Recenzje
Grand Theft Auto 3 - Devil
NHL 2002 - Devil
Return to Castle Wolfenstein - Devil
Max Payne - Caleb
Grand Theft Auto 3 - 7-MAŁY-7
Mafia - zapowiedź - Mariusz
Golden Sun - Reksio Dogi
Mall Tycoon & Stronghold - Wektor

Max Payne

W życiu każdego gracza są piękne chwile dla których warto żyć (grać). Dla mnie taką wspaniałą chwilą było wyjście Max Payne, gry na którą czekałem wiele lat, a moja chęć zagrania w tą grę była coraz to bardziej potęgowana coraz to nowymi screenami czy trailerami.
Gra Max Payne była chyba najbardziej wypatrywanym przez moją osobę tytułem, wprost nie mogłem się doczekać, kiedy będę mógł sam w końcu zagrać w ten piękny tytuł. Jednak długo mi przyszło czekać. Lecz w końcu, po wielu latach, mogłem włożyć płytkę do napędu CD-ROM. Instalacja ciągnęła się chwilę, a ja coraz bardziej się denerwowałem, pot z podniecenia spływał po moich dłoniach. Gdy instalacja się skończyła, szybko włączyłem grę, ustawiłem rozdzielczość i jakość grafiki, po czym szybko wszedłem do głównego menu, nawet nie oglądając intra. W końcu mym oczom ukazało się menu. Nie dając długo czekać moim spoconym łapskom, włączyłem nową grę i zobaczyłem Nowy Jork i głos jakiegoś kolesia, który opowiada jakąś historię, z której nic nie kumam, jednak po pewnym czasie dowiaduję się o co chodzi. W produkcie Remedy wcielamy się w gliniarza, Max Payne'a, któremu narkomani naćpani narkotykiem o nazwie Walkiria zabijają żonę i dziecko. Wkurzony Max postanawia wstąpić w szeregi mafii, która jest za to odpowiedzialna. Jednak gdy zostaje zamordowany jego partner i cała wina spada na Maxa, mafia dowiaduje się, że Max był tajniakiem i go poszukują, a do tego wszystkiego jego dawni kumple z policji ścigają biednego Maxa jako głównego podejrzanego o morderstwo partnera i wkurzony Max postanawia załatwić wszystko na własna rękę. Tyle o fabule, która jest zrobiona w typowy amerykański sposób, czyli my i zemsta przeciwko wszystkim. Grę zaczynamy w domu Maxa, który po ciężkim dniu pracy wraca do domu, wypowiada słynne słowa "kochanie, wróciłem". Jednak później wszystko zamienia się w horror, słysz krzyki żony i dziecka - szybko biegniesz na górę, ale spóźniasz się, oni nie żyją, a ty z złością zabijasz naćpanych włamywaczy jak w mało której grze. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to piękna grafika. Widać ile pracy włożyli panowie z Remedy by zrobić taką grafikę, ona jest po prostu wspaniała, piękne lokacje z których aż ilość detali wylewa się przez monitor. Jakość, z jaką zostały wykonane postacie, też zapiera dech w piersiach - tak ładnej grafiki już od dawna nie widziałem w żadnej innej grze. To trzeba zobaczyć na własne oczy, gorąco polecam. Lokacje są rozmieszczone po całym N.Y. City. Zaczynamy w metrze opanowanym przez bandytów, jako Max zwiedzimy jeszcze brudne meliny czy port, aż po drapacz chmur. Lokacje są fajne zrobione, przez cały czas zaskakują czymś nowym. Niestety, lokacje jak i cała gra są bardzo liniowe. Gdy będziesz widział dwoje drzwi to na pewno jedne z nich będą zamknięte.
Przeciwnicy zostali obdarzeni bardzo dobrą AI. Potrafią robić podstawowe uniki jak uniki, skradanie, czy strzelanie, jednak nic poza tym nie potrafią. Po prostu zachowują się spoko, ale nie jakoś rewolucyjnie, czasami wręcz zachowują się bardzo schematycznie i po pewnym czasie łatwo skumać, co za chwilę zrobią. Walki z bossami są według mnie trochę zbyt przesadzone, a sami bossowie zbyt wytrzymali na nasze kule, jednak ucieczka przed kulami helikoptera jest fajnie zrealizowana. Wszystko dzieje się bardzo szybko i to jest duża zaleta Max Payne'a. Czasami wokół ciebie wszystko dzieje się w iście filmowym stylu, a sam reagujesz czasami bardzo filmowo. Gra wyrabia w tobie odruch szybkiego kombinowania. Ja na przykład w bibliotece, gdy komandosi podkładają wszędzie ładunki wybuchowe, wysadzają schody, filary się wywracają i jeden z nich opiera się na miejscu, gdzie prowadziły schody, bez chwili namysłu szybko wyskakuję na niego i wybiegam na kolejne piętro. Wkoło latają kule, wychodzę przez drzwi, jestem bezpieczny.
