*** Kaliber44 - "3:44" ***
"TAKIE JAKIE JEST"
Od dwóch lat materiał na trzecią płytę składam
Robię, gadam, słabe studio odwiedzam
Zrobię wszystko co w mojej mocy
by mój materiał nawet mnie zaskoczył
A to największa nagroda więc mi szkoda
Gdy ktoś robi mi ciśnienie i tego nie zmienię
Chce być nieograniczony jak marzenie
Więc proszę :
bierz, masz to czego chciałeś
Tego szukałeś ? więc masz to
Bierz taki jaki jest, Na to czekałeś?
Tego szukałeś? więc masz to
Proszę HAP bierz taki jaki jest,a to czekałaś?
Tego szukałeś ? więc masz to
Przywołuję Juwenalia w BiałymStoku. Był maj '98 roku
Feel-X, Joka, dAb na scenie
Ja z Wujkiem na początku trochę z boku
Wtem błysk i połączenie, wspólne zaistnienie
Koncertowy skład, włączony mikrofon i żarzący się Bat
Żadnych strat, praca nad nowym materiałem wre
Przypomnieć chcę, że czas mocno depcze nam po piętach
Droga choć prosta wydaje się kręta,
ginę w odmętach i w otchłani
We wspólnej bani. K 44, WSZ, CNE nagrani.
Na początku trzeciej płyty Dab mi puścił bity
Stanąłem jak wryty, dobre jak cipka Lolity
Z rytmu nie wybite pisze rymy
Co do blantów nie wyżyty i mojej dziedziny
A więc zapalimy, wszystko załatwione, za godzinę dzwonek,
skręcone i spalone
Próba z mikrofonem, a jak o tym mówię cały czas
Masz to co chciałeś masz to co chciałeś masz
bierz, masz to czego chciałeś
Tego szukałeś ? więc masz to
Bierz taki jaki jest, Na to czekałeś?
Tego szukałeś? więc masz to
Proszę HAP bierz taki jaki jest,a to czekałaś?
Tego szukałeś ? więc masz to
Przywołuję Juwenalia w BiałymStoku. Był maj '98 roku
Feel-X, Joka, dAb na scenie
Ja z Wujkiem na początku trochę z boku
Wtem błysk i połączenie, wspólne zaistnienie
Koncertowy skład, włączony mikrofon i żarzący się Bat
Żadnych strat, praca nad nowym materiałem wre
Przypomnieć chcę, że czas mocno depcze nam po piętach
Droga choć prosta wydaje się kręta,
ginę w odmętach i w otchłani
We wspólnej bani. K 44, WSZ, CNE nagrani.
To chciałem właśnie wam powiedzieć, że
W świętej pamięci studiu odnalazłem się
Jedni robią płytę trzecią dla mnie to pierwsza
Rymowana proza wycięta z wiersza
Jestem taki Cygan, co nie wróży z ręki
Jestem taki Cygan, co śpiewa piosenki
Możesz mnie zobaczyć w swojej głowie jak usłyszysz mój głooos
A mój głos a mój głos a mój głos jest ważny Wujek niepoważny
Bierze to co inni chcą dać, ale czy oni tego się spodziewają
Jeśli nie kumają po kieszeni mocno się zieleni masz to
bierz, masz to czego chciałeś
Tego szukałeś ? więc masz to
Bierz taki jaki jest, Na to czekałeś?
Tego szukałeś? więc masz to
Proszę HAP bierz taki jaki jest,a to czekałaś?
Tego szukałeś ? więc masz to
"KONFRONTACJA"
Garbaty anioł zszedł na ziemię
Powiedział nigdzie stąd nie pójdziecie to więzienie
Choć wierzeń to macie zatrzęsienie
jesteście sami jak swoi na antenie
Od dwóch tysięcy lat, porządkujecie świat według zasad
W trybie których jest topór i tasak,
Przez kraj długi i szeroki
Płyną marzeń potoki
Jak przeżyć życie bez większych obrażeń, powiedzcie mi
ile jeszcze dni minie zanim zobaczycie,
że świat i Wy ginie
Może zobaczycie, a może nie
przecież jesteście zamknięci jak kupa w klozecie
Jak to? za dużo rzeczy tu przechodzi gładko
Coś mi się wydaje, że się rozbrykało stadko
Zrobie tu porządki i rozwieje wasza mrzonki
jesteście tak potrzebni jak ziemniaczane stonki
A co to kurwa ? powiedział ktoś z tłumu.
