*** Tool - "Aenima" ***
Tool - "Przeczyszczenie"
*** STINKFIST ***
[Pięściosmród]
Coś się zmienić musi, jeden niezaprzeczalny dylemat, nuda to nie brzemię, które każdy zmuszonym nieść. Ciągłe pobudzenie odrętwia mnie, A nie chciałbym być uśmierzany w żaden inny sposób. To nie wystarczy, więcej potrzebuję, Widać nic mnie nie zaspokoi, Nie chcę tego, po prostu tego potrzebuję, By czuć, oddychać, by wiedzieć że żywy jestem. Palec głęboko w tej granicy Pokaż mi, że kochasz mnie i że należymy do siebie, Uspokój się, odwróć i chwyć mą rękę. Mogę ci pomóc, zmienić nużące momenty w przyjemność, Słowo wymów, a będziemy już na naszej drodze. Chwiej się, trzymaj równowagę, Między bólem a wygodą, Głęboko w tobie, Dopóki nie będziesz mieć mnie w żaden inny sposób. To nie wystarczy, więcej potrzebuję, Widać nic mnie nie zaspokoi, Nie chcę tego, po prostu tego potrzebuję, By czuć, oddychać, by wiedzieć że żywy jestem. Kość głęboko na granicy, Ból poczujesz może, ale przyzwyczaisz się do tego, Uspokój się, odpłyń. Dosyć smutne jest to co stało się, że jest, jak jest. Czucia do wszystkiego pozbawiony, Co się subtelnością stałoś Jak może to znaczyć dla mnie cokolwiekś Jeśli ja naprawdę nic nie czujęś Będę kopać, dopóki czuć nie zacznę. Łokieć głęboko za granicą, Pokaż mi, że kochasz mnie i że należymy do siebie, Barki twe na granicy, Uspokój się, odwróć i chwyć mą rękę
*** EULOGY ***
[Użyteczny]
Miał on dużo do powiedzenia, Zawsze gadał dużo bzdur, Będzie nam go brakować. Zatęsknimy za nim. Żegnaj Błogosławieństwo nasze masz, Opowiadałeś nam o tym jak to umrzeć się nie boisz, Żegnaj więc, I nie płacz, nie czuj się zbyt załamany, Nie wszyscy męczennikom dane było dostrzec boskość, Ale ty przynajmniej próbowałeś... Stał ponad tłumem, a głos tak silny miał i mocny. Będzie nam go brakowało. Z ust gromy rzucał i wskazywał palcem, Na wszystko prócz swego serca, Będziemy za nim tęsknić. Nie ma sposobu By przypomnieć sobie, co mi wtedy powiedziałeś, Jakbym wtedy był przejęty bardzo.... Ale to było tak głośne, Z pewnością wrzeszczeć umiałeś, Swoje zdanie o najdrobniejszej sprawie miałeś Takie głośne. Stał ponad tłumem, a głos tak donośny i mocny miał, a ja Przełknąłem tę jego maskaradę, gdyż chciałem utożsamiać się Z kimś chodzącym ponad ziemią, Z kimś kto wyglądał na czującego to samo Z kimś przygotowanym by prowadzić mnie w drodze, Z kimś kto życie za mnie by oddał. Czy tyś Czy odważysz sięś Czy za mnie byś odszedłś Kurwa, nie kłam! Nie wychylaj się! Nie kłam! Domagałeś się czas ten cały, że za mnie poświęcić byś się mógł Dlaczego więc tak zaskoczony jesteś, słysząc pieśń pochwalną o sobieś Miałeś dużo do powiedzenia, Dużo samych bzdur mówiłeś Na dół! Zdejmij swój pieprzony krzyż, Miejsce nam potrzebne znów, by kolejnego głupca gwośdziami pokarać na krzyżu. By wspiąć się wyżej musisz nam życie oddać, Ukrzyżowanym zostać musisz, Za twe grzechy i kłamstwa Żegnaj...
