Jak w śliczny sposób zepsułem sobie życie
W tym arcie chcę Wam opowiedzieć - już pewnie domyślacie się po
tytule - jak
w śliczny sposób zepsułem sobie życie. Trochę czasu temu była w
klasie jakaś
tam ankieta, z Wałbrzycha czy coś. No więc wpisuję wszystko -
parę pierdółek,
numer w dzienniku (po co im to?) i nagle łup!!! Wreszcie
pytania mające jakiś
sens. Trzy odpowiedzi do wyboru - tak, średnio, i nie.
Czy lubisz swoją klasę?
Wpisuję tak. Czy lubisz szkołę? Nie. Czy lubisz
nauczycieli? Nie!!! Jeszcze nie
wiedziałem jakiego bigosu sobie narobiłem...
Następny dzień. Wychowawczyni siada sobie na stoliku i zaczyna coś
ględzić
o ankiecie. Mówi, że w tylko jednej ankiecie było napisane że ktoś
nie lubi na-
uczycieli i szkoły. Myślę: lizusy! Gościówa każe zgadnąć kto.
Mówią najgorszych
uczniów. Uśmiecham się. Nie domyślają się, bo pod względem
ocen jestem abso-
lutnym No. 1 w klasie (mam normalnie z kumplami bo daję
ściągać). Aż w końcu
któraś z dziewczyn, tak dla jajec, rzuciła hasło że to
ja. Wychowawczyni mówi
że to prawda. I zaczęła się pogadanka, o tym, jak to
nauczyciele mi pomagają.
Rzeczywiście, czytają klasie moje ankiety... A
gdybym napisał że nie lubię swo-
jej klasy? Pewnie też by przeczytała, a ja
byłbym podtapiany w kiblu. Do końca
roku (dobrze, że to było w czerwcu!)
miałem przesrane!
Aż w końcu zakończenie. Po około godzinie stania na korytarzu w tłumie,
wcho-
dzimy na salę. Na szczęście udaje mi się usiąść razem z kilkoma
kumplami, resz-
ta musi stać albo klęczeć. Potem przez następną godzinę, w
olbrzymim cieple,
wysłuchiwanie głupich pioseneczek. Aż wreszcie to na co
czekałem - wyróżnie-
nia. Wszyscy mówią, że to oczywiste, że ja zgarnę
nagrodę z mojej klasy. Cisza
na sali, głos dyrektorki. - Nagrodę otrzymuje...
- zaczynam powoli wstawać z krze-
sła. - XXXX XXXXX! What!?!?!?!?!?!?!? Córka
pedagoga szkolnego! No spoko, nie
zależy mi na tym żeby być pierwszym
(chociaż... zawsze jakieś fajne książki dają),
no ale przecież ona jechała na
trójkach, czasem dostawała czwórkę, a ja? Bez prze-
rwy piątki. Wkurzony czym
prędzej udałem się do domu. Ufff... jak dobrze, że to już
był ostatni rok z
tą... dobra, nie kończę, bo młodsza młodzież to czyta :).
Teraz mam w miarę pożądną nauczycielkę. I bardzo dobrze. Ale z innymi...
Chociaż
miałem mocną czwórkę na półrocze ze sztuki (połączona muzyka z
plastyką), to głu-
pie baby dały mi trójkę. Była afera na zebraniu. A kilka
dni później, na muzyce, jedna
z gościów zaczęła się tłumaczyć przed całą
klasą. Powiedziała, że nie oddawałem
w terminie prac z plastyki, i dlatego
złapałem kilka jedynek!!! Miałem ochotę wstać,
nazwać ją głupią suką i wyjść
z klasy, ale na szczęście się powstrzymałem.
Niech to będzie ostrzeżenie dla wszystkich! Zastanówcie się dwa razy
zanim cokolwiek
złego o kimś powiecie/napiszecie, bo potem będzie już za
późno.
Fido mailto:filko@poczta.onet.pl