Chrześcijanie a wojny - na tekst Ecika

    Tekst jest trochę spóźniony (co najmniej o jedno wydanie AM), ale miałem pewne trudności ze znalezieniem czasu na odpisanie.
    Na początku drobne sprostowanie. W tekście, do którego się odnosisz nie stwierdziłem, że: "największe wojny były przeprowadzone przez katolików" (choć można by się temu bliżej przyjrzeć). Wspomniałem natomiast o różnych ugrupowaniach określanych mianem chrześcijańskich, a brzmiało to tak:
"A co zrobiły miliony katolików i protestantów i prawosławnych i innych "wierzących", gdy Hitler i inni kazali swoim żołnierzom zabijać swoich "braci" - też katolików, też protestantów i też prawosławnych - z tą tylko różnicą, że mówiących w innym języku? Nie odmówili zabijania i krzywdzenia innych chrześcijan!"
    Nieco dalej pojawił się: "fragment artykułu ze starszej wprawdzie publikacji, ale trafnej w spostrzeżeniach. Jest to Waterloo Courier (Iowa) z 5 czerwca 1984 roku s.A10 i brzmi w tłumaczeniu tak: "Chrześcijanie nigdy nie mieli skrupułów co do toczenia wojny z innymi chrześcijanami. Gdyby je mieli, nie doszłoby do większości najkrwawszych wojen w Europie. Nigdy by nie wybuchła pierwsza ani druga wojna światowa, w których chrześcijanie pobili wszelkie rekordy w zabijaniu chrześcijan." (wymowne?)."
    Chodziło mi zatem nie tyle o katolików, ile o ludzi uważających się za chrześcijan - ogólnie.

    Teraz kilka linijek z Twojego tekstu:
"Rozmawiałem na ten temat już dawno z nauczycielem religii i mi powiedział, że jeśli zostaniesz powołany na wojnę w obronie swojego narodu to NIE POPEŁNIASZ GRZECHU!! Z tego wynika, że możesz walczyć, ale w obronie narodu."

    Jestem ciekaw w jaki sposób ów nauczyciel religii uzasadnił swoją odpowiedź. Czy była to jego prywatna opinia, czy raczej podał jakieś chrześcijańskie uzasadnienie - np. konkretne przykłady z Pisma Świętego, może jakąś wypowiedź Jezusa lub któregoś z apostołów?
    Jeżeli ktoś mówi: "NIE POPEŁNIASZ GRZECHU!!", to za tak zdecydowanym twierdzeniem muszą stać solidne argumenty. Ja pytam: Jakie?
    Ponadto wspominając historię - choćby tak nieodległą jak druga wojna światowa - mam kolejne pytanie: Czy chrześcijańskie państwo niemieckie walczyło "w obronie narodu." ? Czy napadało poszczególne kraje - też przecież chrześcijańskie - w obronie narodu? Czy właśnie tym sposobem - Twoim zdaniem - "chrześcijanie myślą o przyszłości" ?
    Natknąłem się niedawno na ciekawy dokument związany z tematem kościoła i wojny. Jest to:

