A JA SIĘ NIE BOJĘ!
Pasibrzuch
      Jan Winiecki napisał kiedyś mądre słowa o dzisiejszych ekologach: "każde zmyślenie jest dobre, byle wystąpić w szatach obrońcy przyrody, ludzkości i świata". Tak się składa, że w ekologia stała się świetnym interesem. Tłumy naukowców wyciągają od rządów pieniądze na ekologię, wiele partii zbiera spory elektorat głosząc hasła ekologiczne. Wszystko to oczywiście bez umiaru, bez rozsądku i z gigantyczną dozą przesady, żeby tylko przestraszyć ludzi. Ja się przestraszyć nie dam. Nawet Erykowi...
NA WSZELKI WYPADEK?
      "...Nie ma dowodów na to, że to człowiek spowodował efekt cieplarniany? A pokaż mi dowody, że tak nie jest:). Z dwojga złego wolę zakładać, że tak jest i nie zanieczyszczać środowiska:). Proste, nie?..."
      Otóż nie takie proste. Ja sobie śpię spokojnie gdy nagle za oknami widzę tabuny ekologów, którzy krzyczą o nadciągającej katastrofie. Ludzie wpadają w panikę, ogranicza się emisję dwutlenku węgla, walczy z efektem cieplarnianym i jak dotychczas nikt nie przedstawił niezbitych dowodów, że efekt cieplarniany w ogóle ma miejsce!. Przez efekt cieplarniany rozumiem tu podniesienie średnich temperatur na Ziemi wskutek działań człowieka, gdyż temperatury ostatnio rosną (to niezbity fakt naukowy), co nie musi oznaczać, że przez nas! Może to być najzupełniej naturalny proces na Ziemi.
      Generalnie jednak obowiązuje zasada, że ten kto przedstawia jakąś teorię szuka też dla niej dowodów. Dlatego gdy ja poddaję pod wątpliwość teorię efektu cieplarnianego to Eryk nie powinien pisać "pokaż mi dowody, że tak nie jest". Równie dobrze mogę powiedzieć, że bąki Eryka są główną przyczyną politycznej nieudolności premiera Millera po czym stwierdzić "pokaż mi dowody, że tak nie jest". Takie rozumowanie prowadzić musi do absurdów, dlatego nalegam na dowody.
KLIMAT ZMIENIAŁ SIĘ ZAWSZE
      "...Gdy się Antarktyda roztopi, w miejscu gdzie mieszkasz ty, ja, czy Razvan będzie woda. Lubisz pływać? Ja lubię, ale czasami lubię też spędzić troszkę czasu na lądzie:)..."
      Po pierwsze przeceniasz możliwości Antarktydy. Nie ma mowy o "potopie" na taką skalę, bym wraz ze swoim Mazowszem poszedł na dno. To po pierwsze. Po drugie: planeta się zmienia i nic na to nie poradzimy. Rządy niektórych państw Oceanii już dogadują się z Australią, by przyjęła ich mieszkańców gdy wyspy zostaną zalane. Nie jest to oczywiście nic miłego wiedzieć, że za pół wieku Twoja ojczyzna będzie siedliskiem rekinów, ale nie jesteśmy w stanie zapobiec zmianom na Ziemi.
      Kiedyś były epoki lodowcowe i lód skuwał Polskę od Bałtyku po Tatry. Teraz robi się cieplej i wygląda na to, że niewielką część Europy z czasem pochłoną oceaniczne fale. I trudno. Tak samo jak musimy się pogodzić z trzęsieniami ziemi i burzami - tak samo musimy zaakceptować zmiany klimatyczne. Możemy próbować łagodzić ich skutki, ale twierdzę, że nie możemy im zapobiec.
      "...I racja. Tornada, powodzie, ogólnie kataklizmy świadczą, że coś się tam w środku dzieje:). Ale zauważ, że całe te zjawiska wcale nie wpływają dodatnio na liczbę ludności na świecie, a wręcz odwrotnie..."
      Doprawdy? A zdawało mi się, że mamy do czynienia z eksplozją demograficzną (ponoć niedługo ma wyhamować) a liczba ludności jak na razie rośnie w coraz szybszym tempie! Też nie jestem zachwycony, gdy ludzie giną w tornadach i powodziach, ale taką planetę dostaliśmy i innej na razie nie mamy. Trzeba się z tym pogodzić.
      "...Zmiany klimatyczne też wesołe nie są! Ty sobie może myślisz, że się zrobi cieplej albo zimnie. A tak naprawdę te twoje zmiany klimatyczne mogą skończyć się wyginięcie wszystkich organizmów żywych na planecie!..."
