"Asyryjski potop"
Ten tekst miał się ukazać w drugim numerze, jednak przez pomyłkę drugi AZ nie został
w Action Magu opublikowany. Umieszczam go teraz i przypominam, że jest to pierwsza część
cyklu. Art. "Sumerskie podania" z tego numeru jest trzecią i ostatnią jego częścią.
Anglik George Smith był asystentem działu egipsko-syryjskiego
w Muzeum Brytyjskim. Jednym z zadań, jakie otrzymał, było poukładanie w
odpowiednie całości setki porozbijanych tabliczek klinowych zalegających
w skrzyniach w piwnicach. Wykopano je na Bliskim Wschodzie na wzgórzu
Kujundżyk; kopano zwykłymi łopatami i obojętnie wrzucano je do skrzyń,
dlatego też ich stan nikogo nie dziwił. Smith przystąpił do żmudnej pracy,
ale dopełnił dzieła! Wszystkie tabliczki z pismem klinowym stanowiły pewną
całość. Mimo braku wielu elementów, ogólnie wiele można było z nich odczytać.
Przetłumaczony tekst wprawił Anglika w osłupienie. Napisy okazały się być
wspaniałą powieścią epicką z czasów Sumerów! Opowiada ona o przygodach
niejakiego Gilgamesza. Jednak opinią publiczną wstrząsnął pewien rozdział.
W nim to niejaki Ut-Napisztim opowiada Gilgameszowi w jaki sposób uzyskał
nieśmiertelność: Pewnej nocy Ut-Napisztimowi ukazał się bóg Ea i ostrzegł,
że zamierza ukarać ludzkość potopem za popełnione grzechy. Polecił mu zbudować
arkę i przenieść się tam wraz z rodziną, dobytkiem i zwierzętami. Po wykonaniu
polecenia nadeszła wielka, ciemna chmura. Deszcz, który z niej spadł
spowodował, że wszystko znalazło się pod wodą. Siódmego dnia dryfowania arka
przybiła do wierzchołku góry Nasir.
W opowiadaniu o potopie były poważne luki, jednak Smith zdołał, jak się
przekonalismy, złożyć ten tekst. Natychmiast posypały się spekulacje, że
biblijny Noe i jego arka jest tylko klechdą ludową zapożyczoną przez
Hebrajczyków od Sumerów. Zapaleni chrześcijanie (w owym czasie takich nie
brakowało), dla których Stary Testament był jedynym nieomylnym źródłem
wszelkiej wiedzy, natychmiast "rzucili się" w obronie swojej religii.
Twierdzili oni, że wszystkie podobieństwa powieści Sumerów do Biblii
to czysty zbieg okoliczności. Mieli słuszne prawo tak przypuszczać, gdyż -
jak już wspominałem - brakowało wielu elementów tego opowiadania. Nieznane
było przede wszystkim zakończenie, oraz parę innych ważnych szczegółów.
Szukanie brakujących tabliczek było wyzwaniem wręcz śmiesznym - przewalanie
ton piasku w poszukiwaniu glinianych elementów to jak szukanie przysłowiowej
igły w stogu siana. Mimo wszystko Smith podjął się ich odnalezienia!
I jak by tego było mało, w czasie mniejszym niż cztery miesiące odkopał
kilkaset brakujących części! Po złożeniu odłamków powstał cały obraz
"asyryjskiego" potopu. Oto on:
Załadowałem cały dobytek, cały plon swego życia, umieściłem na statku rodzinę
i krewniaków, kazałem wsiadać zwierzętom, bydłu z pastwisk i rzemieślnikom.
Gdy zajaśniał młody brzask, zza dalekich niebios napłynęły czarne chmury i
wszystko co było jasne, zniknęło w ciemności. [...] Bogowie z trwogi przed
potopem umknęli, wspinając się do nieba boga Anu. Sześć dni i sześć nocy
szalały po kraju wichry i fale potopu, huragan zniewolił ziemię.
A gdy zaświtał siódmy dzień, zamilkły huragany. Potop, co srożył się niczym
armia wojowników, zelżał. Morze uśmierzyło się, ucichły złe wiatry, potop stanął
u kresu. Spojrzałem na morze i widzę, że jest spokojne. [...] Arka osiadła
na górze Nasir. Skoro nastał siódmy dzień, zwolniłem gołębia, puściłem go w
świat, a on poszybował w dal i powrócił. Zwolniłem jaskółkę, a ona śmignęła w
dal i powróciła. Wróciła dlatego, że nie miała gdzie spocząć. Zwolniłem kruka,
puściłem go świat, a kruk frunał w dal, spostrzegł, że wody opadły.
Począł się karmić, pluskać w wodzie, krakać i już nie wróclił.
Jak tu nie mówić, że oba teksty (biblijny i asyrysjski) nie są prawie że
identyczne. Wskazuje na to wiele szczegółów : wypuszczenie ptaka,
osadzenie arki na górze, czas trwania potopu czy chociaż sama istota
ukarania świata za popełnione grzechy i wynagrodzenie bogobojnego
Ut-Napisztim'a.
George Smith, człowiek, który najbardziej przyczynił się do tego
kontrowersyjnego odkrycia, zmarł tragicznie podczas wyprawy na Bliski
Wchód, gdzie padł ofiarą epidemii cholery, 19 sierpnia 1876 roku w
wieku 36 lat. Jak napisał w notatkach, wszystko co zrobił, robił dla nauki.
Marek
|