Naczytałam się wiele o tolerancji. To bardzo dobrze, że wśród młodzieży zdarzają się jednostki, które widzą w Murzynach, Rumunach, itp. ludzi. Uważam, że tak powinno być. W końcu co za różnica, czy człowiek ma czarną skórę, czy czerwoną, czy białą? Liczy się wnętrze, osobowość. Tak... Tolerancja. Wiele artów poświęcacie tolerancji. Ale to jest wasza tolerancja. Nie do końca idealna.
Tak wiele piszecie na temat ludzi innych narodowości, innego wyznania... Być może się nie znam. Być może tolerancja ogranicza się tylko do nich. To smutne. W sumie jestem normalnym człowiekiem. Normalnym psychicznie. Ale nie fizycznie. Jestem gruba. Moi rówieśnicy z klasy, dzieciaki z młodszych klas i starsi, z liceum, widzą tylko tę jedną cechę. Mam kilka koleżanek. One doceniają to, co mam w głowie. Wiedzą, że mogą mi zaufać, wiedzą, że nie zostawię ich w potrzebie. Ale reszta? Dla reszty jestem "dynią", "beczką" lub po prostu "grubą". Nie dają mi szans.
Wszędzie, gdzie jestem czuję się źle. Wszędzie znajdzie się ktoś, kto musi mnie skomentować. Przedtem byłam zaszczuta, bojaźliwa. Teraz mam wszystko w d... . Nauczyłam się akceptować siebie. Umiem przyłożyć, jeśli zajdzie potrzeba. Podobno przemoc nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Ale czasami nic innego nie przemawia do rozumu. Mam też cięty język. Jak Kuba Bogu...
Żyję na tym nędznym świecie ponad piętnaście lat. Moja siostrzyczka zawsze miała wokół siebie grono wielbicieli. Pierwszego chłopaka miała już w pierwszych klasach podstawówki. A ja? Nie trudno się domyślić, prawda? Co mi po ładnej buzi, gdy nie mogę pochwalić się zgrabnymi nóżkami i śliczną pupcią? Większość chłopaków nie chce nawet ze mną rozmawiać. O czymkolwiek. W ich oczach jestem śmieciem. Zbędnym dodatkiem. Miałam chłopaka, poznaliśmy się przez anons w CD-A. Po jakimś czasie znajomości przyjechał do mnie. Był w porządku, choć w jego oczach widziałam rozczarowanie. Chciałam sprawić, żeby był szczęśliwy. Ale co mogłam mu zaoferować? Dusza to za mało. A mojego ciała nie może pokochać nikt. Zerwaliśmy ze sobą po miesiącu od naszego spotkania. Nie mogłam znieść myśli, że on jest ze mną nieszczęśliwy, nieusatysfakcjonowany.
Smutne jest to, że nikt nie przejmuje się ludźmi takimi jak ja. Nie wiem, może tylko ja tak odczuwam, może jestem sama na tym świecie? W końcu mało kiedy słychać głosy sprzeciwu "zgrabnych inaczej". Mam przyjaciółkę, też należy do grubszych. Ale jej to chyba nie przeszkadza. Ona poświęca się nauce i rodzinie. Też taka byłam. Jednak ludzie doprowadzili mnie na krawędź. Teraz uczę się tragicznie, moja średnia to około 2,5. Często sięgam po używki. Papierosy, alkohol. Czasami biorę psychotropy. W połączeniu z procentami dają niezłe fazy. Nie ruszę narkotyków, tego się boję. Ale nie boję się ciąć. "Sometimes I cut myself to see how much it bleeds...". Życie dawno straciło dla mnie sens. Sensem są Nirvana, Metallica, Papa Roach, papierosy, coś mocniejszego do łyknięcia. Tak mija dzień za dniem, tydzień za tygodniem. Życie za życiem. Z nadzieją oczekuję końca...
Bloody - Przeklęta.