      Jest to nieprawdopodobne. Ziemia przyżywała w swojej historii zmiany klimatyczne tak wielkie, że dzisiejszy skok o jeden stopień wygląda przy nich jak reformy Buzka wobec ogromu wszechświata. Nastawały i odchodziły epoki lodowcowe, o Ziemię waliły od czasu do czasu gigantyczne meteoryty, które zbierały ogromne żniwo ale nic nigdy nie zdołało unicestwić życia! To dlatego śpię spokojnie. Po tylu milionach lata, po tylu katastrofach, kilka stopni w tą czy w inną stronę to zwykła kolej rzeczy.
CO TU ROBIĆ?
      "...Przeszkadza Ci jak sobie Razvan troszkę Ziemi pobroni? Mnie nie przeszkadza, sam też jej bronię!..."
      Oczywiście nie mam nic przeciwko. Brońcie sobie ile chcecie. Przy okazji możecie mi przesłać dowody na sensowność całej afery wokół efektu cieplarnianego, którego przyczyną wcale nie jesteśmy.
      "...Kim ty jesteś, że gwarantujesz? Ty uważaj, bo się jeszcze na tych swoich gwarancjach przejedziesz! Wróżką jesteś? Skąd ty to wiesz?..."
      No wiesz, czyta się to i owo :). Czasem też warto pomyśleć :))).
      "...Nawet jeśli wszystkie te kataklizmy nie są spowodowane działalnością człowieka, a rzeczywiście nie ma dowodów, to komu jednak szkodzi przestać emitować do atmosfery... gazy:)? Troszkę ekologii nam nie zaszkodzi, a już prędzej pomoże!..."
      Właśnie w tym sęk, że nie pomoże. Np. podpisanie protokołu z Kioto (ograniczenie emisji "gazów cieplarnianych") oznaczałoby mniej lub bardziej poważny uszczerbek na gospodarce każdego kraju. Wzrost cen energii albo wyhamowanie wzrostu gospodarczego przekłada się bezpośrednio na życie każdego człowieka czyniąc go biedniejszym. Ktoś straci pracę, ktoś mniej zarobi, komuś zabraknie na chleb. To dlatego wolałbym dostać dowody nim wprowadzę ograniczenia w gospodarce.
      "...Nie chciałbyś żyć na Ziemi pełnej roślinności i zwierząt, bez zanieczyszczeń w atmosferze? W raju? Ja bym chciał!..."
      Też bym chciał, ale - muszę Cię rozczarować - nikomu jak dotychczas raju na Ziemi nie udało się zrealizować. Najbardziej zapalczywie walczył o to chyba Pol Pot (m.in. zlikwidował przemysł a ludność przesiedlił z miast do wiejskich komun, żeby żyła w zgodzie z naturą), ale go obalono po tym, jak jego rządy przyniosły śmierć trzeciej części mieszkańców Kambodży.
      "...Jak nas wszystkich te twoje zmiany wykończą to Ziemia i tak będzie martwa..."
      Nie wydaje mi się. Dinozaury też tak pewnie mówiły a potem wymarły co do jednego - życie jednak na Ziemi pozostało! A czy będzie mi szkoda ludzkości? Davila napisał kiedyś: "To, że "cywilizacje są śmiertelne", jest największą pociechą dla tego, kto żyje w dzisiejszych czasach". I niestety miał rację...
      "...My walczymy o warunki do życia na planecie, więc będziemy też się starać przeciwstawić zmianom klimatu itp..."
      Proszę bardzo, przeciwstawiajcie się. Pamiętajcie jednak, że jest to dla mnie równie bezcelowe jak "marsze przeciw przemocy". Żadne protesty, transparenty ani baloniki nie wyeliminują ze świata ani przemocy ani zmian klimatycznych. Jedno i drugie jest częścią tego świata i można co najwyżej próbować walczyć ze skutkami.
BONUSOWE PYTANIE
      Mam jedno pytanie do wszystkich szanownych ekologów. Wierzycie w efekt cieplarniany spowodowany działalnością człowieka. Najbardziej ponoć podgrzewają nam planetę wielkie elektrownie opalane węglem, które kotłują w niebo ogromne ilości CO2. Pytanie moje brzmi: dlaczego protestujecie przeciw planom budowy elektrowni atomowych? Energetyka jądrowa stanowi jedno z najczystszych źródeł energii. Skąd ta niechęć? Czy nie zaprzeczacie sami sobie??
Pasibrzuch