...niech zyje sport!
Uwazam, ze znaczenia slowa "sport" powinno zostac zrewidowane. Sport jako taki
juz nie istnieje (no moze poza piaskownica, gdzie paru szkrabow wspolzawodniczy
o to, kto wieksza babke usypie. Wszedzie indziej to juz normalna praca.
Akuratnie taka sama jak lanie surowki czy szycie sukienek. Idea szlachetnego
wspozawodnictwa... tez mi cos. Cpanie, sterydy, alkohol... ten kogos pobije,
tamten zgwalci... afery najrozniejszego autoramentu wybuchaja nonstop (a ile sie
tuszuje?) a kuzden jeden nawet palcem w bucie nie kiwnie jesli nie zobaczy
odpowiedniej ilosci zer na koncie... Pare lat temu przeprowadzali wsrod
uczestnikow olimpiady anonimowy test: Czy jeslibysmy ci zaproponowali steryd,
calkowicie niewykrywalny, dzieki ktoremu na 100% zdobylbys 1 miejsce ale jego
skutkiem ubocznym byloby to, ze w ciagu paru lat bys umarl, to wzialbys go? 75%
powiedzialo TAK... koszmar... Dla 75% czolowych "sportowcow" (podkreslam, ze
chodzi tu o tzw "top" czyli elite elit) nie ma znaczenia ani sposob w jaki
wygraja ani nawet wlasne zycie... liczy sie tylko to miejsce na pudle...
Niewazne, ze tak na prawde wcale nie sa lepsi, ze to dzieki oszustwu... A
zreszta, co znaczy "lepsi"? To, ze skocza o 1cm dalej? ze beda o setna czesc
sekundy szybsi? ze roznice miedzy pierwszym a drugim czy nastepnymi 5 miejscami
czesto trzeba mierzyc przy pomocy wysoce czulych urzadzen, bo nie da sie
normalnie? A gry zespolowe? Wezmy tak popularna w naszym kraju pilke kopana. Toz
rece opadaja... Na zblizeniach widac, jak lapia sie za koszulki, przytrzymuja,
kopia sie z premedytacja po odnozach (daj Boh nie po narzadach, choc i to sie
zdaza), symuluja faule... slowem, oszukuja jak tylko sie da. A niech tylko
ktorys dostanie upomnienie (kartke) od sedziego... zaraz z morda... bardzo
brutalny "sport" oj bardzo. Wielce ciekawa grupe w tym kontekscie stanowia tzw
"kibice sportowi" tak namietnie opluwani i krytykowani przez wszystkich naokolo,
za "niszczenie ducha sportu", hehe. Nie ma co niszczyc, drodzy panstwo.
"Sportowcy" robia dokladnie to samo na boisku. Kazdy kto nie jest slepy widzi, w
jaki sposob "graja", a ze niektorzy przenosza to potem poza boisko? Nie znaczy
oczywiscie, ze pochwalam co "kibice" robia, natomiast nie uwazam tego za cos
dziwnego. Jestem tez pod wrazeniem hamerykanskich zapasow czyli wrestlingu. Tam
to sie nie bawiono w polsrodki. Doszli widac do wniosku, ze skoro i tak sie
wszedzie oszukuje, to dlaczego nie oszukiwac na maxa? Skoro nie jest problemem
kupowanie meczow, czy miejsc (zawsze znajdzie sie ktos chetny, kto sie "potknie"
za odpowiednia kwote... w najgorszym wypadku zawsze mozna przekupic sedziego...)
Ale zbaczam z tematu. Wrestling jest uwazany za "sport" dokladnie taki sam jak
kazdy inny. I, moim skromnym zdaniem, calkiem slusznie. A ze jest od pierwszej
do ostatniej sekundy "ustawiony"? To juz kwestia ilosciowa, ze tak powiem.
Nie moge wyjsc z podziwu, do jakiego stopnia dzisiejsze spoleczenistwo ma
skrzywiony kregoslup, ze pierwszy lepszy "sportowiec" zarabia 100 albo i 1000
razy wiecej niz lekaz, nauczyciel czy stroz tego naszego, jakze skorumpowanego
niestety, prawa. A potem ludziska sie dziwia, ze jeden z drugim handluje
zwlokami, zeby miec na zycie... (Natomiast na maxa wykrecony pomysl, (wg mnie)
to zeby chodzace wieszaki na ubrania mialy podobne stawki. Smialbym sie z tego
do rozpuku, gdyby to nie bylo potworne. Wieszak moze zarobic za dzien 100 razy
wiecej niz nauczyciel za miesiac harowy... No, ale po co nam nauczyciele?
Propagujmy analfabetyzm (Dla opornych mamy specjalna oferte: wtorny
analfabetyzm, preznie rozwijajacy sie "na dzien dzisiejszy" Mamy tv, po co nam
ksiazki? W tv kazdy moze zas sobie obejzec jak pseudosportowcy hasaja po
pseudotrawie w mysl pseudoidei za calkowcie realna kase.) Tu nie bylbym soba,
gdybym nie polecil swietnej knigi: 451 stopni Farnehaita (a moze 450?) W kazdym
razie znakomita ksiazka. Bardzo na temat.
Pewnie dramatyzuje, ale po prostu jestem w rozpaczy, gdy widze jak szybki mamy
postep w debilowaceniu ogolnym. Siedzimy przed tymi teleoglupiaczami chlonac te
rozmiekczajace mozgi papki serwowane nam na zlotych polmiskach. Gdy widze
niesamowicie agresywne reklamy propagujace taki lub smaki styl zycia (ofkoz w
tym stylu zycia musisz miec milion rzeczy, ktore chetnie ci sprzedadza) Popedowy
konsumpcjonizm ot co!
Sceptykom zas i innym bumelantom intelektualnym chcialbym polecic uwadze tresc
przysiegi propagatorow uczciwego wspolzawodnictwa i wynalazcom dzisiejszej formy
tegoz (ale jak cudownie nam sie udalo wykoslawic idee, o jakze cudownie...)
czyli sportowcow hellenskich. Celowo jej nie przytocze. Zaintereowanych odsylam
do biblioteki. Biblioteki? Przeciez w tv leci nowy odcinek teletubisiow (isi?)
vel pokomonow, wiec co ja durny gadam...
idealizowal grekow - tyghrysek
tyghrysek@yahoo.co.uk