Czy ty przypadkiem nie zgubiłeś rozumu
Gdzieś po drodze lecąc tu na jednej nodze
by pleść bzdury robić miny jak kosze z wikliny
My wszyscy jesteśmy z tej samej gliny
Popełniamy błędy bo życie ma zakręty to jest logiczne
długie jak drzewo genealogiczne
Naszej rasy Ty trafiłeś w takie czasy.
Życie to twardy orzech każdy orze jak morze
A ty dup pierdut o mój Boże!!!
i masz pretensje i wyrzuty Ty durny łbie zakuty
Jesteś tak potrzebny jak kotu buty.
Garbaty anioł na to skończ pierdolić tato to
ty jesteś matoł jak nie to udowodnij
Powiedz mi tak, żeby wszyscy byli zgodni
Co wy tu robicie odkąd powstało życie?!
Zaległa cisza wręcz grobowa
Nie powiedział nikt ni słowa
Pomyślałem oto szansa wyjątkowa
Wychyliłem się, uderzyłem Tak
A ja wiem ja wiem co my tu robimy
Po co na ten na ten świat przychodzimy
Jeśli oczy otwierasz szeroko pytasz czemu spoko powiem ci
Więc nadstaw dobrze uszy
W ciszy nikt się nie poruszy
Nie zaszeleścił nie zaszeptał
Nikt nawet w miejscu nie zadreptał
Wszyscy czekali oczy we mnie wlepiali
Doleciał mnie pomruk aprobaty z oddali
Pomyślałem tak tak to jest ta chwila.
Teraz moje ego zajebiście bardzo gila sytuacja,
W której jestem centrum jak atrakcja turystyczna,
ściśle jak akademia ekonomiczna myślę
Czasem się przyśni komu wydaje się,
że oto spotkał kolesia, który wszystko wie
Tysiąc uwag skierowanych we mnie Ich oczekiwania spełnię
Obronię tezy jak HE-MAN Enternię
Nie jestem idiotą by mówić jestem tutaj po to.
Otwieram usta i niechaj płynie czyste złoto
Nagle wiatr moim oknem skrzypnął.
Ja się obudziłem a garbaty anioł zniknął.
"LITERY"
W telewizji mówią - podobno tędy droga
Jeden nie słucha drugi słucha a szkoda
Najważniejsza powinna być twoja głowa
A nie ręka, dupa i noga
W telewizji mówią w telewizji grają
Jednostki nadają miliony odbierają
Chcesz czy nie chcesz zrobią ci z głowy jajo
Od jutro wszyscy zamiast głowy z jajem popierdalają
Od jutra z jajem popierdalają
Ale bez telewizji ja nie zasnę
Nawet gdy Sung-Hi Lee zrobi mi laskę
Wszystko co ma ciemne strony ma też strony jasne
Włączam telewizor żegnam się z miastem
Koło mnie pilot, fajka i kilo
Więc oczywiście trwaj wiecznie chwilo
Przełączam wywiad z Marylą wolę film z De Niro
Gdy chujnia jest na dworze
Po mieście się nie wożę
Przy telewizorze tak i lepiej być nie może
O Boże znowu Drozda "Śmiechu warte"
Pamie Drozda idź pan w chuj z takim żartem
Ale mam programów sto
Latam po kanałach jak tornado
Szukam HIP HOPU jak jakiś Desperado
Znowu dobre rymy pojawiły się na łączach
HIP HOP w telewizji od początku do końca
Od początku do końca
Od początku do końca.
"BAKU BAKU TO JEST SKŁAD"
Baku Baku to jest sład Raz Dwa teraz DaB
Czyli mój brat powie co jest nie tak
Czego tu brak?
Baku Baku bez wad.
