Litwa
Litwę bardziej niż inne kraje bałtyckie dotknął kryzys rosyjski 1998 roku. Produkt krajowy brutto (PKB) państwa w 1999 roku istotnie się obniżył. Stało się tak z powodu innej niż w pozostałych państwach bałtyckich struktury handlu zagranicznego. Stosunkowo duży udział w litewskim eksporcie miały towary przetworzone, sprzedawane do krajów WNP, podczas gdy pozostałe państwa bałtyckie specjalizowały się raczej w reeksporcie rosyjskich surowców na zachód. W wyniku dewaluacji rosyjskiego rubla litewski eksport na wschód praktycznie się załamał.
Litewskie przedsiębiorstwa okazały się niedostatecznie przygotowane do nagłej zmiany rynków. Najbardziej dotknęło to małe, półlegalne wytwórnie, które produkowały wyłącznie na rynek rosyjski. Całkowicie stanął reeksport używanych samochodów z zachodu do Rosji. Do kryzysu utrzymywało się z tego ponad 200 tys. osób. Gwałtownie zaczęło narastać zadłużenie przedsiębiorstw, co nieuchronnie spowodowało zmniejszenie się wpływów budżetowych oraz szybkie ochłodzenie koniunktury. Tymczasem nie podjęto praktycznie żadnych kroków ku zahamowaniu szybko rozwijającego się kryzysu. Rezultaty roku ubiegłego oznaczają faktycznie, że Litwa straciła dwa lata rozwoju.
Sukces w zbijaniu inflacji
Bez wątpienia największe osiągnięcia notuje Litwa w walce z inflacją. Wzrost cen, który w 1996 r. wynosił 13,1 proc., w 1998 spadł do 2,4 proc., a w ubiegłym do 0,3 proc.
Podstawowym czynnikiem hamującym inflację okazała się bardzo istotna decyzja parlamentu Republiki Litewskiej o sztywnym przywiązaniu lita do dolara USA, która weszła w życie 1 kwietnia 1994 roku. Inflacja została zduszona, ale - na co wskazuje wielu ekonomistów - przyjęty system wolno, ale skutecznie pozbawiał i pozbawia litewskie towary konkurencyjności na rynkach zagranicznych. Szczególnie widać to dzisiaj, kiedy najważniejsi partnerzy zachodni rozliczają się z Litwą w euro, a wraz ze wzmacnianiem się dolara litewskie towary stają się dla nich coraz droższe.
Podstawowe niebezpieczeństwo takiego systemu tkwi jednak w tym, że nie wiadomo, jak z niego wyjść bez paniki na rynku finansowym.
Bezrobocie i prywatyzacja
Niepokojące są tendencje na rynku pracy. Bezrobocie, wynoszące w 1996 r. 6,2 proc., w 1999 r. wzrosło do 10 proc., a w I półroczu 2000 roku zwiększało się nadal, osiągając poziom 11,1 proc. Na Łotwie stopa bezrobocia wynosiła w tym czasie 8,4 proc., a w Estonii 5 proc.
Najbardziej tragiczna sytuacja jest w małych miasteczkach, gdzie poza rolnictwem częstokroć nie ma żadnych miejsc pracy. Bardzo duży odsetek wśród bezrobotnych zajmuje młodzież, w dodatku odsetek ten ciągle rośnie. Przeprowadzana przez rządy konserwatystów wielka prywatyzacja wywołała zdecydowany sprzeciw społeczeństwa. Obłędny cel skompensowania utraconych w czasie okresu hiperinflacji depozytów rublowych zaowocował pospieszną sprzedażą telekomunikacji, jedynego naprawdę wartościowego przedsiębiorstwa litewskiego. Nie dość że sprzedano ją - według opinii publicznej - zbyt tanio, to jeszcze zarobione pieniądze zostały roztrwonione, wszyscy natomiast odczuli gwałtowną zwyżkę taryf. Obecnie, w przekonaniu absolutnej większości litewskiej opinii publicznej, prywatyzacja jest czymś najgorszym, co może spotkać naród. Restrukturyzacji wymagają: sektor energetyki, gazowy, nie mówiąc o ubezpieczeniach społecznych. Nic nie zrobiono w kierunku uruchomienia prywatnych funduszy emerytalnych. Mimo przyjęcia stosownej ustawy przez sejm dotychczas na Litwie nie powstał ani jeden taki fundusz. Najsłabszym punktem gospodarki litewskiej jest rolnictwo. Narzucony siłą system kołchozowy miał przynajmniej jedną zaletę: to były duże gospodarstwa. Ekonomiczną istotą przeprowadzanej obecnie reformy rolnej jest rozdrobnienie dużych gospodarstw na mrowie drobnych, przez co stają się one praktycznie nierentowne. Coraz więcej ludzi na Litwie nie kwapi się z odzyskaniem ziemi, obecnie każda praktycznie działalność w gospodarce rolnej jest nieopłacalna. Problem ten jest dla Litwy bardzo istotny, ponieważ z gospodarki rolnej utrzymuje się w tym kraju ok. 30 proc. ludności.