*** H. ***
Co przeszło przez, żywym pozostało, Co zewnątrz zostało, jest lustrem, Lecz to, co piosenki śpiewa, to wąż, Czekający by zmienić szczyny w wino. Obydwa one przepaścią są nienawiści. Zabijają mnie jednak tak samo. Wąż za mną syczeć zaczyna, Ostrzegając przed ranami jakie zadać mógłby, Ma krew przede mną błaga mnie Bym otworzył raz jeszcze serce swe. A ja odczuwam to jak znowu nadchodzącą burzę. Konsekwentnie. Jadowity głos kusi mnie, Wysącza mnie, sprawia, że krwawię, Pękniętego i pustego porzuca mnie, Ciągnie w dół niczym jakaś grawitacja słodka. Wąż za mną syczeć zaczyna, Ostrzegając przed ranami jakie zadać mógłby, Ma krew przede mną błaga mnie Bym otworzył raz jeszcze serce swe. A ja odczuwam to jak znowu nadchodzącą burzę. Jestem zbyt przywiązany do ciebie, By odpłynąć, by zniknąć. Dni mijają, a ja ciągle czuję cię, Dotykającą mnie, zmieniającą mnie. I konsekwentnie zabijającą mnie. Bez zbędnej skóry, pośród burzy, Pod tymi łzami, mury legną w gruzy. A wąż jest zatopiony już i gdy patrzę w oczy jego, Mój strach zaczyna blednąć, przypominając sobie wszystkie chwile, w których Mogłem płakać. Powinienem płakać. I gdy mury legną w gruzach i gdy patrzę w oczy twoje, Mój strach zaczyna niknąć, gdy przypomnę każdy moment Gdy umierałem I umrę W porządku Nie dbam o to. Jestem zbyt przywiązany do Ciebie, By odpłynąć, by zniknąć. Dni mijają, a ja ciągle czuję cię, Dotykającą mnie, zmieniającą mnie. I konsekwentnie zabijającą mnie.
*** FORTY SIX & 2 ***
[Czterdzieści sześć i 2]
Mój cień skórę zrzuca niczym wąż, Zdzierałem znów strupy z ran moich. Jestem głęboko, Przekopując w dole me słabe muskuły Szukając śladu. I czołgałem się wciąż na moim brzuchu, Rozumiejąc w końcu, czym mogłem być Tarzałem się w pomyłkach własnych, I niepewnych ułudach. Po część mnie która mnie przekroczy, Lub po słowo mną władnące Chcę poczuć jak zachodzą zmiany. Chcę wiedzieć w czym się dotąd chowałem W mym cieniu. Zmiany przechodzą też przez mój cień. Mój cień skórę zrzuca niczym wąż, Zdzierałem znów strupy z ran moich. I czołgałem się wciąż na moim brzuchu, Rozumiejąc w końcu, czym mogłem być Pogrążałem się w chaosie niepewnych złudzeń. Chcę poczuć jak zmiana mnie pochłonie Poczuć, że na zewnątrz coś się odmieni, Chcę poczuć metamorfozę własną, I oddać z siebie to w czym trwałem. Mój cień. Nadchodzi zmiana. Oto czas mój. Wysłuchaj pamięci mych muskułów, porównaj z tym czego trzymałem się kurczowo, Czterdzieści Sześć i 2 istnieją tuż przede mną. Wybrałem moje życie by żyć i by rosnąć, brać i dawać, by Ruszać się, uczyć i kochać, by Płakać, ginąć i być nienormalnym ,by Kłamać, nienawidzić i bać się , i by Robić to co pozwala znieść to wszystko. Wybrałem by żyć, kłamać zabijać i dawać i by Umierać ,uczyć się, kochać i by Robić to co pozwala przejść to wszystko. Ujrzyj mój zmieniający się cień, Rozciągający się na mnie i ponad mną Zmiękczający tą starą zbroję, Mam nadzieję, że wciąż dane mi jest oczyścić drogę, Poprzez przejście przez mój cień, Wyjście już po drugiej stronie. Krok w cień. Czterdzieści Sześć i 2 są tuż przede mną.
