Kulisy wywiadówek
Witam ponownie państwa.
Tym razem chciałbym się podzielić historiami dosyć niecodziennymi.
Na pewno każdy z Was, w szczególności uczniowie wie, co to jest wywiadówka.
Dla większości kojarzy się nieprzyjemnie, ale dla kujonów to nic okropnego.
Temat wywiadówek poruszyłem w swym arcie ponieważ dla niektórych ludzi
wywiadówki okazują się być czymś ważnym, do czego potrafią przygotowywać się
cały dzień. Mam tu na myśli rodziców kiepskich uczniów, a także ich
podopiecznych. Poniżej chciałbym przedstawić parę historii związanych z
moimi qumplami.
Pierwszy z nich tak był wystraszony powrotem swojej matki z wywiadówki, iż
postanowił na kilka godzin opuścić swój dom. Jeszcze w szkole uzgodnił, że w
o 18.00 (godzina rozpoczęcia wywiadówki) wpadnie do mnie i przeczeka 2 -3
godziny. Chciał bowiem uniknąć zdenerwowania swojej matki po powrocie z
wywiadówki. Minęły owe godziny - qumpel po spędzeniu czasu na Czaterii,
postanowił powrócić do domu. Wsiadł do autobusu i ... po paru przystankach
natknął się na swoją matkę ! Jakąż musiał mieć minę, jak jego plan nie
wypalił.
Drugi przypadek był bardziej oczywisty. Zapowiadało się groźnie. Tu z kolei
ojciec się przygotowywał do wywiadówki, szykując pas i smarując go
tłuszczem. Wiedział bowiem, iż jego syn posiada już zagrożenia, ale nie
wiedział naprawdę ile ich ma. Nadszedł czas prawdy, lecz kolega miał więcej
odwagi i nie uciekał się do szukania azylów u innych. Ojciec wrócił, usiadł
w fotelu z podbródkiem podpartym ręką i zawołał syna. Skończyło się na tym,
że przez pół godziny tatuś patrzył się prosto w oczy synka a na końcu z
sądnych ust (ojca) popłynęły słowa: "Hmmm ..... Możesz iść" . Uffffff. Jaka
ulga......
Trzeci przypadek jest przykładem chyba najsprytniejszej sztuczki, z jaką się
zetknąłem. Bowiem zagrożony uczeń wpadł na poza domem, mysł wysłania na
wywiadówkę pełnoletniego brata. Rodzice, którzy byli wówczas nic o
wywiadówce nie wiedzieli. Mieli oni wrócić do domu w 3 godziny po
zakończeniu wywiadówki. Brat się wybrał na wywiadówkę, posłuchał słów
nauczyciela, dostał karteczkę z ocenami młodszego braciszka i wrócił do
domu. I tutaj plan braci popadł w rozsypkę. Rodzice, wracając do domu,
przypadkowo spotkali nauczyciela, który wcześniej odprawiał wywiadówkę.
Wspomniał, ze byłą wywiadówka i o kłopotach z ocenami syna, który nie wziął
pod uwagę jednego czynnika: Nauczyciel mieszkał niedaleko domu, w którym
mieszkała rodzinka, którą odwiedzili rodzice.
Sam od siebie dodam, ze wywiadówkę zniosłem z anielskim spokojem. W końcu
jako kujon nie miałem najmniejszych powodów do strachu : - ) ) ) ) ) )
Dodam, że wywiadówka, wokół której osnute zostły powyższe historie, byłą
najkrótszą, z jaką się zetknąłem do dziś. Trwała tylko 15 minut. A tyle
strachu u niektórych zdołała narobić.
R@di@t