Z DaBem od lat ja wprowadzam nowy ład
Czy jesteśmy nad Czy mówimy szach i mat
Czy klimat Baku Baku ciężki jest jak kat
Od lat tematem K44 nie był gnat
Pif Paf Sratatata
Chcemy się chcemy się chcemy się śmiać bo to chyba nie tak
Na głowie stawiam świat
Jestem wolny jak ptak
Lubię Baku Baku chcesz to ze mną zakurz
Zaproszę dziewczyny zaproszę chłopaków
Baku Baku to jest skład jade na Cannabis Cup
W programie to co najlepsze w Amsterdamie
Nie czas na spanie Amsterdam wciąga mnie
Ty robisz to co chcesz i ja robię to co chce
Ej! dziewczyny i chłopaki
Bo jeśli macie pełne baki to zapraszam was do draki
W chińskiej dzielnicy jak w mojej okolicy
Chłopaki to już mają oczka jak szparki
A ich zegarki przez cały czas pokazują,
Że chłopaki rapują w tym dobrym kierunku
Przepraszam bardzo którędy do Baku Bakowa ?
Tam gdzie ci chłopcy stoją. Dziękuje bardzo panu
Ilu chłopaków się zebrało
Każdy swoje nadaje każdy wibruje
tak jak mu się wydaje i pasuje
Wujek czuje i rapuje i w to wierzy
Do czego zmierzy?
Zobacz jak to wszystko zachęca nas do tańca
To jest styl rapowego popaprańca,
Który popaprany przez całą godzinę
namawiał do Jointów swoją rodzinę
Zobacz jak w helikopterze śmigło się kręci
Wszystkie złe rzeczy ulecą z pamięci
Tylko dobre zostaną Ty
zostaniesz z głową wymieszaną
Baku Baku Baku Baku Bakuuu
Baku Baku to jest skład
Baku Baku to jest skład
Raz Dwa teraz DaB czyli ja powiem wam
Co jest nie tak
Kiedy baku jest brak wtedy czuje się tak
jakbym leżał na wznak
Mówił wszystko na wspak
A Ty Bakaj i fru tak że braknie ci tchu
Nie potrzeba mi snu
kiedy oni są tu
Z nami ciągle nowe głoski,
skład niebezpieczny Jak Albert Sosnowski,
więc porzuć troski
Z nami ciągle nowe zdania
- sqad fantastyczny jak sztuka kochania
Więc porzuć zahamowania Bo to nie zbiór pustych bzdur
Jak dezidera nie tracę czasu na to co mi koło chuja lata
Jak Gari Kasparow dam Ci szacha potem mata
Jak w siatkówce nie odbierasz, to to strata, przejście
Jak Bruce Lee - fu, fu, fu smoka wejście
Baku, baku AbradAb i trzecie podejście
Zobacz z której strony, nadchodzą oni
w pogoni Z mikrofonem w dłoni,
nigdy nie nasyceni Zawsze łakomi - by znaleźć się na fonii
I ładować aż do sił braku
Potem uzupełnić w swoim baku
do pełna paliwo By tworzyć tworzywo
muzę żywą z perspektywą
Co iskrzy jak krzesiwo w umyśle K 44,
Wujek, D.J. Bart, C.N.E. ściśle
Obleceni przez zielony kwiat,
baku, baku sqad Razem od dwóch lat czuwa chiński zwiad
By nikt z nas nie odpadł, za nami drogi szmat
Robota owocna, emocja mocna - jak BIAŁA WDOWA
Ten tylko się dowie, kto raz Cię już spróbował
I od razu w rytm przytakuje Twoja głowa
Ja bakam, bakam, bakam, mikrofon w rękę,
Latam, latam, latam z dźwiękiem po eterze
W zadymionej atmosferze - kto chce niech bierze
A kto chce niech odmawia
to prywatna sprawa Mnie znów chęć napawa by
Hej chłopaki czy coś sturlać macie?
Niestety jesteśmy już zieloni w tym temacie
Szkoda bracie, szkoda bracie szkoda bracie
Ja odpocznę a w tej chwili Bart i Feel-X
Baku baku to jest skład
Baku baku to jest skład
Baku baku to jest skład
Baku baku to jest skład
Baku baku to jest skład
Baku baku to jest skład
Baku baku to jest skład
To jest To jest To jest To jest To jest ...