*** MESSAGE TO HARRY MANBACK ***
[Wiadomość dla Harrego Manbacka]
Skurwysynu, wiesz, że jesteś kawałkiem gównaś Hm, wydaje ci się że jesteś super, prawdaś hmś hmś Kiedy wykopałeś tych ludzi z twojego domu. Powiem ci coś, jeden na trzech Amerykanów ginie na raka. Wieszś Dupkuś Będziesz jednym z nich. Nie mam odwagi, by kopnąć cię prosto w tyłek. Nie jestem na tyle odważny. Mógłbym, wieszś Wiesz, że będziesz miał wkrótce kolejny wypadekś Wiesz, że jestem powiązany z czarną magiąś Pieprz się. Giń. Gnoju. Myślisz, że jesteś taki super, hmś Dupku. I jeśli kiedykolwiek zobaczę twoją pieprzoną twarz w okolicy, W Europie albo we Włoszech... Wtedy, następnym razem, kopnę cię w tyłek. Pieprz się. Pieprzeni Amerykanie, Yankesi. Zginiesz bez powodu, przyrzekam. Żyj w bólu. Nikt nie robi tego co ty mi zrobiłeś. Chcesz coś wiedziećś Pieprz się. Chcę widzieć twoje jaja zgniecione, psie gówno. Gnoju. Kawał gówna, skurwysyn. Mam nadzieję, że niedługo umrze ktoś z twojej rodziny. Giń, śmieciu. Idś ssać kutasy na samolocie!
*** HOOKER WITH A PENIS ***
[Dziwka z penisem]
Spotkałem gościa, noszącego Vansy, pięćset-jedynki, listek M, kolczyki w sutkach i nowe tatuaże, które obwieszczały, że to był OGT, z 92' roku, pierwsza EP, A w międzyczasie, gdy łykał kokę, Powiedział mi, że myślał, że my się sprzedajemy, dajemy dupy, płaszczymy się przed jakimś człowiekiem. Więc, teraz mam dla ciebie radę mały: Zanim wskażesz kogoś swym palcem Powinieneś wiedzieć, że ja jestem człowiekiem. A jeśli jestem człowiekiem, to ty też jesteś, on też jest tak samo, Więc możesz włożyć sobie swój pieprzony palec w dupę. Wszystko co o mnie wiesz, to to, że niby cię sprzedałem. Głupi durniu. Sprzedawałem się na długo zanim usłyszałeś moje imię. Sprzedałem mą duszę by zrobić nagranie. Palancie. A ty mnie kupiłeś. Wszystko co czytasz, co nosisz lub widzisz lub słyszysz w TV jest produktem, Który błaga tylko o twojego grubo-dupskiego dollara. Więc zamknij się, kup moje nowe nagranie. Przyślij więcej pieniędzy. Pieprz się, koleś.
