Kurtyna powoli się podnosi...
Główny bohater - media - wychodzi na scenę polityczną...


Od dawna nosiłam się z zamiarem napisania artykułu o nowej genialnej propozycji nowelizacji ustawy o mediach. To będzie baaardzo krótki tekst ;), bo moja opinia też jest konkretna i krótka.

Docelowo ustawa ma chronić małe lokalne gazety/rozgłośnie/stacje TV przed monopolem dużych koncernów medialnych. Nooo, niby wszystko w jak najlepszym porządku, ale jakoś dziwnie irytuje mnie, że tak potraktowano dziennikarzy... dziennikarzy... "czwartą władzę". Media są niesamowicie opiniotwórcze. Nowa sytuacja umożliwi politykom wpływanie na opinię publiczną. Ponadto utrudnia działalność uczciwym przedsiębiorcom, a reszta i tak niczym Berlusconi znajdzie jakiś sposób na obejście zakazów.
Ustawa zaciekle broni telewizji publicznej i nawet nie ma w tym nic złego - w końcu "programy misyjne" są niezbędne - ale ja się grzecznie pytam: "jakie programy?", "jakie misyjne???". Te w godzinach najniższej oglądalności? A może te, które nie są już emitowane? Telewizje komercyjne mają za to szczegółowe limity - tyle a tyle produkcji polskich, tyle europejskich, tyle pozostałych. Może znów spytam się bardzo grzecznie - to co, kino amerykańskie jest gorsze od polskiego czy europejskiego? Promujmy naszą kulturę, ale nie na siłę! Świetne filmy i tak się obronią!
Przejdę może do następnego cudownego pomysłu. Wszystkie programy dla dzieci mają byc dubbingowane! Świetnie, może ja jestem dziwna, ale poza kreskówkami dubbingu nie cierpię - podłożone głosy często brzmią sztucznie i kompletnie nie pasują do postaci. Noo, chyba, że pod "programami dla dzieci" rozumiemy tylko kreskówki "made in Japan" i pokemony? (nie żebym była przeciwniczką mangi, która często zresztą jest kierowana do ludzi dorosłych).
I dotarliśmy wreszcie do ostatniego akapitu. Kto przebił się dotąd? Serdeczne gratulacje ;). Nie bój się, powoli już kończę ;). Mam ogromną nadzieję, że burza, jaką rozpętała sie w polskich mediach wpłynie na decyzję "naszych kochanych polityków" i każdy przekona się o sile dziennnikarzy! ;)

Joanna