"RUTYNY"
Na mikrofonie te rutyny i te tematy,
Tematy, tematy, tematy, tematy, tematy
Na mikrofonie te rutyny i te tematy
Tematy, tematy, tematy, tematy, tematy
Widzę plakaty nareszcie K 44 w mieście
Wszystkich ludzi zbierzcie o godzinie 0 na rogu
Najstarszy dziad nie pamięta jeszcze takiego tłoku
A tu:
Cała sala czeka już około dwie godziny
I te rutyny, te rutyny, te rutyny,
Cała ekipa od godziny pali baty
Te tematy, te tematy, te tematy, tematy
Tematy jak rzeka płynące z ziemi po słońce
Pnące się jak słupek rtęci w dni gorące
Zmuszające do niechęci uf
Bardzo dużo słów codziennie
To co było a co będzie doświadczenie rośnie jak napięcie
A tu
Sześciu kolesiów oni wszyscy baku, baku
I podaj do chłopaków
Ratuj przed rutyną, miną zimna jak bilon
Gdy chwile płyną i odpłyną jak przed chwilą
A tu
Cała sala czeka już około trzy godziny
I te rutyny, te rutyny, te rutyny,
Cała ekipa od dwóch godzin pali baty
Te tematy, te tematy, tematy, tematy
Tematy jak rzeka płynące z ziemi po słońce
Pnące się jak słupek rtęci w dni gorące
Zmuszające do pamięci uf
Powtarzanie wciąż tych samych słów
Co to będzie doświadczenie rośnie jak napięcie
Cała Polska czeka 44 godziny
I te rutyny, te rutyny, te rutyny, te rutyny,
Cały Kaliber od początku pali baty
Te tematy, tematy, tematy, tematy.
"WENA"
Zdradliwa wena, raz jest, raz jej nie ma.
Choć podstępuje na czoło jak morena
Zżera mnie trema, myślę o tym o czym nie powinienem,
W tym momencie chyba się przekręce.
Coraz goręcej i pióro drży w ręce,
Rozpoczęte dzieło i coś się zacięło.
A ile to już lat minęło, od kiedy wszystko się zaczęło
Rewolucja jak z mono do stereo.
Inne pomysły bombardują wyobraźnie
Jak meteorytów deszcz chłopcze chcesz jeszcze ?
Cóż proszę bardzo jedni łakną inni wzgardzą
To dla iluś popularny jak Smok Miluś
HIP HOP ma wyróść jak dąb przed domem wielki
Ciągle kręcić i nęcić jak cukierki
Poprawiam usterki, zmieniam jak fale radia
Ludki stoją w rządku jak honorowa gwardia.
Spróbuj się wychylić a utrę Ci nosa
Figa z makiem trafiłeś jak na kamień kosa
Masz złe intencje - poniesiesz konsekwencje
Słuchaj głosu serca tym lepiej im prędzej
Bo to jest ważne co jest w każdym,
Lecz głęboko
Nie potrzebne jest tutaj szkiełko i oko
Kształtowanie siebie i rozwijanie
Zdążanie do doskonałości w granicach możliwości
Posiadanie moralności i techniki
Bo życie to nie tylko atak ale i uniki
Zdradliwa wena raz jest raz jej nie ma
Ja ją prowokuję bo to moja domena
Dla mnie jest HIP HOP i dla mnie jest scena
A co dla ciebie zapytaj siebie
Zdradliwa wena raz jest raz jej nie ma
Ja ją prowokuję bo to moja domena
Dla mnie mikrofon i dla mnie jest scena
A co dla Ciebie zapytaj siebie
"NORMALNIE O TEJ PORZE"
Normalnie o tej porze wożę się po mieście
Normalnie o tej porze raz lepiej raz gorzej
Zazwyczaj jak żaba skaczę z miejsca na miejsce
Dzisiaj to nie przejdzie do domu wrócę prędzej
Wczoraj
Przy fajce i butelce, po którą
Trzeba stać w kolejce
Było więcej kobiet wszystkie były piękne
Tak lepiej jak jest więcej
Może by coś dzisiaj, ale ja umywam ręce
Pędzę do domu prędzej niż F5 w BeEmCe
Pięknej koleżance, w pięknej sukience
Mówię Pa, chwytam kierownicę jak Zorro lejce
Numeromania na liczniku,
Sam sobie komentuje to co w radioodbiorniku
Niedługo będę w domu, nic nie pokrzyżuje moich szyków
Za parę minut zaparkuje przy chodniku
Normalnie o tej porze wożę się po mieście
Normalnie o tej porze raz lepiej raz gorzej
Normalnie o tej porze wożę się jak wożę