*** Jimmy ***
Jakby to było, zobaczyć Stabilność na twej własnej twarzyś Nagłe spojrzenie w dal. Zostawić cię wraz ze śmiercią i beznadziejąś Jedenaście i ona odeszła. Jedenaście było, gdy pomachaliśmy sobie na pożegnanie. Jedenaście ciągle pozostaje. Czekając na mnie by go uwolnić. Poprzez powrót do domu. Porusza mnie, wydając dświęk. Otwiera mnie wykonując gesty, Ciągnie mnie w dół i zapadam się. Pokazuje mi, gdzie to wszystko się zaczęło. Jedenaście. Zabrało tak dużo czasu, by zdać sobie sprawę, że to ty trzymałeś światło, które prowadziło mnie z powrotem do domu. Pod martwym niebem Ohio. Jedenaście był i będzie czekał. Broniąc swego światła i marząc... Gdzie do diabła byłemś śpiący, zagubiony i tępy. Tak się cieszę, że cię znalazłem. Jestem już rozbudzony i kieruję się do domu. Trzymaj swoje światło, Jedenaście. Prowadś mnie łagodnie, krok za krokiem. Przez każdy cal mojej obładowanej pamięci. Wyruszyłem by uzdrowić siebie, Tak wcześnie jak ból na to pozwoli, Więc możemy zjednoczyć się i pójść razem. Trzymaj swoje światło, Jedenaście. Prowadś mnie łagodnie, krok za krokiem. Przez każdy cal mojej obładowanej pamięci. Dopóki jedno i drugie nie będzie jednym, Jedenaście. Więc świeć dziecino, świeć... Wracam do domu.
*** DIE EIER VON SATAN ***
[Jaja szatana]
Pół kubka cukru-pudru. Ćwiartka soli w łyżeczce do herbaty. Koniuszek noża tureckiego haszyszu. Pół funta masła. Łyżeczka od herbaty cukru waniliowego. Pół funta mąki. 150 gramów orzechów ziemnych. Jeszcze troszkę cukru- pudru. I żadnych jajek. Umieścić w misce. Dodać masła. Dodać orzechów ziemnych i wyrobić ciasto. Stworzyć z ciasta kulki wielkości oczu. Wytarzać w cukrze-pudrze i wypowiedzieć magiczne słowa : "Sim Salabim Bamba Saladu Saladim". Umieścić w natłuszczonej patelni i piec w 200 stopniach przez 15 minut. I ŻADNYCH JAJEK.
*** PUSHIT ***
[Gnoić]
Będę dławił się tym, dopóki nie przełknę. Dławił tym niemowlakiem przede mną. Czy może być to cokolwiek poza moim odbiciemś Kimże ja jestem by osądzać i strącić cię w dółś Ale ty ciągle naciskasz mnie i popychasz. Ciągle mnie kochasz i gnoisz mnie. Niech twój przycisk spocznie na mym palcu. Roznieś mą głowę ponad liną winy. Uważaj bym nie wszedł, gdybym to zrobił, obydwoje moglibyśmy zniknąć. Ale ty naciskasz mnie. Popychasz mnie. Gnoisz mnie. Wślizguję się z powrotem szczelinę ową. Jestem żywy gdy mnie dotykasz. Żywy, gdy mnie pchasz w dół. Ale zamieniłbym to wszystko na choć troszkę rozumu. Zostaw mnie gdzieś, gdzie nie chcę być. Pokaż mi miejsce, którego nie chcę widzieć. Nie chcę już widzieć tego miejsca nigdy więcej. Widziałem tą dziurę znów dzisiaj. Gdy błagałaś mnie bym został. Radziłaś bym sam się odepchnął. I ciebie wziął ze sobą. Ale ty, jeśli mówię, że mogę ucichnąć niczym westchnienie gdybym został Ty i tak bagatelizujesz moje ruchy . Muszę wperswadować ci inną drogę. Nie ma miłości w strachu. Gapiąc się znowu na tą dziurę w dole. Ręce znowu na mych plecach. Przetrwanie to mój jedyny przyjaciel, Przerażony tym co może nadejść. Po prostu pamiętaj, że zawsze będę cię kochał. Nawet gdy oderwę się od twego pieprzonego gardła. Ale to skończy się właśnie tak.