Jednak najciekawszym dodatkiem i taką wisienką na lodzie :-) jest "Bullet time", dzięki któremu możemy zwolnić czas. Nie kumacie o co chodzi? Już śpieszę z wyjaśnieniem - naciskając RMB (Right Mouse Button - Prawy Przycisk Myszy) wszystko wokoło nas zwalnia - przeciwnicy chodzą wolniej, widać jak obok nas przelatują kule i my też chodzimy wolniej, a jeśli zwolnimy czas i naciśniemy strzałkę w prawo/lewo/góra/dół, Max zrobi do tego unik. Ludzie, jak to wygląda! Jeśli ktoś widział Matrix (są jeszcze tacy), wie o co chodzi. A jeśli mamy patch o nazwie MaxNeo01, który pozwala nam zmienić się w Neo z Matrixa, możemy robić specjalny unik do tyłu znany właśnie z Matrixa. To trzeba zobaczyć na własne oczy. Jak dla mnie bomba - dawno żadna gra mnie czymś takim zaskoczyła. Jednak bullet time nie jest jedynym smaczkiem w grze, jest ich całe mnóstwo, jak lecące w telewizji telenowele. Gdy dwóch kolesi wysadza ścianę - podchodzisz do jednych drzwi - zamknięte. Drugie tak samo, a tu nagle BACH! Takich smaczków jest dużo więcej. Ciekawym dodatkiem są też komiksy, które włączają się w ważnych momentach gry i z nich dowiadujemy się wszystkiego. Tak w nawiasie to właśnie Max Payne powstał na licencji komiksu dość popularnego w Ameryce. A jeśli zabijemy jakiegoś bandziora w spektakularny sposób, gra zaserwuje nam powtórkę i wtedy polecam strzelać. Widok odpadającego tynku ze ścian wraz z latającymi kulami zapiera dech w piersiach.
Niestety, nie można mieć wszystkiego naraz i Max Payne posiada parę większych błędów i według mnie największym z nich jest duża liniowość gry, czasami wręcz wkurzająca liniowość. Według mnie błędem jest to, że nasi przeciwnicy może i wyglądają ładnie, jednak szkoda, że nie można im nic zrobić, nie można im odszczepić nogi czy ręki, a już o zmasakrowaniu twarzy nie mówię. Szkoda. Możecie powiedzieć, że jestem chory, ale według mnie w dobie SoF taka możliwość powinna być. Kolejną wadą jest wersja polska, która według mnie jest trochę dziwna. Po pierwsze, głos Radka Pazury mi za bardzo nie pasuje do głosu Maxa, jest zbyt miękki, a w angielskiej wersji Max miał taki chłodny głos. Niestety, nie można przetłumaczyć wszystkich żartów w wersji polskiej, jak na przykład z "hojnym Woo, a może who?". W wersji polskiej "Johny Jaki?" W angielskiej wersji się z tego śmiałem, a w polskiej ;-(... Jednak przynajmniej zakumałem coś więcej z fabuły.
Dużą wadą są wymagania sprzętowe, które są naprawdę nieprzyjazne dla zwykłego polskiego usera. U mnie na Duronie 800 / GF400 64 MB / 256 MB RAM gra chodziła przy największych ustawieniach trochę wolno, ale już po zmniejszeniu rozdziałki do 800x600 i detale na medium wszystko wróciło do normy. Jeszcze udało mi się jeden mały błąd zlokalizować - jak dla mnie to za mało jest skinów dla bandziorów i często ich wredne mordy się powtarzają.
Max Payne jest według mnie grą dobrą, nawet bardzo dobrą, jednak nie rewolucyjną. Ja sam przeszedłem ją z dziesięć razy na wszystkich trybach prócz "one minut", bo granie na czas mnie nie bawi, a grafiką do dzisiaj się zachwycam. Patent ze ścianą chyba wszyscy moi znajomi widzieli, jak dla mnie Max Payne zasługuje na dobrą ocenę i teraz pozostaje czekać na Max Payne 2 kolejne pięć lat.

Plusy:
- grafika
- grywalność
- pomysły
- bullet time
- wszystko

Minusy:
- liniowość
- brak sadyzmu
- szybko się kończy
- piekło

© Caleb

Spis treści
Wstępniak
Recenzje
Stare, ale jare
Małe Gierki
THPS2&3 Center
Heroes Corner
SiMs Corner
TNT
Stuff
Gadanie
Listy
Redakcja
Historia

Exit