Osoby tragidramatu:

 Juzef- Menel/żul. Wiecznie pijany, mieszkający albo w psiej budzie albo w takiej drewnianej budce z serduszkiem na drzwiach:) Bezrobotny, częściowo bezdomny. IQ: 007:)

 Pan Heniek- Inny żul ale cieszący się dobrą opinią wśród mieszkańców osiedla. IQ:021.

 Ja- Chyba przedstawiać nie trzeba?:) IQ:030, AI: 41:))

 Pan Ziemniak- Główny dowodzący kartofli na polu pani Małgośki.

 

 

i...akcja!:)

Zaczęło się wszystko oczywiście od Juzefa. Musiał zobaczyć jak kupowałem sobie sześciopak piwa. Zapytał się mnie skąd mam na to kasę to powiedziałem: 'kto nie pije ten ma' Taak wiem, że jedno zaprzecza drugiemu, bo przecież kupowałem piwo więc jeśli pije piwo to nie mam kasy na nic innego przez co nie mam na piwo, bo piję. To tak jakby chińczyk powiedział: 'Wszyscy chińczycy kłamią' Czyli jeśli kłamią to on też kłamie, a jeśli kłamie to z tego co mówi wynika, że mówi prawdę. Skoro mówi prawdę to znaczy, że wszyscy chińczycy kłamią...on też. Czyli jeśli kłamie, że kłamią to mówi prawdę. Ale jak mówi prawdę gdy kłamią? Też kłamie czyli mówią prawdę a to znaczy, że kłamie przez co mówi prawdę:) Enyłej (to po angielsku) Juzef pomyślał chwilę i poszedł do swojego domku. Następnego dnia zobaczyłem jak prowadzi na smyczy 12 prosiaków. Na pytanie skąd je wziął odpowiedział: 'kto sprzedaje butelki ten ma'. Okazało się, że Juzef zawsze chciał wypasać świnie. Mówił jak to będą jajka znosić, a on je wymieni na vódkę, a piórami wydekoruje 'mieszkanko', a gdy jakaś kipnie to się jej sierść sprzeda na produkcję butów. Trochę się dziwił, że świnie nie mają rogów ale i tak próbował je wydoić. Dodał, że będą jadły trawę i asfalt. Słowem: Juzef to idiota!:) Na nic tłumaczenia, że nie warto sobie...tyłka zawracać ('Toż to straszny smród!') zawsze miał jaką odpowiedź ('będą musiały się przyzwyczić'). Chociaż bał się, że odlecą mu na zimę do ciepłych krajów dlatego musi im zbudować karmik. Jak już mówiłem-Juzef to dekiel:) W nocy, gdy Juzef leżał zalany a świniaki gniotły się w jego 'domku', Pan Heniek (mieszkający nieopodal) baardzo się wkurzał. Kwiczenie nie pozwalało mu spać (mi nie, ponieważ śpię mocno po winku...po za tym mam szyby w oknach:)). Chciał dzwonić po Wanie ale zdecydował się wezwać policję. Gliniarze przyjechali rano (bo musieli wytrzeźwieć) i zabrali Juzefowi prosiaki. Na nic jego tłumaczenia jakie to ma plany, że ma papiery adopcyjne dlatego nie mogą mu ich zabrać...chociaż i tak by one same od niego uciekły gdyby tylko nie były przywiązane łańcuchami (co do łańcuchów: Wania prawie się przez nie kiedyś utopił bo ukradł więcej niż mógł udźwignąć i chciał dopłynąć wpław do domu:)). A pan Heniek mocno się brechtał z nieszczęścia biednego Juzefa.

Gdy ten się dowiedział, że to Heniek wezwał policję, wpadł w szał. Zrobił się cały zielony jak taki jeden co rzucał dyniami...zapomniałem nazwy. Postanowił się zemścić. Miała to być tak zwana zbrodnia doskonała, a pomóc miało to, że Heniek mieszka w bloku. Narzędzia zbrodni wziął od...ode mnie! Wiecie jak to jest gdy gruby menel budzi was godzinę po zaśnieciu (czytaj: czwarta rano) i domaga się czajnika? A pewnie, że nie wiecie:) Dałem mu stary czajnik. Juzef skombinował ze śmietnika lejek, słoik i gumową rurkę. Teraz potrzebował pomocy od...pana ziemniaka! Najgrubszego kartofla na polu pani Małgośki! [mroczna muzyka w tle]. Do jego zdobycia Juzef potrzebował... sztachety z gwoździem:) Skradał się na pole ziemniaków, ale czuć go było na odległość conajmniej kilometra. Zerwał druty kolczaste (próbował przeskoczyć ale okazało się, że jest za gruby) i wszedł na pole. I wtedy włączył się system alarmowy...[uwaga! To co się działo dalej wiemy dzięki opowieści Juzefa...był pijany jakby co:))] Wojsko ziemniaków wyszło z ziemi. Wśród nich-dowódca Pan Ziemniak. Siedział w swoim kopcu i był gotowy aby nacisnąć 'magiczny guzik'. Ziemniaki rzuciły się na Juzefa. Ten zaczął walić w nie sztachetą! Raz przywalił se w kolano:) Spowodowało to, że przewrócił się. Ziemia zadrżała i pół armii ziemniaków c[BEEP!]j strzelił! Pan Ziemniak widząc to, że przegrywa wcisnął 'magiczny guzik'. I wtedy błsk światła oślepił Juzefa, ziemia zadrżała, buchnął dym, na osiedlu zabrakło prądu. W tym momencie może się komuś zebrać na sentymenty więc minuta ciszy... Wieeelka krowa spadła na Juzefa i narobiła mu brzuchol. Lecz menel nie dał się! Przywalił jej sztachetą prosto w jej tatuaż 'atom cow'. Jak ryknęła!! Jak skoczyła! Jak uciekła! Juzef nabił pana Ziemniaka na gwóźdź na sztachecie i szybko zwiał z pobojowiska. W 'domu' posiekał pana ziemniaka na mniejsze kawałki i wrzucił go do czajnika. Dolał tam wody, cukru, spirytu (a żal mu było) i drożdże (data ważności minęła rok temu). Po czym zmieszał wszystko. Rano wcisnął lejek do czajnika i połączył go za pomocą rurki ze słoikiem, po czym postawił czajnik na ognisku. Gdy słoik się napełnił pobiegł do bloku pana Heńka i położył go w jego piwnicy. Wykonał jeden telefon i Heńka do dziś nie ma na tej ulicy:)

koniec

Morał z historii: Nie podskakuj nigdy żadnemu menelowi! Zostaw go w spokoju bo jak się zemści to dopiero będziecie mieli przesrane!:))

 

 

 

                                                           ARCHWIMILIMIŁOPOTOPOCZERPACZKIWICZANIN

 

PS. 'Wywar' tworzony wyżej wymienioną metodą możecie zakupić na straganie u Saszy i Miszy wraz z baaardzo tanimi płytkami CD...tylko uważajcie czy policja was nie śledzi:)))

PSII. A za miesiąc opowiem wam jak to wyciskałem sobie parchy z pleców:)

PSIII. A jeśli chcecie abym odpowiadał na listy w AM (a są takie głosy:)) to klikajcie tutaj, ale nie moja wina jak Qn’ik dostanie potem szału:)))