*** AENEMA ***
[Przeczyszczenie]
(Celowa zmiana nazwy z "Aenima" na "Aenema" przez muzyków grupy)
Niektórzy mówią, że koniec już blisko, Niektórzy mówią, że ujrzymy wkrótce armageddon, Ja sądzę, że z pewnością ujrzymy. Powinienem zdecydowanie odpocząć od tego gówna, świrowatych występów cyrkowych, tutaj, w tej beznadziejnej dziurze zwanej Los Angeles Jedyna droga by to wszystko naprawić to spłukać to wszystko w diabły. O jakiejkolwiek pieprzonej godzinie, jakimkolwiek pieprzonym dniu, Naucz się pływać, zobaczymy się na dole, w zatoce Arizony. Martw się swoją figurą i martw się długami, martw się fryzurą , martw się procesem, martw się o tabletki, martw się o pilota, martw się o kontrakt i martw się o swój wóz. Co za gówno. świrusy-cyrkowcy, tu w tej beznadziejnej dziurze zwanej Los Angeles. Jedyna droga by to wszystko naprawić to spłukać to wszystko w diabły. O jakiejkolwiek pieprzonej godzinie, jakimkolwiek pieprzonym dniu, Naucz się pływać, zobaczymy się na dole w zatoce Arizony. Niektórzy mówią, że kometa spadnie z nieba, Poprzedzona deszczem meteorytów i falami pływowymi, Poprzedzona bezbłędnością nie mogącą siedzieć bezczynnie, Poprzedzona milionami oniemiałych kretynów. Niektórzy mówią, że koniec już blisko, Niektórzy mówią, że ujrzymy wkrótce armageddon, Ja sądzę, że z pewnością ujrzymy. Powinienem zdecydowanie odpocząć od tego głupiego kitu, bezsensownych bzdur. Jedno wielkie zakłócenie rozjątrzonego neonu Sugeruję by trzymać was wszystkich w zamknięciu. Naucz się pływać. Mama wkrótce to naprawi. Mama nadejdzie by odłożyć to na miejsce, gdzie powinno być. Naucz się pływać Pieprz L.Rona Hubbarda i wszystkie jego klony, Pieprz tych wszystkich gangsterów-pozerów, Naucz się pływać Pieprz retro wszystkiego, Pieprz swój tatuaż, Pieprz wszystkich was śmieciów, I pieprz swą krótką pamięć, Naucz się pływać Pieprz uśmiechniętych ministrów z ukrytymi sztuczkami, Pieprz te bezużyteczne, niepewne aktorki. Naucz się pływać Gdyż ja modlę się o deszcz,, modlę się o przypływ, chcę zobaczyć jak ziemia się poddaje, Chcę zobaczyć jak to wszystko zleci, Mamo, proszę, spłucz to do diabła, Chcę widzieć to spadające w dół i dalej jeszcze Chcę widzieć to spadające w dół Widzieć was wszystkich wypłuczonych w siną dal Czas by znów to przywołać, I nie nazywaj mnie tak po prostu pesymistą, Postaraj się i czytaj między wierszami, Nie widzę powodu, dlaczego nie miałbyś przyjąć jakichś zmian mój przyjacielu Chcę zobaczyć wszystko to lecące w dół, Wciągnięte, spłukane
*** THIRD EYE ***
[Trzecie oko]
Widzisz, myślę że narkotyki zrobiły dla nas dobre rzeczy. Naprawdę tak uważam. I jeśli mi nie wierzysz, że narkotyki zrobiły je dla nas, zrób mi przyjemność - wróć wieczorem do domu, weś wszystkie albumy, wszystkie kasety, wszystkie kompakty i spal je. Bo wiesz co - wszyscy muzycy, którzy stworzyli tą świetną muzykę, która towarzyszy ci przez cały rok, chhhhhholernie ćpają... ********** Marzę znów o tamtej twarzy. Jest jasna, niebieska i lśni. Uśmiecha się szeroko i pociesza mnie swoimi trzema ciepłymi i dzikimi oczyma. Na moich plecach, gramoli się z tej nory znowu. Podnosi się. Wyciera pajęczyny i rosę z mego uschniętego oka. Do środka....na zewnątrz....