Witam wszystkich i jakby nie było, zachęcam do przeczytania pierwszego mojego
arta (tak, to mój debiut!)... Hehehehehe... I wiedzcie, że będę za to wdzięczna.
Ja tam od razu przejdę do rzeczy:
Ile razy przeglądam Am, to trafiam na co najmniej kilka artów o miłości.
Teoretycznie nic w tym dziwnego, gdyby nie to, że tutaj wszyscy się o tej
miłości wypowiadają mniej więcej bardzo podobnie. Każdy potępia wyznawanie
Miłości na pierwszym, byle jakim spotkaniu, każdy isze, że tzreba być szczerym i
nie wolno nadużywać tego pięknego słowa, jakim jest "Kocham".
Ja też się z tym zgadzam, ale pozwólcie, że podzielę to, co jest zwane Miłością
na kilka kategorii:
1. miłość fizyczna
2. miłość nieszczera
3. miłość na pokaz (dla szpanu, jak kto woli)
4. miłość chwilowa
5. miłość (nie prawdziwa miłość, tylko coś innego, nie wiem dokładnie, jak to
opisać)
I:
6. Miłość!!!!!!!!!!!!!!
Jak się można domyślić, oczywiście to szóste jest najważniejsze. I zarazem
najpiękniejsze. A więc, jeśli chłopak na pierwszej randce idzie z dziewczyną do
łóżka i jej mówi, że ją kocha, to on jej wcale nie Kocha, tylko kocha (i to
fizycznie na dodatek). Dla mnie właśnie bardzo ważne jest takie rozróżnienie na
tę Miłość z wielkiej litery i tę miłość, która wcale nie powinna być tak
nazywana. Oczywiście czasem miłość może się przerodzić w Miłość - nawet często
się tak dzieje, jakby na to nie patrzeć.
Można te moje kryteria nazwać jeszcze inaczej:
1. sex
2. obłuda
3. po prostu szpan
4. zauroczenie
5. miłość (nie wiem, jak to opisać i nie wiem, jak to nazwać)
6. Miłość, czyli wzajemne zaufanie, partnerstwo, tolerancja, ogólnie związek
oparty na zasadach Przyjaźni (tej, przez wielkie "P"), w języku ludu Cheysuli*
jest ona zwana sul'harai, czyli cytuję: "Wszystko, co doskonałe w jedności
mężczyzny i kobiety, jakaś świętość". Miłość dla każdego z nas jest czymś innym,
więc bardzo trudno podać mi jej definicję, czy chośby inną nazwę, zrobiłam więc
to, co było w mojej mocy.
Wiem, że nie każdy może się ze mną zgodzić, ale nikt mi nie zabroni wyrażenia
swojej opinii na ten - naprawdę ważny - temat, który nie powinien być
przemilczony.
Cóż, sama jeszcze nie zaznałam Miłości, więc może nie mam prawa pisać o Niej...
Mam nadzieję, że będzie mi to przez Was wybaczone... ;)Mam też nadzieję, że
będzie mi jednak dane Jej zasmakować (w końcu przede mną jeszcze (chyba) całkiem
sporo życia...).
Nie pozostaje mi nic innego, jak zakończyć ten text (mam nadzieję, że jeszcze
żyjecie... ;))... Ale proszę się nie martwić - mam nadzieję jeszcze kiedyś coś
napisać... Hehehehehehehehehehehe... Tak, będę aż tak okrutna!
A więc pozdrawiam serdecznie zarówno wszystkich elfów, jak i śmiertelników,
którzy dobrnęli aż tutaj i ślę wielką (przyjacielską) buźkę!
Nostaven z Domu Elronda
* Cheysuli - rasa zmiennokształtnych, z której pochodzą prawie wszyscy główni
bohaterowie sagi Fantasy pt.: "Kroniki Cheysuli"
PS: Jeśli ktoś czytał tę sagę, to plosię, niech napisze mi jakiś komentarz!
PPS: Jeśli ktoś jest na tyle odważny (głupi? ;)) żeby chcieć pogadać ze mną na
temat mojego arta, to też proszę o maila.
PPPS: jakby się kto pytał, to mój mail to: nostaven@interia.pl