Normalnie o tej porze raz lepiej, raz gorzej
Jakoś niechcący złapałem za cybuch gorący
Wykonałem wdech tępy, żar mi wpadła do gęby
Wyplułem od razu nie fartownie
Bo spadł mi na spodnie i na szybkości
Miałem dziurę o wielkości dwuzłotówki
Nie palę dziś już z lufki, nie palę dziś już wcale
By wieczór długi jak korale, a ja wciąż zmieniam lokale
Za oknami migają latarnie, jadę dalej
Coś się dzisiaj bawię marnie,
Czerwona fala jechać ciągle nie pozwala
Z dala ktoś podbiega - to dalszy mój kolega
Stuka w szybkę, wsiada szybko, gadką męczy płytką
I mówi dziwnym tonem cóż wiszę mu kabonę
Hej Peperoni skręć w lewą stronę
Ja tutaj z tyłu w piwie tonę, bo było wzburzone
Jak by tego było mało kurewsko się rozpadało
Oprócz gotówki nic już z planów nie zostało
Nic już z planów nie zostało
Normalnie o tej porze wożę jak wożę
Normalnie o tej porze raz lepiej raz gorzej
Normalnie o tej porze wożę jak wożę
Normalnie o tej porze raz lepiej, raz gorzej
Normalnie o tej porze to normalne o tej porze
Raz lepiej raz gorzej
A normalnie o tej porze wożę się jak wożę
To jest normalne o tej porze raz lepiej raz gorzej
Bo to normalne o tej porze
Wsiadaj jedziemy
Na transporter się złożę, muzyka forte
Jak zazwyczaj o tej porze
Noc ciemna jak porter, porter szumi jak morze
Szumi też coś tam w zielonym kolorze
Tak dziś będę pasażerem
Dziś w domu chciałem wcześniej być
Intencje miałem szczere, dziś spędzam dobrze
Z soboty będę na niedziele
Nie będzie kłopotów z powrotem są przyjaciele
Są przyjaciele, są przyjaciele, są przyjaciele
Są przyjaciele, są przyjaciele, są przyjaciele
"CO ROBISZ ?"
To był ten dzień, w którym
Pomyślałem, że dziś nie stanie się to samo
Odmawiam chmury, bo chcę mieć umysł czysty
W sposób oczywisty cel osiągam
Z pracą się nie ociągam, bo nie należy
Jak chcesz coś zdziałać musisz w to wierzyć
I dążyć do tego jak by niczego nie było innego
Powracam myślą do roku owego
91 w końcu którego zapragnąłem być jak
Jack D DMC
Wypuszczać z siebie słowa jak broń maszynowa kule
Początki przyszły z bólem i od nowa
Nikt nie mówił, że droga będzie kolorowa i usłana różami
Więc graliśmy z Punkami
A pomiędzy koncertami sprawa była jedna
Mówić, rymować i trafiać do sedna
Zabawa przyjemna choć zabawa podziemna
Grono słuchaczy było małe jak kminek
Trzeba wydać płytę aby rozbudować rynek
Zapotrzebowanie jest czy go nie ma
Mnie to jebie proszę tylko posłuchajcie tego dema
Jestem w niebie składanka SP jest w sklepie
Cel numer 1 osiągnięty, wszystkim frayerom,
niedowiarkom poszło w pięty
Nie jeden mówił potem, że AbradAb jest pierdolnięty
Nie szkodzi mi to, jeden woli piwo drugi żyto
Wracam do starych biznesów jak Carlito
Ty płacisz myto dając poparcie,
tak potrzebne tym na starcie
Bo nie kończy się na farcie i nikt nie studzi zapału
Gdy trafiasz do ludzi pomału, złość budzi wytrwałość
Jak nie wierzysz to się załóż
Ja od tych wszystkich lat jako MM
Potem AbradAb tak ja ha opanowuje cały świat
I mam zasady i jest ich coraz więcej
Jak MC nie wystarczy palców w jednej ręce
Nie napierdalaj na kolesiów jak Canibus
Pierdol przymus zwłaszcza durny jak armia
Wiedz gdzie Mazury są i Warmia
Nie bądź obcy jak malaria głodnych rymem swym dokarmiaj
I przede wszystkim nie rób chujstwa swym bliskim
Gdy tak się staje nikt się z chujem nie zadaje
Pytasz co robić powiem to Ci
Rób co najlepiej Ci wychodzi Rób co najlepiej Ci wychodzi
Rób co najlepiej Ci wychodzi Rób co najlepiej Ci wychodzi.
