Trzeciej Rzeszy, Heinrich Himmer, wierzący, że jest wcieleniem wyżej wymienionego księcia, wraz z kompanami próbuje go wskrzesić, aby pomóc co nieco swojej armii zwyciężyć wojnę. No i wtedy właśnie do akcji powołany zostaje B.J. Blazkowicz - czyli Ty, Graczu! Naszym zadaniem jest przebić się przez hordy nieprzyjaciół, aby przeszkodzić w niecnym planie Himmera… Ech, co za sztampa…
Gra dzieli się na 7 rozdziałów. Wylądujemy między innymi w Zamku Wolfenstein (zaskoczeni? :)), będziemy biegać po podziemiach, po ulicach zniszczonych wojną i regularnymi walkami miast itd. Wszystkie te lokacje są bardzo ładnie zaprojektowane, widać ślady niszczącej wszystko wojny. Ładne tekstury, żadnych załamań, wszystko wygląda jak należy. Tyle tylko, że potrzeba naprawdę potężnego sprzętu, aby wszystkie te fajerwerki w pełni docenić. A - zapomniałbym! Występuje tu też pełna interakcja z otoczeniem, tak więc jeśli zechcemy zabawić się w Człowieka Demolkę czy innego Punishera - droga wolna!
Bronie. Tutaj każdy znajdzie coś dla siebie. Mamy tu np. Pancerfausta, Mauzera, miotacz ognia czy też potężnego Venom guna. Wszystkie bronie zachowują się jak należy, wydając odpowiednie dźwięki oraz, w sposób dla siebie charakterystyczny, niszcząc otoczenie. Wszystko jest cool i zasługuje na plusik…
Przeciwnicy. Ci są bardzo zróżnicowani. Raz spotykamy zwykłych żołnierzy-pionków, raz SS, innym razem zombie itd. Wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Modele postaci są fajne, ładnie oteksturowane, tylko poruszają się tak, jakby w "cztery litery" ktoś wepchnął im kij. Na uwagę zasługuje także dosyć wysokie AI przeciwników, którzy często wykorzystują elementy krajobrazu lub np. wraki samochodów jako osłonę przed naszymi kulami. Widząc także naszą przewagę, spokojnie wyczekują na nasz błąd (np. przeładowanie magazynku) i wtedy też wyskakują i prują do nad obficie.
Single player - gdy pierwszy raz go odpaliłem, oczekiwałem dłuuuugiej kampanii pełnej niespodzianek, tymczasem Single przeszedłem w niecałe 6 godzin… Co jest?! Czyżbym był już takim wyjadaczem gier, że je przechodzę w jeden wieczór?! Nie sądzę. To poważna wada ze strony producenta, o tak! Co do samej rozgrywki - ta sprowadzała się do ciągłego wyżynania wrogów, a sporadycznie do ochrony jakiegoś obiektu (czołg). Ja bym chciał działanie zespołowe, wzajemne wspieranie się a nie bezmózgą jatkę! Bo jak wytłumaczyć taki przebieg misji: lądujesz na planszy, biegniesz przed siebie, zabijasz wrogów, zabijasz wrogów, zabijasz wrogów, dochodzisz do jakiegoś miejsca, kończysz misję. Co to ma znaczyć?! Za długo na tę grę czekałem, aby teraz się tak rozczarowywać!
Grafika jednym słowem jest piękna. Wszystko wygląda wporzo, w tle widnieje zwykła bitmapa (na szczęście dobrej jakości). Jednak jak już wcześniej mówiłem, trzeba mieć mocne sprzęcicho, aby grafiką się cieszyć. Niestety, po maksymalnym rozjaśnieniu oczarowanie grafą pryska… Muzyka natomiast bardzo przypadła mi do gustu. Monumentalna, posępna, wprowadzająca uczucie niepokoju i strachu. Doskonale podbija klimat gry. Mimo że z natury jestem "technikiem", nisko chylę głowę przed muzykami z id Software…
Tak sobie myślę i dochodzę do wniosku, że RTCW został stworzony głównie z myślą o Multiplayerze. Po pierwsze - doszło do tego, że uruchamia się jako osobny program (!). Po drugie - już w wersji beta RTCW w Multiplaya zagrywały się tysiące ludzi. Dodać należy, że te tysiące grały tylko na jednej mapie, mianowicie na "Plaży". Gracze dzielą się na dwa obozy - Aliantów i Niemców. Później wybierają "typ" żołnierza (porucznik, inżynier, zwykły żołnierz, medyk), a potem zostają zrzuceni na mapę, gdzie walczą o honor, chwałę, uznanie innych Graczy, a także o życie… Muszę przyznać, że Multiplay w tej grze jest tak rozbudowany, że aż zapiera dech w piersiach. Potężny, zmajstrowany w głową, doskonały - to tylko niektóre z zalet tegoż trybu. No ale i tego muszę się czepić… Jak już mówiłem, Multiplayer jest głównym trybem RTCW. Został on stworzony z dużo większym zaangażowaniem i uwagą, niż tryb Single player. Czyli ktoś, kto zakupił RTCW, a nie ma albo stałego łącza, albo modemu, to tak, jakby zakupił połowę programu za całkiem sporą sumę…
Czas na podsumowanie. Return to Castle Wolfenstein to gra ciekawa, z piękną grafiką, muzyką oraz sporą rajcownością, jednak ta gra nie jest odkrywcza! To po prostu kolejna gra z serii FPS, która próbuje wyciągnąć kasę bazując na swym legendarnym poprzedniku. Smutne to, lecz prawdziwe. Przed totalną klapą grę ratuje znakomity tryb gry wieloosobowej, który niejednemu na długo zapadnie w pamięci. Czy przez te wszystkie lata czekaliśmy na taki produkt? Czy producent "nie miał czasu" na dopracowanie niektórych elementów? Czy RTCW wart jest kupna? Masz stałe łącze? Szoruj do sklepu/na giełdę! Nie masz stałego łącza? Zastanów się nad SoF2...

Producent: id Software
Gatunek: FPS
Grafika: 9
Muzyka: 9
Plusy: multiplayer, grafa, muza
Minusy: czas przejścia gry!, nie na taką grę czekałem!, wymagania sprzętowe
Wymagania: Pentium II 400, 128 MB RAM, Win 98/ME/XP
Ocena: 7

© Devil, Kołobrzeg <ok_devil@wp.pl>

Spis treści
Wstępniak
Recenzje
Stare, ale jare
Małe Gierki
THPS2&3 Center
Heroes Corner
SiMs Corner
TNT
Stuff
Gadanie
Listy
Redakcja
Historia

Exit