List Prezydenta Stanów Zjednoczonych(USA)Harry'ego Trumana

do papieża Piusa XII w Watykanie napisany po zakończeniu II. wojny światowej

List opublikował paryski miesięcznik "Sennaciulo" nr 647/1959


Szanowny Panie Pacelli
    Jako baptysta i jako głowa jednego z największych i najpotężniejszych narodów świata, gdzie wszyscy nazywają mnie po prostu panem Trumanem, nie mogę stosować zwrotu: Jego Świątobliwość, ponieważ ten tytuł jest zarezerwowany tylko dla Boga. My w Stanach Zjednoczonych uważamy wszystkich ludzi za równych przed Bogiem i zwracamy się do siebie naszym własnym, prawdziwym imieniem. W konsekwencji tego piszę do Pana jako do Pana Pacelliego.
    Jestem przekonany, że ani Pan, ani Pański Kościół nie należą do tych, którzy prawdziwie szukają pokoju i pracują dla niego. Twórcy naszego narodu, poznawszy całą historię i cechy Pańskiego kościoła, tak bardzo lubiącego politykę i wojnę , ustalili jako główną zasadę obowiązującą nasz rząd, by nigdy papież nie miał prawa mieszać się do naszych spraw. Dobrze poznaliśmy doświadczenie historii Europy i jesteśmy pewni, że nasza demokracja nie trwałaby długo, jeśli pozwolilibyśmy - na podobieństwo rządów europejskich - oplątać się waszymi doktrynami i politycznymi intrygami.
    Tomasz Jefferson, jeden z najmądrzejszych ludzi naszego kraju, powiedział jasno: "Historia nie dostarczyła nam ani jednego przykładu państwa pod wpływami kościoła, któremu udałoby się zachować wolność religijną".
    W konsekwencji Pan nie posiada najmniejszych kwalifikacji, aby móc mnie pouczać o sposobie prowadzenia mego narodu drogą pokoju.
    Kilka faktów mogłoby pomóc Panu w odświeżeniu swej pamięci.
Pański poprzednik w Watykanie, papież Pius XI rozpoczął atak faszystowski, zawierając układy z Mussolinim w 1929 r. Cywilizacja chrześcijańska w tym roku została haniebnie zdradzona. Sławny pisarz i historyk naszego kraju, Lewis Mumford - ani komunista, ani antykatolik - napisał w książce "Faith for Living" z 1940 r.: "Perfidia świata chrześcijańskiego jasno urzeczywistniła się w 1929 r. przez konkordat, który powiązał Mussoliniego z papieżem".
    Wówczas tylko nieliczni w Stanach Zjednoczonych znali prawdziwe oblicze faszyzmu tak dobrze jak Pan i papież Pius XI, a wy dwaj pomogliście do jego sukcesu i związaliście z nim wasz kościół. Pan sam - jako młody ksiądz i dyplomata - wykonywał specjalne zadanie - pomocy Niemcom w przygotowaniach do drugiej wojny światowej. Spędził Pan dwanaście lat w Niemczech. W porozumieniu z von Pappenem pomógł Pan Hitlerowi wzmocnić się oraz - jako kardynał Pacelli położył Pan podpis pod konkordatem, który powiązał Watykan i Wielkie Niemcy w 1933 r.
    Nie udowodni mi Pan swojej niewiedzy o tym, że Hitler i naziści przygotowywali spisek przeciwko nam. Nawet katoliccy biografowie piszą, że przez wiele lat był Pan najlepiej poinformowaną osobą w całej Trzeciej Rzeszy. Po podpisaniu konkordatu, tak ważnego dla Hitlera, von Pappen, który w Norymberdze z wielkim trudem uratował swoje życie, powiedział: "Trzecia Rzesza jest pierwszym mocarstwem nie tylko uznającym, lecz w dalszym ciągu wprowadzającym w życie szczytne zasady papiestwa".
    Pańscy kardynałowie i biskupi w Rzymie błogosławili oręż użyty przeciw bezbronnym Abisyńczykom. Pański kardynał Schuster z Mediolanu ogłosił podbój Abisynii, jako świętą wojnę, która pozwoli zatriumfować w tym kraju krzyżowi chrześcijańskiemu. Pan rości sobie prawa, aby nadal nazywać swój kościół - Kościołem Bożym i w konsekwencji żądać, abym ja, szef cywilnego, konstytucyjnego państwa zgodził się uznawać Pana jaki mojego zwierzchnika, a w ten sposób jako zwierzchnika narodu amerykańskiego?



    List Pana Trumana pozostawiam bez komentarza (niech każdy sam wyciąga wnioski).

Biblijną historię Kaina i Abla chyba każdy sobie przypomina. Rzecz ciekawa, że jeden z uczniów Jezusa posłużył się tym przykładem, aby wykazać chrześcijanom ważną kwestię. Napisał: "Dzieci Boga i Dzieci Diabła uwidaczniają się w ten sposób : Nikt, kto nie trwa w prawości, nie pochodzi od Boga - ani ten, kto nie miłuje swego brata. Bo to jest wieść, którą słyszeliście od początku, że powinniśmy jedni drugich miłować; nie jak Kain, który pochodził od niegodziwca i zabił swego brata. A dlaczego go zabił? Ponieważ jego własne uczynki były niegodziwe, natomiast jego brata - prawe" (1 Jana 3:10-12).
    Kiedy pewni ludzie przyszli, aby aresztować Jezusa, Piotr wyciągnął miecz z zamiarem obrony. Zranił wtedy nawet jednego z napastników. Ale nie otrzymał pochwały od Jezusa. Co usłyszał? "Włóż swój miecz z powrotem na jego miejsce, bo wszyscy, którzy chwytają za miecz, od miecza zginą" (Mateusza 26:52).
    Zadajesz również pytanie:
"co jest lepsze? Nie iść walczyć za ojczyznę, ale potem żyć pod niewolą Ruską, Pruską, Austriacką... Czy może jednak iść walczyć za ojczyznę, zabić kilku ludzi ale żyć na WOLNOŚCI"
    Z jakiego punktu widzenia rozpatrujesz tą kwestię? Chrześcijańskiego? Bo jeśli tak, to nie powinno być wątpliwości jak postąpić. Zarówno samo Pismo Święte, jak też historia donosi o prześladowaniach pierwszych chrześcijan. Znosili oni to wszystko, nie podnosząc broni na napastników. Czy postępowali źle? Czy Jezus nauczył ich złego, niepraktycznego zachowania? A może po prostu w grę wchodziło coś ważniejszego niż WOLNOŚĆ... Może cenniejsze niż wolność było dla nich posłuszeństwo Bożym przykazaniom...
    Co by się stało, gdyby wszyscy ludzie na ziemi postąpili tak, jak ci pierwsi chrześcijanie i tak, jak dzisiaj postępują wspomniani Świadkowie Jehowy, którzy według ciebie "nie myślą o przyszłości" ? Czy nie jest prawdą, że ustałyby wtedy wszystkie wojny - jak ziemia długa i szeroka? W takim razie, może to właśnie ci ludzie naprawdę myślą o przyszłości...


Z całym szacunkiem - Pablo