Jak wiadomo armia rzymska była bardzo zdyscyplinowana i dobrze wyszkolona.
Mimo, że wyposażenie żołnierza
było raczej skromne, odnoszono wielkie zwycięstwa
dzięki odpowiedniej taktyce. Dobrzy żołnierze mogli przebyć dziennie ok.
32 km z rynsztunkiem ważącym nawet 40 kg. Legiony liczyły o
k. 4-5 tys. żołnierzy.
Najpierw ubierano czerwono-purpurową tunikę, wykonaną z lekkiego materiału
zapewniającego swobodny przepływ powietrza. Na ten strój wkładano pancerz,
ważący ok. 17 kg. Był on wykonany z połączonych płytek metalowych, spiętych
rzemykami. Chronił klatkę piersiową, brzuch i ramiona. Nie oznacza to
oczywiście, że był niezniszczalny. Dobrym mieczem można było zbroję
przebić bez większych problemów. Na biodra zakładano pas skórzany
z kawałkami grubej skóry chroniącej krocze. Do pasa przyczepiano
sztylet lub krótki, 42 cm miecz obusieczny. Na głowę zakładano
ciężki hełm, który dobrze chronił głowę, twarz i policzki przed
uderzeniami miecza, ale już nie solidnej słowiańskiej maczugi.
Żołnierz był też wyposażony w dużą, czworokątną tarczę,
używaną w popularnym szyku żółwim, stanowiącym ochronę przed strzałami.
Miecz, używany oczywiście tylko na krótkim dystansie zastępowała
włócznia, którą rzucano nawet powyżej 120 m. Na przedramię często
zakładano specjalne bransolety. Nogi nie były chronione pancerzem.
Poruszano się w sandałach, czasami podkutych metalem [ prototyp glanów :) ].
Sztylety oficerskie nierzadko miały bogato zdobione rękojeści i jelce.
Podobnie zresztą jak zbroje były zdobione motywami roślinnymi.
Strój żołnierski zapewniał niezłą swobodę ruchów, która w czasach
średniowiecza obowiązywała dla łuczników i kuszników.
Zaczęto o tym poważniej myśleć w renesansie i tak zostało aż po dziś dzień.
Matt