Jak już przeczytasz tego arta, a mam taką nadzieję, to zauważ co łączy
poczatek i jego koniec? Widzisz coś oprócz tego samego zdania?
Jak fajnie być indywidualistą...Jak fajnie kroczyć między Wami, i czuć to, co
może czuć tylko i wyłącznie indywidualista. Niektórzy chcą nimi być na siłę, a
większość nigdy nie zazan tego wspaniałego uczucia i to ich gubi, stają się
śmiesznymi robotami, zaprogramowanymi na dany program. W towarzystwie grają
jakąś postać, w domu są całkiem inni, w szkole bądź pracy jeszcze inni. Marne
kreowanie siebie, dopasowywanie się do każdej nowej sytuacji. Chcesz być zawsze
w tym najlepszym świetle. Kiedyś światło wypali Ci oczy, i już nic nie
ujrzysz...Ciemność będzie wokół Ciebie. Chciałeś być zawsze najlepszy, spychałeś
innych do rowu, wymierzałeś im policzki ociekające brutalnością, mówiłeś im, że
są beznadziejni, zostawiałeś na lodzie, jak już nie byli potrzebni. Chciałeś być
najlepszy...Kopałeś słabszych, musiałeś być silny. Piąłeś się po drabinie,
deptałeś ludzkie uczucia...Jak fajnie być indywidualistą....Wiesz co to za
uczucie? Jeśli nie to żałuj, ono jest stokroć lepsze od bycia najlepszym.
Brylujesz w towarzystwie i nic z tego nie masz. Małpisz się przed sobą, ale
olewasz to. Ważne, że pan z przyjęcia pomyślał o Tobie "ale z niego szycha".
Chełpisz się tym...Jak fajnie być indywidualistą, bycie sobą to jest to o czym
podświadomie marzy każdy człowiek. Każdy wie co lubi robić i każdy chciałby to
robić, ale nie powzwala mu na to choćby bariera społeczna...Przeciez to nie
pasuje tańczyć na dworcu kolejowym, mimo, że mamy na to ochotę. Przecież to nie
wypda...Jak fajnie być indywidualistą...To lepsze niż satysfakcja z następnej
podeptanej osoby. Robię to co lubię, lubię tych, którzy mnie szanują i
rozumieją...jest jeszcze reszta. Ona jest, i ja ich szanuje. Może nie przez
wielkie S, ale w każdym razie nie poniewieram nimi, dlatego, że słuchają
disco-polo. Co mnie to wszystko, kurwa obchodzi? Że jakiś pierdolony gostek ma
kiczowaty styl? I co mnie, to powiedzcie, wszytsko, kurwa obchodzi? Dlaczego mam
nienawidzić Cię za to, że ubierasz się jak palant? Że słuchasz muzyki, którą
uważam za najgorszy chłam z tego świata? Że masz głupie żarty? Że wyglądasz jak
dzwonnik z Notredame? Przecież nic złego mi nie zrobiłeś! Marni Ci, którzy
nienawidzą ludzi tylko dlatego, że niepasują do ich pozytywnych wyobrażeń.
Rozumiem, jakby ktoś kopnął mojego psa. Wtedy już moja tolerancja idzie spać, a
ja takiemu mogę zrobić bądź powiedzieć pare nieprzyjemnych rzeczy. Niemogę być
zawsze tolerancyjna...Nie w tym świecie...Ale jeśli tylko istniejesz...Ludzka
mentalność jest czasami bardzo płytka. Czasami? Czasami aż za często. Dlaczego
masz nienawidzić swojego kolegi z klasy, tylko dlatego, że słucha innej muzyki
niż Ty? Ty oczywiście już go dawno za to zbluzgałeś, powiedziałeś mu jaki to on
beznadziejny i wogóle, a w tym momencie sam udowodniłeś jaki jesteś
beznadziejny. Ja tam żyję swoim życiem, mam swoje małe problemy i małe
szczęścia, i napewno nie mam czasu ani zamiaru siedzieć i rozważać "jaka ta
Karolina jest głupia". Jej sprawa...a nie moja. Ale to nie znaczy, że jestem
ślepa na czyjeś kłopoty. Jak ktoś potrzebuje pomocy to mu pomogę, jak ktoś chcę
żeby z nim pogadać to z nim pogadam, ale jeśli rozmowa schodzi na tory typu "O!
słyszałaś że facetka od polskiego ma takiego brzydkiego męża, że z nim tylko
najlepiej się w nocy pokazywać?" Od razu mówię to, co zwykłam w takich chwilach
odpowidać. Niewiem, może to jedna z przyczyn tego, że ogólnie czuję się
szczęśliwą osobą. Wiadomo, mam sporo kłopotów, ale to nie sztuka być szczęśliwym
z kupą kasy, za którą można pozornie wszystko kupić ale sztuka mieć problemów od
groma i zachować optymizm w miarę możliwości...To nie jest kurna, żaden
moralizatorski czy huk wie jaki artykuł. Ale pomyśl, do którego opisu pasujesz?
Jesteś indywidualistą czy może "tym" drugim? Pomyśl....jak fajnie być
indywidualistą....
Villemo
supermag@poczta.fm (tak na marginesie dodam, że Vinga to moja "fajna" siostra)