*** Robert Halford - "Live Insurrection" ***


Ta płyta była przez jakiś czas zapowiadana przez chłopaków z Metal Mind, ale co zdarza im się coraz częściej - nawalili. Przez co zwykły śmiertelnik mieszkający w Polsce ma małe szanse na zdobycie tego, koniec końców, genialnego albumu. Szkoda że nikt nie wydał go u nas w kraju tym bardziej że pierwsza, studyjna płyta jest dostępna, a kolejne nejprawdopodobnie też będzie...

Ci z Was, którzy nie mogą jej dostać, niech przynajmniej zobaczą co stracili, a Ci którzy mają odpowiednie 'dojścia' i mogą załatwić płytę [w mniej lub bardziej legalny sposób] niech przekonają się, że na prawde warto!

Insurrection to dwupłytowy album, na którym znalazły się koncertowe nagrania większości utworów ze studyjnej płyty Halforda Resurrection plus kilka coverów byłego zespołu Roba : Judas Priest, plus trzy nowe, studyjne nagrania, niepublikowane dotychczas. Wszystko to ładnie wydane na dwóch krążkach z dołączoną książeczką ze zdjęciemi z trasy co potęguje wrażenie uczestniczenia w prawdziwym koncercie Roba.

Wszystkie utwory stoją na wysokim poziomie, nie ma tutaj żadnych faworytów, każdemu może spodobać się bardziej jakaś inna piosenka ale gwarantuję że to chwilowe i za jakiś czas spodoba mu się wybitnie kolejna. Choć dla mnie zawsze Electric Eye będzie na jednej z czołowych pozycji na albumie. Poza tym warto wspomnieć o utworze The One You Love To Hate na którym gościnnie zaśpiewał znany między innymi jako wokalista Iron Maiden - Bruce Dickinson! Słychać go tam bardzo wyraźnie, i moim zdaniem jest on jedyną osobą, która dorównuje Halfordowi głosem i zdolnościami wokalnymi. Fajne są też 'chórki' w wykonaniu Lachmana, bardzo mroczne, potrafią wywołać dreszcze.

Co do składu to jest on identyczny jak ten na Resurrectiom, ponadto z połową tegoż składu możecie przeczytać wywiad na naszej stronie !!! [www.rock-n-roll.prv.pl]

A dla prawdziwych koneserów [choć bardziej pasuje tu określenie 'kamikaze'] przygotowano wersję japońską, w której znajduje się, zagrany również na żywo, cover zespołu Scorpions pod tytułem Blackout. Nie ma go jednak ani na amerykańskich ani na europejskich wersjach więc trzeba po niego jechać aż do japonii [choć istnieją i inne sposoby zdobycia go :-P]. A że nie na marno jestem w redakcji tak swietnego serwisu - mogę Was zapewnić że warto, bo Blackout w wykonaniu Halforda brzmi na prawdę odlotrowo. O wiele lepiej niż pierwowzór.

Trzy ostatnie numery to nagrania studyjne. Są równie dobre jak te z Resurrection a nawet ciut lepsze. Widać że panowie zgrali się razem. Osobiście nie mogę tylko słuchać Prisoner Of Your Eyes no bo, zrozumcie, ballada miłosna w ustach Halforda [jakkolwiek tolerancyjny bym nie był] wywołuje conajmniej uczucie zniesmaczenia. Ale jeśli chodzi o techniczne sprawy to nie mam nic do zarzucenia. Mam nadzieję, że jest to zapowiedź nadchodzącej płyty. Bo jeśli tak, to pozostaje nam tylko modlitwa do swoich bogów o wydanie tej na terenie Polski.


© +iommi+