Największy problem: deficyt
Z makroekonomicznego punktu widzenia, największym problemem państwa litewskiego jest ujemne saldo bieżących obrotów płatniczych. W kołach finansowych uważa się, że jeśli deficyt w stosunku do PKB jest wyższy niż 8 proc., to kraj stoi w obliczu zagrożenia kryzysem walutowym, czyli gwałtownej dewaluacji własnej waluty. Tymczasem deficyt, wynoszący w 1996 r. 9,2 proc. PKB, w roku ubiegłym zwiększył się do 11,2 proc.
Wskaźnik ten wygląda tragicznie, a kryzysu walutowego na Litwie jak nie było, tak nie ma. Nie oznacza to jednak, że prawa ekonomii tu nie działają. Po prostu ciągle udaje się pożyczyć następne pieniądze, aby oddać istniejące długi. Jest to jednak coraz głośniej tykająca bomba - mówią ekonomiści.
Podstawowym motorem napędzającym ujemne saldo jest deficyt handlu zagranicznego. Zagranica oferuje Litwie towary oraz pożycza pieniądze, aby te towary kupowała. Droga wyjścia z tej sytuacji jest znana - m.in. trzeba zbilansować budżet państwa, zahamować konsumpcję na kredyt, zwiększyć prywatne oszczędzanie, utworzyć fundusze emerytalne oraz inwestycyjne, wzmocnić sektor bankowy na wypadek ucieczki inwestorów zagranicznych, ograniczyć pożyczanie przez rząd za granicą, zapomnieć o kompensowaniu oszczędności rublowych, ograniczyć wzrost płac i zadłużanie się banków za granicą. Lista ta jednak to wciąż pobożne życzenia.
Trochę optymizmu
Start Litwy, Łotwy i Estonii był podobny, teraz jednak warunki życiowe ludności zaczynają się w tych krajach różnić. Najtaniej jest w Estonii, najdrożej na Łotwie. Litwa plasuje się pośrodku, z tym że najwyższe przeciętne miesięczne pensje są w Estonii (284 USD), mniejsze na Litwie (264 USD), a najniższe na Łotwie (241 USD). Szybko narastające rozwarstwienie społeczne jest największym problemem Litwy. Z drugiej zaś strony, nikły rynek wewnętrzny oraz polityka podatkowa powodują, że w porównaniu z Polską ceny artykułów spożywczych w tym kraju są wyższe, w niektórych przypadkach prawie dwukrotnie. Istnieje prywatny import podstawowych artykułów spożywczych z Polski, paraliżujący praktycznie oficjalny handel w pasie przygranicznym.
Mimo wszystko jednak sytuacja gospodarcza Litwy nie jest aż tak tragiczna. Kryzys rosyjski surowo przeegzaminował młodą republikę ze zdolności przetrwania w nieprzychylnych warunkach. Okazało się, że państwo nie zbankrutowało. Gwałtowne zamknięcie się rynku rosyjskiego, które teraz przeżywa Litwa, było chyba największym zagrożeniem, nie mówiąc o agresji militarnej. Teraz w istocie nie ma już większych zagrożeń, które stałyby na litewskiej drodze do rozwoju.
Artur Sosnowski i
Maciek Grzelec
2c