Apel - Caleb
Polska, ojczyzna Indian - Caleb
Gry a Książki - Devil
Życie jest grą - Lord Death
Gry a psychika - plusy? - 7-MAŁY-7
Gry a Książki
Przenoszenie przygód bohaterów książkowych na konsole/PeCety staje się coraz powszechniejsze. Jest to spowodowane kilkoma czynnikami. Po pierwsze: brak własnych pomysłów. Grupa developerska nie może nic wymyślić, więc korzysta z pomysłu jakiegoś pisarza (najlepiej dobrego). Mowa tu oczywiście o kryminałach, fantasy, bo różnego rodzaju romansidła raczej nie przejdą. Po drugie: producenci żerują na fanów pisarzy. Niestety, developerzy robią grę na szybko, wstawiając w tytule imię i nazwisko sławnego i cenionego pisarza (np. Stephen King) i tylko czekają, aż głodni "gry z Kingiem w tytule" fani kupią tę - najczęściej spapraną - grową wersję książki cieszącą się sporym uznaniem. Tak już było w przeszłości, tak będzie w przyszłości.
Ostatnio wyszedł "Władca Pierścieni" - kinowa adaptacja sławnej i legendarnej już książki Tolkiena. O ile jednak książkowe przygody Froda były wręcz nie z tej ziemi, tak wersja filmowa nie wypada już tak dobrze. Gdy czytaliśmy książkę, działała nasza wyobraźnia: wyobrażaliśmy sobie pięknie opisane przez pisarza krajobrazy, okropne stwory, przestraszonego Froda itp. W filmie już to wszystko mamy przedstawione i właściwie nic tylko oglądamy czasami nieco sztuczną grę aktorów. Widać, jak aktor gubi się, gdy ma zagrać z generowanym komputerowo Gnomem {ekhm, może goblinem, trollem? - OldEnt}. Jedynym plusem, dzięki któremu film jest muzyka. Ale nikt nie wymaga, aby do każdej książki dodawać ścieżki dźwiękowej. {W ogóle film to jeden wielki crap. Kto czytał książkę, doszuka się ogromu niekonsekwencji - OldEnt.}
Jednak fan-maniak może być z tego powodu tylko zadowolony. Nie dość, że przeczytał książkę, to jeszcze może pograć w grę i obejrzeć film. Mi się na przykład bardzo podobała gra pt. "Rainbow Six" (wersja na PeCeta). Książkę mam, przeczytałem ją kilka razy i uszczęśliwiło mnie, że wyszła także gra oparta o licencję. Nie dość, że przeżywałem już barwne przygody zastępu komandosów, tak teraz - w grze - mogę być jednym z nich: członkiem grupy "Tęcza Sześć", mogę nimi dowodzić, niejako bratać się z grupką świetnie już mi znanych z książki ludzi.
Bardzo mi odpowiada przenoszenie na konsole/PeCety historii książkowych, jednak niech to będzie konwersja z prawdziwego zdarzenia, a nie na "odwal się", wydana dla wyciągnięcia kasy. Jednak takie przenoszenie historii bohaterów stworzonych przez ludzi z bujną wyobraźnią na platformy do grania ma jeszcze jedną zaletę: ludzie, grając w grę o motywach książkowych, stają się zaciekawieni, jak wypada książka pod względem gry. A wiadomo: Polacy to naród niechętnie czytający książki. No i wtedy wypożyczają książki z biblioteki, może jeszcze komuś je polecą itp. Jednak moim zdaniem gra czy film nigdy nie dorówna książce...
{Skoro już mowa o konwersjach - wielu z Was zapewne wie, że mają powstać gry oparte na LotR - m.in. jedna na licencji filmu, a druga na licencji książki - wybór jest oczywisty? - OldEnt}
© Devil, Kołobrzeg <ok_devil@wp.pl>
|
|
Wstępniak
Recenzje
Stare, ale jare
Małe Gierki
THPS2&3 Center
Heroes Corner
SiMs Corner
TNT
Stuff
Gadanie
Listy
Redakcja
Historia
Exit
|