"Od Komposta"

 

Ostatnio zauważyłem niemałą reakcję na mój kontowersyjny text pt. "Tolerować ludzi???". Jedyne co teraz chcę zrobić to wyprostować tą sprawę, ponieważ psuje mi "imicz". ;) Mój dzisiejszy art skierowany jest do ludzi, którzy okazali się tacy mili i wysunęli (mniej lub bardziej) konstruktywną krytykę, ale zawszę krytykę. Od razu zaznaczę, że "Tolerować ludzi???" pisane było po napoju alkoholowym, natomiast "Od Komposta" - nie. sami zauważcie różnicę.

Drogi Yogi (Hehehe, fajnie się zrymowało:) i Drogi Licki Tung

Całkowicie rozumiem wasze zirytowanie moim podejściem. Pomimo, że czytaliście mój tekst KILKA razy, nie przeczytaliście uważnie wstępu. Otóż opisywałem ludzi z MOJEGO gimnazjum, nie wspominając nawet słowa o skate'ach, pakerach, dzieciach ulicy oraz ludzi z dobrych domów CAŁEGO ŚWIATA POZA MOIM MIASTEM. Jak dobrze wiecie (a zakładam, że wiecie), tolerancja ma swoje granice wyznaczane wyraźnie przez każdego człowieka. Ktoś może uwielbiać wszystkie 6 miliardów ludzi, ale ktoś może nienawidzieć 3/4 całej populacji ziemskiej z jemu tylko wiadomych powodów. Pisząc "TL" byłem bardzo poniesiony emocjami w wyniku nieprzyjemności, których doświadczyłem niedługo wcześniej. Otóż skejci w moim gimnazjum to apodyktyczne i nieobliczalne typy. To już wiemy. Zrozumcie, że po takich doświadczeniach mam prawo ich nienawidzieć i wyznaczać granice tolerancji na właśnie ich osobach. Ale to nie moja, a ich wina, że nie starają się czegoś nauczyć i maltretują "pierwszaków" dla zaspokojenia własnych napastliwych rządzy, powstałych w wyniku braku chęci i umiejętności utrzymania pozytywnych relacji pomiędzy sobą a innymi ludźmi! Nie zdziwcie się, ale wiekszość moich dobrych kumpli to skejci. Są "równi" i wyznają jak najbardziej pozytywne wartości. Ale rzeczą najważniejszą jest to, iż nie uczęszczają do mojego gimnazjum! Jednym słowem - chcieć to móc, ale nie w mojej szkole (żałosne...).

Teraz krótko o dzieciach ulicy. TFU! Sorry, nie ten text. Ale akurat dobrze, że mi się pomyliło, bo właśnie o tym będziemy teraz mówić. Mówiłem już, że polemizowanie z textem pijanego autora to BIG pomyłka? Nie? No to teraz mówię ;) Kilka dni przed napisaniam ów arta zostałem zastrzymany przez dwóch nieciekawych typów na szkolnym korytarzu. Obaj oczywiście mieli ciemniejszą karnację skóry ;) Poprosili mnie o kasę a po mojej odmowie zostałem pobity, skopany i psychicznie upokorzony (zboczeńcy!). I jakby tego było mało - ta sytuacja powtórzyła się jeszcze kilka razy i to nie przez tych samych idiotów. Nie wiem jak wy byście zareagowali, ale ja straciłem cały szacunek do każdego, kto mieszka u mnie na ulicy Modrzejowskiej, Kościelnej i Dekerta (pzdr ;)). Morał w tym taki, iż utrata szcaunku dla przedstawicieli niższego szczebla społecznego wywołana jest długotrwałym napięciem umysłowym, które z kolei w tym przypadku wywołane jest napastowaniem psychicznym i fizycznym oraz kradzieżą pieniędzy! Oni nie rozumieją, że bogaty człowiek ma wielu przyjaciół a nie pieniędzy. Ja nie mogę w ich obronie powiedzieć "errare humanum est", ponieważ stałe odciski na mojej psychice nie pozwalają mi na tolerowanie tych ludzi. Taka jest granica.

