A na Bliskim Wschodzie nadal to samo...Przychodzę do domciu ze szkoły... Jem obiad, czytam gazety... Pierwsza strona - zamach w Jerozolimie... Przeglądam gazetę... Zamach samobójczy w Betlejem, wojska izraelskie na terenach autonomii... Żadnych szans na pokój. Misja pokojowa Powela, próba pojednania z inicjatywy Arabii Saudyjskiej - rzadnych skutków. 17:00 Teleexpress... 100 Palestyńczyków zginęło w obozie dla uchodzców spacyfikowanym przez wojska izraelskie. Palestyński zamachowiec zabił na przystanku autobusowym 5 dzieci. Demonstracje poparcia to dla Izraela, to dla Palestyny... (dla tego drugiego znacznie więcej...) Francja - płonął synagogi. Zamieszki na ulicach. Czy to wszystko długo będzie jeszcze trwało? Oj chyba tak... Konflikt jest już bardzo zaawansowany i nie wierzę w szanse jakiejkolwiek mediacji. A jeszcze niedawno wszyystko było (może nie do końca) OK. Najpierw była kontrowersyjna wizyta Ariela Szarona w muzułmańskiej części Jerozolimi... Od tego znowu to się zaczęło... Potem człowiek ten został premierem... Lud wybrał go, bo potrzebował kogoś o silnej ręce... Wszyscy mieli już wszystkiego dosyć... Izrael jako państwo nie istnieje zbyt długo... Po II wojnie światowej zrodził się i do dziś został. A Izraelczycy zapomnieli już jakimi metodami wywalczyli niepodległość - były to zamachy bombowe, które teraz tak szczerze im dokuczają. Role się odwróciły... Zapomiał wół jak cielęciem był... Jasir Arafat mówi, że w każdej chwili może powstrzymać zamachowców, lecz wszyscy już dokładnie wiedzą, że to nie możliwe. Palestyński przywódca już dawno nie ma wpływu na skrajne islamskie organizacje, a przecież to one są głównym zagrożeniem i to one organizują zamachy. Izraelczycy winią ludzi. Tu nie ludzie są winni, ale przepaść, jaka dzieli oba narody... Rodzisz się Palestyńczykiem. Twój ojciec nie żyje - zginął w walkach. Jesteś wychowywany przez matkę. Codziennie chodzisz do meczetu. Potem wychodzisz na ulice bo w domu ogromna bieda. Twoi rodacy wpajają Ci: "Te izraelskie sku******* trzeba pozabijać!!!". Twoja ulubina rozrywka - rzucanie z dzieciakami kamieniami w izraelskich żołnierzy. Gdy podrastasz trafiasz w "towarzystwo". Dowiadujesz się, że potrzebni są bojwownici. Na początku nic nie robisz sobie z tego, lecz po pewnym czasie masz już tego wszystkiego dość. Izraelczycy zabili 5 ludzi z twojej wioski, w tym twojego przyjaciela. Wstępujesz do Dżichadu. Zaczynasz się szkolić. Zapoznajesz się z bronią. Dowiadujesz się o ideologii. Wiesz już, że trzeba walczyć z niewiernymi, bo tak napisane jest w Koranie (a nic tam takiego nie pisze)... Wiesz, że gdy zginiesz w akcji to pójdziesz od zaraz do Nieba. Po kilku miesiącach szkolenia siadasz przed kamerą z kałaszem i nagrywasz coś. Mówisz o świętej wojnie, o niepodległości etc., a następnego dnia wchodzisz na prywatkę w izraelskiej części Jerozolimi i detonujesz 10 kg. plastiku. A reszta Cię już teraz nie obchodzi. Spełniłeś zadanie... Ja jutro przeczytam o Tobie w gazecie, a przez Twój zamach zginie 40 ludzi w czasie okupacji. I osierocą oni dzieci... Sam wiesz co dalej... Skończy się to, gdy na tej ziemi nic już nie będzie. Tylko stosy łusek i resztki pozostałe z bomb, gruzy, ciała, groby... Twoje i Twoich braci... Niezależnie od pochodzenia będą to groby twoich braci... Tysiące zmarnowanych kartek, które można by było o wiele lepiej zapisać... Czy jeszcze długo ludzie będą mieli ochotę się wzajemnie zabijać? Niestety tak. Jedna akcja w Afganistanie wiosny nie czyni i nadal będą zamachy i odwety... Bądą dopóki wszyscy na tym świcie będą RÓWNI! Tak, właśnie równi. To jest główny powód. Nie chodzi tu o religie, ideologie, lecz o równość. Ludzie nie powinni dzielić się na "lepszych" i "gorszy". Jak taki gościu w Afganistanie dowiaduje się jak to w USA pięknie, ładnie, cycuś glancuś, a on tu od 2 tygodni siedzi bez żarcia to go szlag trafia. Chyba sobie nie wyobrażacie jakie ogormne ilości jedzenia ludzie wyrzucają do kosz, ile jedzenia się marnuje... A na drugim końcu świata być może Twój brat siedzi bez żadnego pokarmu i prosi Boga o tą zgniłą sałatę, którą ty wczoraj wyrzuciłeś do kosza. Międzu Izraelem i Palestyną, między USA i Afganistanem jest ogromna przepaść i aby wojny ustały musimy tą przepaść zasypać (albo wybudować chociaż mały mostek). Ludzie są bardzo zawistnymi jednostkami i gdy twój kolega widzi, że on tak samo mocno, a nawet bardziej się napracował, a obaj dostaliście takie samy oceny (idzie o szkołe), to już się wytranca niechęć (nie powiem nienawiść), bo co: "Czemu Jemu wszytko tak łatwo przychodzi, a mi nie, kim On takim jest?!", a także radość z twojej porażki ("Wow!!! Wreszcie dostał 1!!!")... I to jest główną przyczyną konfliktów, z początku małych, a następnie większych i większych... I temu trzeba się przeciwstawić jak tylko można w swoim najbliższym środowisku... JEBAĆ SYSTEM[Niekoniecznie Windows...]PS: Podczas pisania textu słuchałem: PSS: ŻYWIE BIEŁARUŚ!!! |