"MASZ ALBO MYŚLISZ O NICH AŻ..."
HIP HOP wyrasta od miasta do miasta
24 godziny na dobę dobry bit
Pieniędzmi szastam jak jest dobra passa
A potem nie mam nic, ale jest dobry bit
Matka mi mówi:
Ty jesteś chyba głupi kup sobie coś
A ja wydaję tak w kit
Pieniądze są lub ich nie ma, a HIP HOPU scena
Wyrasta z podziemia i docenia dobry bit
Nie dorobek szybki i nie złote rybki
Dookoła cipki do kłębka od nitki
Nocne życie kiedy ja się bawię to wy śpicie
Po każdej płycie napierdala dobry bit
A mandatów nie płaconych ja mam cały plik
Przychodzi komornik
Gdzie jest Joka,
Znikł
Gdzie jest Joka, gdzie jest Joka
Znikł
Gdzie jest Joka, gdzie jest Joka
A ja jestem na imprezie, dziewczyny i muzyka
Jak by ktoś pytał w dupie mam komornika
Daleko mi do typu, typu pracocholika
Joka, Joka, baku, baku używa języka
Kiedy leci dobry bit i kiedy atmosfera
Od zmierzchu po świt jest dobra jak teraz
W kieszeni trzy zera bo nie noszę portfela
Przywitam barmana i przywitam dealera
Bo po to jest kasa, żeby żyć nie umierać
Różowe okulary jak różowa pantera
Kiedy bit naciera, wtedy kwit uwiera
Przywitałem już barmana więc przywitam kelnera
Masz albo myślisz o nich jak mam
To jest git wtedy znikam na imprezie
Gdzie jest Joka,
Znikł
Gdzie jest Joka, gdzie jest Joka
Znikł
Gdzie jest Joka, gdzie jest Joka
Dawno temu jak słońce, ktoś wymyślił pieniądze
Dawno temu jak myślę ktoś zarobił na pomyśle
Idąc dalej dawno temu w czasach bimbru i Carmenów
Moje pierwsze cukierki za pieniądze za butelki
To jest dobra nauka, czy znajdzie ten kto szuka
Forsę na ziemi leży jesteś ślepy że nie bierzesz
Znam to ciśnienie rozpierdala ci kieszenie
To próżnia z gęstości tłumów mechów wciąż wyróżnia
Bo mechy pozbawione są jednej cechy
I przyciskają życia tak jak gaz do dechy
A kiedy je przyciśniesz
sypią się talary jak dojrzałe wiśnie
To się opiera na pomyśle
Więc znasz inny sposób może rzucenie papierosów
Za pięć lat odłożysz na samochód
Więc syp, syp, syp mi talary do portfela to mnie rozwesela
W duszy gra jak lot trzmiela
Gdy nie ma floty zaczynają się kłopoty
Kłopotów nie kocham ja wiec kocham banknoty
Zamieniam je w zielone, a zielone w siwy dym
Siwy dym w dobry humor, dobry humor w dobry rym
To mój sposób na życie
Ja to mam, mam wy o tym śnicie
Jeszcze więcej dziewcząt wokół,
o każdej porze dnia i roku
Chcę mieć przy boku jak Zorro szpadę
Więc kochanie luz dam sobie radę
To mężczyzna robi forsę, a nie forsa mężczyznę
Jeśli wiesz o czym mówię możesz zdjąć już bieliznę
Masz albo myślisz o nich aż
Masz albo myślisz o nich aż
Masz albo myślisz o nich aż...
