"TYTANOMACHIA I GIGANTOMACHIA"

© Książe Palownik 'Panzergrim'


TYTANOMACHIA

    Rozpętała się wojna. Jedną stroną konfliktu byli Zeus, jego bracia i siostry oraz niektórzy Tytani jak Okeanos, Metyda, Temida, Mnemozyna oraz Hyperion a druga stroną był Kronos oraz reszta Tytanów, którym przewodniczył Atlas. Wojna rozgrywała się na słonecznej Tesalii. Trwała dziesięć lat, a szala zwycięstwa przechylała się raz na jedną, raz na drugą stronę, walka była wyrównana i wyczerpująca, lecz nikt nie myślał o poddaniu się. Gaja, która była po stronie Bogów Olimpijskich podszepnęła Zeusowi pomysł, by uwolnił z czeluści Tartaru Hekatonchejrów oraz Cyklopów, tak też i uczynił. Cyklopi odwdzięczyli się w piękny sposób, wykuli Zeusowi Pioruny, którymi mógł rzucać we wroga jak włócznią, Hadesowi wykuli chełm, który dawał niewidzialność, a Posejdonowi straszną broń - Trójząb. Cyklopi nie brali bezpośredniego udziału w walce. Zeszli do podziemnych kuźni, gdzie dzień i nuc kuli pioruny dla Zeusa. Hekatonchejry wzięły kamienie w każdą rękę (a miały ich sto) i zamieniły się w bezlitosne machiny wojenne, siejące spustoszenie w szeregach Tytanów. Tytani zaczęli przegrywać, na domiar złego Hades, kożystając z chełmu zakradł się do pałacu Kronosa i ukradł mu broń. Zeus i jego sprzymierzeńcy wygrali tę wojnę. Kronos został strącony w Ereb, to samo uczyniono z resztą Tytanów sprzymierzonych z Kronosem, poza Prometeuszem, Epimeteuszem oraz dowódcą - Atlasem. By mieć pewność, że nie wydostaną się z mroku Zeus postawił na straży Hekatonchejry. Dla Atlasa przygotowł Zeus straszną karę - musiał na swych barkach dźwigać sklepienie niebieskie przez wieczność. Bogowie Olimpijscy objęli władzę nad światem. Zeus, jako ten, który pierwszy wystąpił przeciwko Kronosowi został władcą nieba, Posejdon został władcą morza, Hades wybrał sobie królestwo podziemne i otrzymał od Zeusa róg obfitości. Ziemią rządzili wspólnie. Nastał Wiek Srebrny. Lecz Gaja nie mogła patrzeć, że ktoś znęca się tak okrutnie nad Tytanami, nie po raz pierwszy i nie ostatni poprzysięgła zemstę panującym... Prometeusz posiadający dar wróżenie powiedział Zeusowi, że nadejdzie niebezpieczeństwo i że bez pomocy człowieka zrodzonego z śmiertelnej kobiety, bogom nie uda się obronić Olimpu. Zeus zapamiętał dobrze te słowa i postanowił za wczasu działać. Pod postacią małżonka królowej Teb Alkmeny poszedł do niej i spłodził jej syna - wielkiego bohatera Heraklesa.

GIGANTOMACHIA

    Nastał Wiek Brązowy. Gaja stworzyła okropne potwory - Giganty. Płynęła w nich krew Uranosa, a ich rozmiary były olbrzymie. Głowy i torsy potwory te miały ludzkie, lecz wiele większe niż u człowieka, zamiast nóg miały wężowe ogony a przy ramionach mieli ogromne, czarne skrzydła. Gaja radowała się ich każdym krokiem myśląc tylko o zemście, na Bogów padł ślepy strach, wszyscy byli zgodni - jedyny ratunek w Zeusie, może Gromowładny coś wymyśli? Mimo że Zeus przy pomocy piorunów walczył dzielnie nie udało mu się zatrzymać potworów, ci z dziką furią posuwali się dalej i dalej, wdzierali się prawie do siedziby bogów - na piekną górę Olimp. Zeus w tem pamiętając słowa Prometeusza kazał Atenie, swej córce sprowadzić na Olimp Heraklesa. Herakles siał postrach wśród Gigantów, mordował jednego za drugim, podbudowało to morale Bogów i oni sami zaczęli lepiej walczyć. Gdy najpotężniejszy z gigantów - Alkioneusz padł pod śmiertelnym ciosem na ziemię, wstał i był znów w pełni sił. Działo się tak, gdyż to właśnie ta ziemia go zrodziła. Mądry Herakles pochwycił Giganta w pasie i zaniósł go do obcego kraju, gdzie go zabił. Każdy Bóg walczył dzielnie, nawet Dionizos odstawił czarę z winem (a robił to bardzo rzadko) i zaatakował razem z Satyrami Gigantów. Po długiej walce polegli wszyscy Giganci, żaden Bóg nie stracił w tej walce życia - wygrali. Nastał Wiek Żelazny - pojawiły się wśród ludzi zbrodnia i mord. A Gaja znów zaczęła planować zemstę na Bogach...

TYFON

    Ostatni raz Gaja, postanowiła pomścić cierpienia swych dzieci. Zrodziła na świat gigantycznego smoka o stu paszczach, ziejącego ogniem i siarką. Ojcem jego był sam Tartar. Był największym potworem jaki kiedykolwiek istniał, sięgał z ziemi aż do gwiazd, a skrzydłami potrafił opleść ziemię. Cały płonął, miał nizliczoną ilość głosów róznych bestii razem ze swą żoną Echidną spłodził potworne potomstwo - trzygłowego psa - Cerbera, dwugłowego psa - Ortosa, gigantycznego lwa, pokraczną Chimerę oraz owładniętego manią zagadeg Sfinksa. Wszyscy Bogowie, gdy zobaczyli Tyfona atakującego Olimp, wyzbyli się godności i odwagi, zmienili się w dzikie zwierzęta i uciekli do Afryki. Jedynie Zeus ruszył na spotkanie Tyfonowi miotając swe błyskawice. Na jeden moment tylko Tyfon zmrużył ślepia, a już został przeszyty piorunami i strącony na ziemię. Zanim wstał, Zeus przygniótł go wielką górą - wulkanem. Od tamtej pory Tyfon śpi pod Etną, a Gaja z pewnością planuje zemstę, lecz po dziś dzień jej nie zrealizowała...


POWRÓT

BIBLIOGRAFIA :

Wanda Markowska "Mity Greków i Rzymian"
Stanisław Srokowski "Mity Greckie"