*** "Ozzfest 2001: The Second Millenium" ***


Czym jest Ozzfest chyba nie muszę tłumaczyć. Ta kaseta jest zapisem z tego co się działo w Milwaukee i East Troy w 2001 roku. Na tej kasecie dokładnie jest widać dokąd zmierza Metal. Poza kilkoma dobrymi piosenkami jest też wiele debilnych, bezsensownych "nawalanek"! Źle się dzieje. Na 16 piosenek cztery moge spokojnie polecić (Black Sabbath, Linkin Park, Papa Roach i Systematic), a kolejne cztery z lekkim niepokojem (Black Label Society [+iommi+ mnie zabije!], Disturbed, The Union Undergorund i Drowning Pool). Te trzy ostnie piosneki jak i reszta są tymi z tych o których pisałem na wstępie. Zresztą wszystkie wyróżniłem trochę na wyrost. Jednak we wszystkich ten debilizm, jest jakoś zasłaniany, że coś ciągnie mnie do tych piosenek. Zresztą Bodie (DP) jest odśpiewany jakby na odczep się - za szybko. Na tym już kończe, bo szkoda mi słów na kasetę, która powinna być wzorcem do naśladowania. Jedna została ona tak zjechana, że głowa mała.

Ocena: 4/10

PS W utworze The Wizard na organkach gra Ozzy!


© The LasT Child