środek...... zewnątrz.....środek......zewnątrz....środek.... Dziecięca rymowanka utkwiła mi w głowie. Mówiła, że życie to nic ponad sen. Spędziłem tyle lat na pytaniu, by odnaleść to co wiedziałem już dawno. "Tak dobrze cię widzieć, tak za tobą tęskniłem. Jak dobrze, że to już się skończyło. Tak za tobą tęskniłem. Wychodziłem na zewnątrz by zobaczyć jak się bawisz. Dlaczego uciekaszś" Osłaniam całą tą ziemię wokoło. Czy to święty kruk tam nade mnąś Czarny, jak dziury w pamięci. I niebieski jak nasze nowe, drugie słońce. Wkładam dłoń w jego cień by wyciągnąć resztki z piasku. Te, które próbowałem zbierać ponownie. By po prostu zobaczyć kim mogłem być. Nie rozpoznaję okrętu, ale te oczy są tak znajome. Jak fosforencyjne pustynne guziki. śpiewając jedną znaną piosenkę... "Tak dobrze cię widzieć, tak za tobą tęskniłem. Jak dobrze, że to już się skończyło. Tak za tobą tęskniłem. Wychodziłem na zewnątrz by zobaczyć jak się bawisz. Dlaczego uciekasz w dalś" Wyważam me trzecie oko. Jak dobrze widzieć cię znowu. Myślałem, że się chowasz. A ty myślałeś, że ja uciekłem. ścigając ogon dogmatów. Otworzyłem me oko i my tam byliśmy. Jak dobrze widzieć cię znowu. Myślałem, że się chowasz przede mną. A ty myślałeś, że ja uciekłem. ścigając ślad dymu i przesłanki Wyważam me trzecie oko.
Autor: Maynard James Keenan
Tłumaczenia te pochodzą ze strony http://www.zespol.tool.prv.pl/. Znajdziecie tam wiele ciekawostek o Toolu, w tym również małą interpretację ww. liryków.
Na koniec chciałbym jeszcze przytoczyć tłumaczenie wiersza pod którego ogromnym wrażeniem jestem od pewnego czasu. Dzieło to zatytułowane jest "Judith", napisane dla zespołu A Perfect Circle. Z Toolem łączy ją osoba wokalisty Maynarda Jamesa Keenana, który oczywiście jest również autorem tego wiersza.
*** Judith ***
Jesteś taką inspiracją dla dróg,
Których nigdy nie wybiorę, by podążać nimi w życiu
Och, tyle istnieje sposobów, bym mógł pokazać ci
Jak twój zbawiciel ciebie opuścił
Pieprz swojego Boga
Swego Pana i Chrystusa
To on to uczynił
Zabrał wszystko, co miałaś i
Zostawił cię w taki sposób
A ty wciąż się modlisz, nigdy nie zbłądzisz
Nigdy nie posmakujesz owocu
Nigdy nie pomyślisz, by zapytać: dlaczego?
Przecież nikogo nie zabiłaś
Przecież nie wbiłaś nienawistnej włóczni w jego bok
Wysławiaj tego, który cię zostawił
Załamaną i sparaliżowaną
On wszystko to zrobił dla ciebie
On wszystko to zrobił dla ciebie
Och, tyle istnieje sposobów, bym mógł pokazać ci
Jak twój dogmat ciebie opuścił
Módl się do swojego Chrystusa, do swego Boga
Nigdy nie smakuj owocu
Nigdy nie błądś, nigdy nie wątp
Nigdy nie zakrztuś się kłamstwem
Gdyby nawet to on był, tym, który ci to wszystko uczynił
Nigdy nie pomyślałaś, by zapytać: dlaczego?
Przecież nikogo nie zabiłaś
Przecież nie wbiłaś mściwej włóczni w jego bok
Rozmawiaj z Jezusem Chrystusem
Ponieważ tylko on zna przyczyny
On wszystko to zrobił dla ciebie
Wszystko to zrobił dla ciebie
On wszystko to zrobił dla ciebie