"BAKU BAKU TO CIĘŻKIE JEST JAK CUT"
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest skład
Baku, baku to jest skład,
raz, dwa teraz dAb
Czyli mój brat,
powie co jest nie tak,
czego tu brak dAb?
Baku baku bez wad?
Z dAbem od lat ja wprowadzam nowy ład
Czy jesteśmy nad, czy mówimy szach i mat
Czy klimat, baku baku ciężki jest jak CUT
Od lat tematem K44 nie był
Gnat pif paf, ra tatata ta ta ta
Chce mi się śmiać
Bo to chyba nie tak
Na głowie stawiam świat, jestem wolny jak ptak
Lubię baku baku, chcesz to ze mną zakurz
Zaproszę dziewczyny, zaproszę chłopaków
Baku baku to jest skład, jadę na "Canabis Cup"
W programie, to co najlepsze w Amsterdamie
Nie czas na spanie, Amsterdam wciąga mnie
Ty robisz to co chcesz, i ja robię to co chcę
Baku, baku to jest...
Baku, baku to jest skład
Kłęby słów, jak kłęby dymu
Wydobywają mi się z ust godzina minimum
Gramofonów rozstawienie plus mikrofonów ustawienie
Bus na parkingu my na scenie
Impreza pierwsza w rankingu
Baku, baku to jest skład to jest Joka - mój brat
CNE, WSZ, DJ Feel-X i Bart
Apropos jest spoko to dobry czas
Więc uderzam ich głęboko
Koncertowo tworzymy ciągle na nowo
Ja Ci dam bit a Ty mów i ruszaj głową
Baku, baku idzie po zielonym szlaku
Prosty do rozpoznania po słuchu, węchu i smaku
Baku
Zobacz zobacz zobaczymy co mi z tego wyjdzie
Baku, baku ciężki jest jak CUT...
Baku, bak, baku, baku ciężki jest jak CUT...
Baku, bak, baku, baku ciężki jest jak CUT,
CUT, CUT, CUT...
Zobaczymy co mi z tego wyjdzie ile osób przyjdzie
Na nasze koncerty z baku, baku oferty
Adaptery, mikrofony i czarnych płyt sterty
Nie potrzebne są nam certyfikaty
Sprawdź gdy zobaczysz gdzieś nasze plakaty
Dopilnuj daty, przyjdź i przynieś bataty, dzięki wam i nam
HIP HOP staje się bogaty w brzmienia, doświadczenia
I nowe tematy, kolejne etapy
My ciągle w pogoni nie zaspokojeni i zawsze łakomi
By znaleźć się na fonii, by ładować do sił braku
To jest sqad baku, baku
Sześciu chłopaków zjednoczonych w tym samym pomyśle
K 44, Wujek, DJ Bart, CNE ściśle
Wersja ciężka jak CUT tak o niej myślę
Baku, baku wersja ciężka jak CUT
Baku, baku tak to jest ten skład
Baku, baku skład wersja ciężka jak CUT
Tak o niej myślę tak to jest ten skład
Baku, baku wersja ciężka jak CUT
Baku, baku tak to jest ten skład
Wersja ciężka jak CUT
Tak o niej myślę, tak o niej myślę
Hej dziewczyny i chłopaki, bo jeśli macie pełne baki
To zapraszam was do draki w chińskiej dzielnicy
Jak w mojej okolicy
Chłopaki to już maja oczka jak szparki
A ich zegarki przez cały czas pokazują,
że chłopaki rapują
W tym dobrym kierunku i w tym dobrym klubie
A muzyka leci tak jak lubię
I taka jaką lubię jest atmosfera,
gdy swoje towarzycho wybiera
I rozbija się na mniejsze baku, bak to sprawi
Ktoś zagada i zabawi, ktoś się będzie śmiał
A my to wszystko razem wymieszamy
Taka misję baku, baku w składzie mamy
Zobacz... zobacz... zobacz...
zobaczymy co mi z tego wyjdzie