Wbrew pozorom, Troi (zwanej dawniej "Ilion"; warto również wiedzieć,
że tytuł "Illiada" pochodzi od dawnej nazwy Troi) nie oblegano tylko
raz. Dziś postaram się przedstawić wam drugie jej oblężenie. Nie podam jednak
przyczyn oraz tego, jak Trojanie zdołali ponownie odbudować miasto, ponieważ tego w książce
po prostu nie było.
Dowódcą wojsk oblegających Troję (byli to Grecy, gdyby ktoś pytał) był
Charidemos. Czynił to przez dłuższy czas. Przez nieustanne czekanie morale
armii coraz bardziej słabły, głód i pragnienie zaczynały dokuczać żołnierzom.
Grecy nie mając lepszego pomysłu, próbowali wziąć Troję głodem. Dla
niewtajemniczonych: oblegano miasto dopóty, dopóki nie zaczęło oblegającym
brakować żywności. Niestety, Trojanie nie wyglądali na zagłodzonych. Dodatkową
przeszkodę stanowiły bardzo grube (ok. 3m) i mocne mury obronne.
Charidemos nie potrafił znaleźć sposobu na Troję. Wielu ludzi podsuwało mu
pomysł z koniem trojańskim, lecz mieszkańcy miasta dobrze znali ten pomysł i
gdyby zobaczyli konia, po prostu podpaliliby go. Trzeba więc było znaleźć jakiś
nowy sposób. Jednym z pomysłów wodza było wykorzystanie wielu jeńców, lecz mogło
to nie przynieść oczekiwanych zamiarów.
Musiał więc dalej myśleć, jak zmusić Trojan do ostatecznej kapitulacji.
Podczas gdy Charidemos odbywał naradę ze swoimi najlepszymi strategami,
przyszedł strażnik, który ciągnął na łańcuchu jakiegoś jeńca. Poprosił
o pozwolenie na egzekucję, jednak wódz nie zgodził się. Postanowił wykorzystać
Trojanina. Od niego dowiedział się wielu ciekawych rzeczy, między innymi tego,
że wielu jego rodaków jest głodnych, bo król nawet przed oblężeniem wydawał im
bardzo małe racje żywnościowe. Dawało to przewagę Grekom, gdyż Trojanie mogli być
na tyle zdesperowani, że wielu z nich przeszłoby na stronę oblegających.
Wódz zaproponował więc pojmanemu lepiej płatną pracę z większym wyżywieniem. Damon (bo tak
miał na imię ów Trojanin) po namyśle zgodził się.
Charidemos wiedział, że Damon ich nie zdradzi. Prędzej czy później zdobyliby
Troję, a im dłużej by czekali, tym okrutniej potraktowaliby Damona. Tak więc
Trojanin wolał zdradzić swoich i pozostać przy życiu, niż
pomagać ziomkom i umrzeć w straszliwych mękach.
Damon wraz z Grekami był gotowy. Razem z Charidemosem ruszyli
więc w stronę miasta. Gdy zapytano ich o hasło, Charidemos poczuł, że plan może
nie wypalić. Na szczęście Damon znał hasło i wpuszczono ich za mury.
Była to dopiero połowa sukcesu. Zabili strażników na warcie i czekali. Nagle
zjawiła sie kilkudziesięcio osobowa załoga. Charidemos zdziwił się, gdyż nie spodziewał
się swoich żołnierzy tak wcześnie! Jednakże okazało się, że byli to trojańscy żołnierze. Grecy nie
mogli nic zrobić. Gdyby nie wpuścili Trojan, armia trojańska podniosłaby alarm, a ludzie wewnątrz miasta
zabiliby Greków. Jedynym wyjściem było zajęcie upatrzonych pozycji i po wejściu Trojan dokonanie rzezi.
Zajęto miejsca przy bramie. Gdy wpuszczano żołnierzy, Grecy zaatakowali. Wybito
Trojan do nogi. Później nadeszła długo oczekiwana grecka armia i ostatecznie
rozprawiła się z Trojanami.
Muad'Dib