Postawa komputerowa



     Wczoraj pisałem na polskim test zatytułowany 'Telewizorek', w którym był tekst Ryszarda Kapuścińskiego pt. 'Historia Paula'. Napisane było w nim w głównej mierze właśnie o Paulu, młodzieńcu ze Stanów Zjednoczonych, który przyjechał z rodzicami do znajomych w Warszawie. Jako, że autor tekstu mieszkał drzwi w drzwi z bohaterem tej historii często z nim rozmawiał. "Miły, grzeczny chłopiec, ale tą grzecznością obojętną kogoś, kto pochodzi z innego kraju." Niby wszystko by było w porządku, gdyby nie to, że Paul był wtedy po raz pierwszy w Europie i nie wie za bardzo gdzie to jest, ale nawet się tym nie zainteresuje! Dla tego chłopca najważniejsza jest telewizja. Pierwsza rzecz jaką robi wchodząc do nowego pokoju hotelowego to włączenie telewizora. Najchętniej ogląda CNN, a autor tekstu zauważył, że z wielkiem zainteresowaniem ogląda zarówno cholernie nudne debaty przed wyborami prezydenckimi w USA, jak zapewne oglądałby "Traviatę" z Oslo, talk-show z Londynu, albo coś jeszcze innego. Gorzej - telewizor wyznacza jego tryb życia - kiedy programy się kończą Paul idzie spać... Przez dwa miesiące pobytu w Warszawie nic nie zwiedził, bo po co? Przecież tego miasta nie ma, nie istnieje, ponieważ nie pokazali go w CNN.
Taka jest mniej więcej postawa Paula, którą opisał Ryszard Kapuściński. Co prawda nie udało mi się za bardzo przekazać całego sensu artykułu tego autora, ale myślę że wiecie o co mniej więcej chodzi. I co? Czy kultura amerykańska nadal wydaje Ci się taka wspaniała? Czy warto tak postępować jak Paul? Czy to jest rzeczywiście takie fajne? Zastanów się nad tym troszkę...

Ale nie o to mi w sumie chodziło. W ostatnim akapicie swojego artykułu pan Kapuściński pisze, że zauważył coś podobnego w postawie naszej młodzieży, lecz w stosunku do komputera, który zaczyna zasłaniać nastolatkom cały świat przed oczyma, z czym nie sposób się nie zgodzić. Co raz więcej ludzi zagłębia się w wirtualny świat, zapominając o tym realnym, co świetnie obrazuje wiersz jakiejś poetki (nie zapamiętałem nazwiska) w tym samym teście:
(wierz niepełny i zapewne z błędami)
Liczy się mój komputer.
Mój komputer, mój komputer.
- A co z innymi?
- Co z mamą?
- Co z tatą?
- Co z siostrą?
Niech będą, mogą być.
Mogą być, mogą być.
I co o tym sądzicie? Trochę przesadzone, ale za to jak widoczny przekaz jest w nim zawarty. Byćmoże tak w przyszłości będzie wyglądał świat (wersja bardzo pesymistyczna, ale jako, że jestem optymistą to liczę, że aż tak źle z całą ludzkością nie będzie ^_^). Co gorzej, takie syndrom zauważyłem (trudno, żeby nie) u mojego kolegi z klasy, który nic nie robi, tylko siedzi w domu przed kompem, wychodząc na dwór jedynie po to, żeby zapalić (jak ja nienawidzą papierosów, a szczególnie dymu; dla mnie palenie to duża wada). Kompletna głupota. Na zewnątrz temperatura ponad 20 stopni, a on jak zwykle siedzi przed kompem. To mnie właśnie najbardziej przeraża. Komputeroholizm, bo o nim w sumie jest mowa.

Mimo powyższego tekstu, wciąż optymistycznie nastawiony

MetFan



© Copyright by MetFan
www.metfan.rapnet.pl