Licki, mówisz ze DA SIĘ spokojnie porozmawiać z człowiekiem, od którego dostaję po mordce? No to się grubo mylisz. Oto rozmowa, która powtarza się coraz częściej: w moim środowisku z zastosowaniem twoich rad:

- Kasa.
- Nie mam.
- Jak to, kurwa, NIE MASZ?
- No, po prostu nie mam. Nie mam żadnej kasy więc nic ci nie dam.
- Zrobimy tak: idziemy w bramę/do kibla (niepotrzebne skreślić), ja cię obszukuję, jak znajdę choć 1 grosz - masz przejebane. Ale jeśli nic nie znajdę - idziesz wolno.
- A nie możemy po prostu porozmawiać? Może da się to jakoś rozwiązać bez kasy i bez krwi?
- Ja Ci tu zaraz, kurwa, pogadam!!!

<W tym momencie siłą zaciąga mnie w bramę/do kibla (niepotrzebne skreślić), nie znajduje żadnej kasy ale ja i tak dostaję kilka razy z kolanka i z baśki w nos.>

I nie próbuj mi udowodnić, drogi polemizatorze ;), że DA SIĘ porozmawiać z takim osobnikiem tam, gdzie mam zdobywać wiedzę a nie kolejne siniaki - bo po prostu się nie da. Tylko współczuć.W najnowszym (25) numerze AM przeczytałem o poniesieniu emocjami w polemikach. Ten ktoś, ma rację - nie złośćmy się (Masz chyba IQ ponad 100? Bo coś mi się nie wydaje.) i inne gorsze hasła. Czy wyzywałem kogokolwiek z polemizujących od jakichkolwiek ludzi czy starałem się go upokorzyć z powodu jego poziomu IQ? I don't think so. Moja sytuacja w dzielnicy miasta jest co najmniej przykra i dlatego oprócz emocji, które nazbierały się przez ten czas, działał na mnie alkohol i wena wywołana jego działaniem.

 

Zakończenie

Jednak po części muszę przyznać wam rację. Otwórzmy się na ludzi, choćby byli z innego szczebla społecznego bądź subkultury. To wcale nie jest takie trudne i w dodatku ciekawe! Ostatnia rada: wyznaczajcie granice tolerancji na określonych typach ludzi - nie jest to może miłe, ale na złe nigdy wam nie wyjdzie.

 

Kompost

 

Prawda o autorze (przeczytajcie!!!):
Tekst tan napisał nastolatek, który mieszka w dosyć znanym mieście na Śląsku. Nie jest skejtem, ale jeździ na desce (dla przyjemności, nie dla udowodnienia przynależności do jakiejś subkultury). Już nie pije :), nie pali i nie ćpa - a co do masturbacji - choćby nie było to prawdą, to i tak nie wypowie się w tej kwestii na łamach AM. Żaden debil (chyba:))), może nawet niegłupi, średnio się uczy (średnia 3,5 czy coś koło tego). Nie słucha Hip-Hopu (bałagany rulez!), myje się codziennie (a jak? :)), traktuje dziewczyny z szacunkiem, choć nie zawsze na niego zasługują, jest przeciwny przemocy i stara się jej nie używać, ale jeśli trzeba, to robi co do niego należy ;) Chodzi w kilku ubraniach z Lumpex'u (c), w tym w jego ulubionej skórzanej kurtce. Ma dużo perspektyw na przyszłość, jego starsi interesują się nim, oprócz czasu, kiedy lecą Fakty albo Wiadomości ;) Jest blady jak trup, sensem jego zycia jest miłość (Ach!) i spełnienie w życiu, jest nawet silny, ale nie żyje na sterydach. Zna podstawy kultury i nie ma kuratora. Według wielu jego przyjaciól da się z nim wytrzymać. Nie ma ludzi w dupie, bo by ich tam nie zmieścił - a tak sensownie - ma w dupie ludzi, którzy na to zasłużyli.