W arcie tym zaprezentuje moje przemyślenia na temat systemu szkolnictwa w Polsce, do myślenia skłoniła mnie głównie moja wizyta w Irlandii i możliwość obcowania z tamtejszym systemem.
W Irlandii w starszych klasach uczniowie wybierają przedmioty, których będą się uczyć w danym semestrze. Oczywiście jest kilka przedmiotów obowiązkowych, ale swoboda wyboru jest pozostawiona. O szkołach technicznych czy zawodowych niestety nie dowiedziałem się zbyt dużo. Według mnie dobrym systemem dla naszego kraju byłoby wybieranie zajęć w dwóch ostatnich klasach gimnazjum, gdy podstawy wiedzy ogólnej już są przekazane, a uczeń wstępnie ma obrany kierunek nauczania. Dalej idziemy do technikum, zawodówki lub liceum. O tym dwóch pierwszych nie mogę się wypowiadać, ale myślę, że już wybierając taką szkołę decydujemy się na konkretne przedmioty. Chyba można zostawić.
Ale liceum to już inna sprawa. Żeby nie wprowadzać dużego zamieszania i utrzymać jakiś poziom intelektualny wybór zajęć wprowadziłbym w trzeciej klasie. Pozwoliłoby to na lepsze przygotowanie do matury i przyszłego kierunku studiów. Można by się pozbyć geografii, gdy chcę się zdawać na medycynę. Dla większości pewnie idealnym byłby wybór zajęć od samiutkiego początku, ale jeśli ktoś idzie do liceum to powinien tam także poszerzyć swą wiedzę ogólną. Nie chcielibyśmy chyba być na poziomie niektórych amerykanów na studiach, którzy nie wiedzą kim był faraon albo co to jest rok świetlny ( polecam Tonight Show with Jay Leno na NBC ). Mogą to być oczywiście odosobnione przypadki, ale nie zmienia to faktu, że uczeń liceum powinien to wiedzieć. Z tego, co zauważyłem w Irlandii wiedza ogólna większości tamtejszych uczniów jest słaba. Osobną sprawą są ich wyobrażenia o Polsce, ale to temat na osobny art.
Potrzebne byłyby także zmiany w sposobie nauczani, które pomagałyby tym wszechobecnym "nieukom", ale o tym już nie będę pisał. Tak w skrócie prezentuje się moja wizja porządnego szkolnictwa w Polsce.
Qbuś
PS. Wszelkie uwagi i komentarze kierować na adres: jnqbus@poczta.onet.pl