„NIE ZABIJAJ”
7-MAŁY-7
Przeczytałem gdzieś niedawno, może nawet w AM, coś o zabijaniu ludzi itd. Ale
poruszane tam kwestie i ich dość „denna” argumentacja nie przekonywała mnie,
szarego człowieka. Czy mówiąc o zabijaniu powinniśmy ograniczać się tylko i
wyłącznie do istot ludzkich i zwierząt? Od razu zaznaczam, że argumentacja
będzie przybliżona do kościelnego prawa.
Jak już wszyscy pewnie słyszeliśmy w Holandii legalny jest proces eutanazji. Ale
czy oznacza to, że przyczyniając się do czyjejś śmierci nie popełniamy grzechu,
nawet jak o to nas proszą?. Niektórzy myślą - nie zabiję, nie będę miał grzechu.
Ale tak nie jest np.: zapłacisz komuś, lub go nakłonisz do morderstwa to Ty
jesteś temu winny i jesteś karany jako zabójca.
Kiedyś Zygmunt Krasiński napisał coś w tym stylu: „zabijają również ci, co piszą
farbą drukarską, co wywołują rzekę krwi”. Czyli coś, co ma odwzorowanie w
dzisiejszych czasach. Jak to rozumieć? Grzeszą również ci, co namawiają w
jakikolwiek sposób, poprzez różnego typu artykuły, wypowiedzi do buntu, wojny
itd. I tutaj przypomina mi się pewne przysłowie, nie pamiętam go dokładnie, ale
świetnie pasuje do zakończenia tej myśli: „Nie karze się tylko miecza, ale także
rękę”.
Zejdźmy teraz na swere duchową. Nie zabijaj oznacza również nie zabijaj życia
religijnego, noszonego w innym człowieku. Czyli nie powinniśmy wyśmiewać
człowiek i poniżać go za to, że chodzi do kościoła itd.. To samo tyczy się
również przyrody. Prawo nie zabijaj ma jeszcze jedno znaczenie, które prawie
nikt nie dostrzega – grzechem również jest narażanie swojego życia, lub życia
innej osoby. Oczywiście są takie sytuacje, w których trzeba je narażać i nie ma
to żadnych, według kościoła konsekwencji – praca. Istnieje możliwość narażania
swojego życia, jeżeli nasz zawód tego wymaga (ratownik górski) i jest to
rzeczywiście ostatni wariant.
W ten sposób łagodnie przeszliśmy do momentu wyjaśnienia przypadków, w których
nic nie jesteśmy winni za popełnienia morderstwa czy zabójstwa.
Musimy pamiętać, że nie chcące morderstwo nie jest grzechem np.: (tak było
naprawdę) obok miejsca, w którym mieszkam przebiega obwodnica przed którą stoją
światła i przejście dla pieszych. Samochód zatrzymał się na czerwonym świetle i
przepuścił dziewczynę na pasach. Nagle w ten samochód uderzył tir, spychając go
na ową dziewczynę. Dziewczyna zmarła na miejscu, ale mężczyzna w samochodzie
(który zabił kobietę) był niewinny. Wina spadła na kierowcę tira. To każdy chyba
rozumie.
Kwestia samoobrony. Morderstwo podczas samoobrony nie jest grzechem. Należy
jednak uważać na to, aby nie przesadzić np.: idziesz drogą i wyskakuje 9 letni
dzieciak z plastikowym nożem i mówi, że cię zabije. Ty się na niego rzucasz i
zabijasz w samoobronie!!! Coś takiego jest już grzechem.
Ostatnia sprawa to kwestia zabijania zwierząt. Możemy podzielić ją na dwie
kategorie: zwierze cierpi, i nie cierpi. W pierwszym przypadku, jeżeli nie ma
innej możliwości takie zwierze zabija się tylko i wyłącznie w humanitarny sposób
(tutaj księdza zapytałem, czemu tak z ludźmi nie można robić – chyba nie
zrozumiał pytania). W przypadku drugim zwierzę można zabić tylko i wyłącznie dla
mięsa jeżeli istnieje taka potrzeba. Grzechem jest polowanie dla przyjemności.
Trzeba przy tym pamiętać, że jeżeli zabijamy tylko dla mięsa trzeba to również
robić jak „człowiek” np.: chcesz kurę na obiad to nie łamiesz jej wcześniej
nóżek, rączek itd...
Mam nadzieję, że naznaczyło wam to granicę, którą człowiek nie może przekroczyć.
Ps. Pisząc słuchałem
1. I Can't Live Witch You
2. Show Must Go ON
3. All Dead, All Dead
4. Get Down, Make Love
5. It’s Late
6. Scandal
W razie czego pisz na adres: 7-MAŁY-7