[darkgirl||novelettes::=sharp=::]
Wróć do strony głównej Opowiadania
Midas

Wiesz co, Asia? Coś Ci opowiem. Najpierw napisałem do Ciebie taki inny mail. Pomyślałem, że bez sensu jest takie bzdury wysyłać. Ale obiecałem nie cenzurować korespondencji, więc też podepnę. Teraz słucham Nirvany - "Smells Like Teen Spirit". Czuję się całkiem out przy tym. Bardzo Ciebie lubię. Gdy czytam Twoje 'autystyczne' myśli to jeszcze mocniej. Pisałaś o spełnionych marzeniach Midasa zmieniaj±cego za dotknięciem wszystko w złoto. Mam kumpla, który przeżył podobn± historię. Ma na imię Filip. W trzeciej klasie liceum, podczas imprezy imieninowej u koleżanki poznał dziewczynę - Asię. Asia była skrzypaczk±. Przetańczyli cał± noc. Odprowadził j± do domu, umówili się na następny dzień. Od tego momentu spotykali się codziennie. Każdego dnia Filip przychodził po ni± pod szkołę, czasami ona po niego, gdy plan się tak układał. Trwało to ponad rok. Pewnego dnia Asia otrzymała propozycję wyjazdu wraz z filharmoni± na koncerty do Niemiec. To była świetna rzecz dla pocz±tkuj±cego muzyka; doświadczenie i spore pieni±dze. Jedynym problemem były ich codzienne spotkania, które trzeba by przerwać. Traktowali je jak magię, jak czary, jak zaklinanie szczęścia. Ale Filip jako człowiek rozs±dny namówił Asię, by nie traciła takiej okazji a wyjazd niczego przecież nie zmieni, przed nimi całe życie. Tak zrobili. Asia wyjechała. Trasa koncertowa miała trwać trzy tygodnie. Pisali do siebie codziennie, każdego wieczoru przez krótk± chwilę rozmawiali przez telefon. Zwykle dzwoniła Asia z domu rodziny, u której mieszkała. Któregoś razu zadzwonił jednak kolega Włodek, również muzyk. Włodek nie bawi±c się w ceregiele poprosił, by Filip usiadł i oznajmił, że podczas przejazdu autobusu z jednego miasta do drugiego zdarzył się wypadek, kilka osób jest rannych, kilka bardzo ciężko. Asia jest w tej drugiej grupie. Błyskawicznie zorganizowali ekipę i zaplanowali wyjazd na poranek dnia następnego. Wieczorem okazało się, że wyjazd już nie jest konieczny - Asia nie żyje.
Przez długi czas Filip nie mógł dojść do siebie. Prócz bólu dręczyły go wyrzuty sumienia, że za jego spraw± tak się stało, że to on namawiał do wyjazdu. Czas ma jednak swoje prawa. Wspomnienia powoli się odrealniały, ból gasł. Na studiach poznał kolejn± dziewczynę, Kasię - także skrzypaczkę. Kasia miała osobowość mocno introwertyczn±. Pasowali do siebie, bo Filip od czasu wypadku mocno się zmienił i nie był jak dawniej towarzysk± osob±. Znaleźli wspólny język. Filip koszmarnie bał się o Kasię. Bez przerwy miał wrażenie, że może j± spotkać coś złego. To miłe uczucie dla uwielbianej osoby, taka troska, lecz na dłuższ± metę męcz±ce. Kasia postanowiła to zwalczyć rzutem na głębok± wodę. Wiosn± udali się na Wielkanoc w okolice Wałcza, do siostry Filipa. Któregoś dnia pojechali we trójkę na przejażdżkę samochodem po lasach i znaleźli się na leśnym lotnisku. Ewa, siostra Filipa znała tam wszystkich, bo lotnicy stołowali się w zajeździe, który prowadziła. Kasia stwierdziła, że przeleci się samolotem. Wytłumaczyła, że nic złego się nie stanie. Ewa równie gor±co argumentowała, że to świetni piloci robi±cy codziennie po kilka lotów przy opryskach lasów, że sprzęt sprawny, że to świetna okazja by zdławić strach. To było zaplanowane przez nie posunięcie, taka kuracja szokowa. Filip myślał przez chwilę i zgodził się, chociaż serce do gardła mu podchodziło na sam± myśl, co zaraz się dziać będzie. Pilot był już wcześniej umówiony i wszystko odbyło się błyskawicznie. Samolot wykołował na pas startowy i po krótkim rozbiegu wzniósł się w górę. Zrobili jedno okr±żenie nad polan± by nabrać wysokości i oddalili się spory kawałek. Gdzieś ponad lasem zawrócili. Samolot zbliżał się nabieraj±c prędkości. Gdy znalazł się nad ich głowami pilot poderwał dziób do góry. Samolot zacz±ł wykonywać pierwszy etap pętli. Słychać było przeraźliwe wycie pracuj±cego pełn± moc± silnika, wydawało się, że w każdej chwili może się zadławić i zgasn±ć. Ale nic takiego się nie stało. Samolot przewrócił się na plecy, przechylił powoli dziób ku ziemi i zacz±ł pikować w dół. Spadał ponownie nabieraj±c prędkości a silnik skowyczał, gdy zbliżali się do ziemi. Niecałe trzydzieści metrów od obserwuj±cej go grupy, tuż na skraju lasu uderzył w ziemię. Nie było żadnego wybuchu, ognia, krzyków, nic prócz tępego gruchotu metalu i łamanego drzewa. Lotnicy, którzy podbiegli z gaśnicami chłodzili z zewn±trz wystaj±cy z ziemi fragment silnika by wyciekaj±ce paliwo nie spowodowało eksplozji. Uważali, by do środka nic nie lać, nie zadusić pasażerów pian±. Lecz nie było kogo dusić: silnik jedn± stron± wbił się w ziemię a drug± zgniótł wszystko co było z tyłu, kabinę, pasażerów i część kadłuba.

Filip skończył studia, założył firmę, wybudował dom i odgrodził się w nim od świata. Razem z nim mieszka Kasia, która poślubił i Asia, ich córka. Miejscowi przyzwyczaili się do rozmów, które prowadzi z nimi id±c do sklepu a on do znacz±cych spojrzeń obcych, którzy akurat się trafi±. Czasami, gdy Kasia ma koncert w filharmonii a Asia przygotowuje się u koleżanki do matury Filip zaprasza mnie do siebie. Rozmawiamy o tym, co ciekawego w fizyce się wydarzyło, co w technice, jaki film warto obejrzeć, jakiej nowej muzyki posłuchać. W tych chwilach też czuję, jak mało ważny jest spektakl na zewn±trz. Tym bardziej, że koniec ma znany i zawsze ten sam.

Dla Asi

Likaon 2002-03-27
likkowski@mymind.rubikon.pl

[darkgirl||novelettes::=sharp=::]

(C) 2001 DarkGirl||darkgirl@net.e.pl